piątek 24 Maj, 2019
Headline

Спасибо! (3)

Według raportu sami Sowieci tylko przyjaźnie odnosili się do polskiego społeczeństwa. W pakiecie tym mają być również dowody na rzekomą pomoc, udzieloną przez ZSRR Powstaniu Warszawskiemu, co jest odpowiedzią na hołd, złożony powstańcom przez prezydenta USA Donalda Trumpa i brytyjską parę książęcą w czasie ich wizyty w stolicy RP.

Kopia raportu oddziału operacyjnego sztabu 1. Frontu Białoruskiego z 22. września 1944 r. mówi o pomocy, udzielanej krwawiącej Warszawie. Sowieci poinformowali również, że w nocy z 22. września w rejon zajęty przez powstańców zrzucono z samolotów kilka tysięcy kilogramów ładunku z pomocą, w którym znajdowały się: „karabiny przeciwpancerne – 82, – karabiny maszynowe – 15, naboje PTR – 4200, naboje TT – 81.000 szt., naboje karabinowe – 68420 szt., naboje parabellum – 3360 sztuk, granaty 50 mm – 6082 szt., granat niemiecki – 390 szt., suchary – 10765 kg, koncentraty – 6606 kg, tytoń – 400 kg, herbatniki – 332 kg, konserwy mięsne – 2266 kg, cukier – 725 kg, sól – 200 kg, kawa – 105 kg, różna żywność – 560 kg”. Armia Czerwona dała oddech aliantom i bez niej nie byłoby D-Day, nie byłoby frontu zachodniego. Podludzie z ziem okupowanych przez nazistów skazani byli na dogorywanie w Generalnej Guberni i okręgach III Rzeszy. Bezwzględnie – tym, co leżą teraz w różnych miejscach Polski w grobach z czerwoną gwiazdą (a w ogóle nie planowali trafić na nasze ziemie, czy tu zginąć), należy się szacunek. Niemiecki Generalplan Ost zakładał fizyczną likwidację 87% Polaków a wyzwolenie przyszło właściwie w ostatniej chwili!

Dziś świat zachodni ma gębę pełną frazesów, potrafi pięknie mówić o demokracji i polskim poświęceniu. Przez 63 dni polscy powstańcy wiązali 20-40 tys. Niemców, blokując przejściowo warszawski węzeł komunikacyjny, utrudniali aprowizację i uzupełnienia tak potrzebne na froncie. 5. października 1944 r. kierujący tłumieniem powstania gen. Erich von dem Bach sporządził dla przełożonych Meldunek końcowy z walk w Warszawie. W punkcie 7. wyszczególnił straty własne -Polegli: 73 oficerów, 1453 podoficerów i szeregowych. Łącznie 1526 (+44 obcokrajowców). Ranni: 242 oficerów, 7054 podoficerów i szeregowych. Łącznie: 8196 (+178 obcokrajowców).

Powstańcy, porywający się z motyką na czołgi, mimo początkowych sukcesów nie spowodowali w dłuższej perspektywie osiągnięcia założonych celów wojskowych. Stołeczny zryw pochłonął 18 tysięcy uzbrojonych powstańców Armii Krajowej, 5 tys. żołnierzy zaginęło, a 25 tys. zostało rannych. 10. września 1944 roku po raz pierwszy po prawej stronie Wisły odezwała się sowiecka artyleria, a z Pragi zaczęły dochodzić odgłosy walki. Operacja polskiej armii Berlinga rozpoczęła się w nocy z 15. na 16. września 1944 roku. Trwała do 22. września. Żołnierze Berlinga przeprawili się na łodziach i pontonach, które już na Wiśle znalazły się pod ciężkim ostrzałem Niemców, zwiastując masakrę. Z blisko 2,5 tys. żołnierzy, którzy brali udział w desancie, zginęła lub dostała się do niewoli zdecydowana większość. Na prawą stronę Wisły wróciło zaledwie 400 osób. Skandalicznie za to zachowali się Brytyjczycy, którzy po starcie kilkunastu polskich samolotów zabronili nawet naszym załogom latać nad Warszawę. Nie wysłano do Warszawy choćby kompanii ze składu brygady gen. Sosabowskiego, a za to polscy spadochroniarze – gdy krwawiła Warszawa – wylądowali pod Arnhem.

Amerykanie i Brytyjczycy wespół z Armią Czerwoną postanowili ratować Powstanie Warszawskie. Pamiętajmy jednak, że Armia Krajowa i polski rząd w Londynie byli dla Józefa Stalina wrogami i nie leżało w jego interesie, by ingerować w akcję militarną z której nie miał politycznych korzyści. 14. września 1944 roku fatalne warunki atmosferyczne spowodowały, że samoloty, które miały ruszyć na pomoc powstańcom zostały uziemione w bazach w Anglii. 15. września do lotu nad Polskę poderwano 110 wyładowanych bronią i zaopatrzeniem Latających Fortec B-17, osłanianych przez 150 myśliwców P-51 Mustang. Nad Morzem Północnym panowała jednak ponownie wyjątkowo zła pogoda i wyprawa zawróciła do Anglii. Kolejną próbę podjęto w poniedziałek 18. września 1944 r. Tym razem wszystko przebiegało pomyślnie. O 5:55 rano do lotu nad Warszawę wystartowało 110 B-17 ze składu 95., 100. i 390. Bomber Group. Amerykańska wyprawa dociera nad Warszawę około godz. 14:00. Mieszkańcy stolicy i powstańcy są zaskoczeni, panuje ogromna radość.  Warszawa przeżywała chwile nieopisanego entuzjazmu. Wszyscy z wyjątkiem chorych i rannych wylegli z piwnic. Opustoszały podziemia, zaroiły się podwórza i ulice. Z początku wszyscy myślą, że jest to desant polskiej brygady spadochronowej. Bombowce zniżają się do pułapu 14 000 stóp (około 4200 metrów), aby można było w miarę celnie zrzucić zasobniki na tereny, kontrolowane przez powstańców. Na tej wysokości jednak zabójczo skuteczny jest ogień niemieckiej artylerii przeciwlotniczej. W efekcie 35 fortec zostaje uszkodzonych, w tym 8 ciężko. Z samolotów sypią się zasobniki, wyładowane bronią, amunicją, zaopatrzeniem i lekami. W istocie z 1284 zasobników, jakie zrzucono nad Warszawą, zaledwie 228 dostało się w polskie ręce. Pozostałych 80 procent spadło na praski brzeg Wisły bądź też na tereny, zajęte przez hitlerowców, którzy znaleźli w nich nawet niemiecką amunicję do zdobycznej broni, używanej przez powstańców. Pierwsza i – niestety – jedyna taka operacja, podjęta przez amerykańskie lotnictwo, nie zdołała uratować Polaków. Warszawa krwawiła liczbą 180 tysięcy zabitych – m.in. liderów polskiego życia kulturalnego, takich jak np. Krzysztof Kamil Baczyński. Faszyści wypędzili z domów 600 tysięcy mieszkańców i około 100 tysięcy ludzi z miejscowości podwarszawskich. Karą za podniesienie ręki na żołnierza niemieckiego były obozy przejściowe, koncentracyjne, roboty w III Rzeszy.

W 2016  roku PiS-owski Instytut Pamięci Narodowej przygotował w ramach dekomunizacji projekt, dotyczący sowieckich pomników. Zgodnie z nim wszystkie (a jest ich około dwustu) te monumenty miały zostać przetransportowane do specjalnego skansenu. Najwięcej „pomników wdzięczności” znajduje się w województwach lubuskim, dolnośląskim oraz zachodniopomorskim. Warszawski pomnik „Czterech Braci Śpiących” przy Dworcu Wileńskim nie przeszkadza ani nie rani jakichkolwiek uczuć. Tak naprawdę to Rosjanie, Ukraińcy, Gruzini i inni nieszczęśnicy, mieszkający w Kraju Rad, są głównymi ofiarami II wojny światowej. ZSRR straciło w niej 20 milionów zwyczajnych ludzi. Armia Czerwona przyniosła nam więcej wolności niż mieliśmy jej w Generalnej Guberni.

Przyniosła odbudowę, nadzieję na życie nowych pokoleń Polaków, polską myśl techniczną, polską gospodarkę, kulturę i sztukę. Do roku 1990 na terenie PRL stacjonowały wojska sowieckie, bo takie padły ustalenia dzisiejszych „wielkich” sojuszników z USA, Francji czy Wielkiej Brytanii. Historia nie znosi politycznych dyletantów i jeśli znów nasze elity będą kierowały się swoimi mrzonkami, ktoś w końcu zmiecie ten nieszczęsny kraj z powierzchni ziemi!

Roman Boryczko,

styczeń 2019

 

 

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*