wtorek 11 Grudzień, 2018
Headline

10. kwietnia 2016 roku rocznicą wstydliwą?

ofiary_smolenskW sobotni poranek 10. kwietnia 2010 roku  przyjechałem do domu z nocnej zmiany. Ot, tradycyjny finał zmiany  III, który pewnie wyglądałby tak jak zwykle – odsypianiem nocy w pracy do godziny 13:00. W tę sobotę było inaczej. Już o 9:00 obudziła mnie żona, mówiąc, że spadł prezydencki Tupolew Tu 154M, a wraz z nim cała delegacja państwowa, lecąca na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej – zbrodni na polskich oficerach i inteligencji, jakiej dopuścił się reżim, firmowany oficjalnie przez Stalina. Zginęło w niej 96 osób – wśród nich: prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią, ostatni prezydent RP na uchodźstwie – Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu RP, grupa parlamentarzystów, dowódcy wszystkich rodzajów sil zbrojnych, pracownicy Kancelarii Prezydenta,  szefowie najważniejszych instytucji państwowych, duchowni, przedstawiciele ministerstw, organizacji kombatanckich i społecznych oraz osoby towarzyszące, stanowiący delegację polską na uroczystości katyńskie, a także załoga samolotu.

220px-11.IV.2010r.Plac_J._Piłsudskiego.WarszawaInformacje, publikowane przez rosyjskie media tuż po katastrofie, sugerowały błąd załogi lub awarię samolotu. Polskie media o obcym kapitale również jak mantrę powtarzały niepotwierdzone informacje  o niskim poziomie wyszkolenia pilotów, o nakłanianiu pilotów do lądowania przez gen. Błasika czy wręcz o sterroryzowaniu załogi przez samego prezydenta RP – Lecha Kaczyńskiego lub tajemniczych instrukcjach, płynących od jego brata – Jarosława.

ILLAKOWICZOWNAkazimiera_koledakatynska_01_w300_01W pierwszych godzinach  społeczeństwo zareagowało,  jak przystało na ludzi honoru. Pod Pałacem Prezydenckim zjednoczył się naród a wraz z nim żal, pamięć i setki tysięcy zniczy i wiązanek. Harcerze przynieśli pamiątkowy krzyż, który później stał się zarzewiem sporu. Katastrofa podzieliła Polaków jak nic wcześniej. Jeszcze nie pochowano ofiar katastrofy, a już mieliśmy wojnę o miejsce pochówku prezydenta: zasłużył na Wawel czy nie zasłużył? Potem zaczął się spór o krzyż, pomnik upamiętniający ofiary i samo śledztwo, jakie do dziś niczego nie wyjaśniło. Od pierwszego dnia śledztwo oddano w rosyjskie ręce i skazano na klęskę. Zadziwiające było zaangażowanie prokuratorów wojskowych w przekonywanie Polaków, że o zamachu nie mogło być mowy, a przyczyną katastrofy były tylko błędy pilotów. Tym bardziej, iż szybko okazywało się, że nie zebrano wszystkich dowodów, nie obejrzano wraku, znów zdano się na rosyjskie ustalenia MAK-u. Pojawiały się kolejne wersje stenogramu. „Tak lądują debeściaki” czy „Zabije mnie, jak nie wyląduję”.

13.04.2010 WARSZAWA , PRZEJAZD KONDUKTU ZALOBNEGO Z TRUMNA Z CIALEM MALZONKI PREZYDENTA MARII KACZYNSKIEJ NA ULICY KRAKOWSKIE PRZEDMIESCIE . FOT. BARTOSZ BOBKOWSKI / AGENCJA GAZETA

13.04.2010 WARSZAWA , PRZEJAZD KONDUKTU ZALOBNEGO Z TRUMNA Z CIALEM MALZONKI PREZYDENTA MARII KACZYNSKIEJ NA ULICY KRAKOWSKIE PRZEDMIESCIE

Kondukt żałobny z trumną Prezydenta Lecha Kaczyńskiego  podczas przejazdu ulicami Warszawy znów na swej drodze spotkał  naród, zjednoczony w żałobie. Tam, gdzie nie wypadało nasyłać prowokatorów, ludzi najgorszego sortu i zwyczajnych kanalii – Polacy stawali na wysokości zadania.

Ranga wydarzenia bardzo szybko zamieniła się w kłótnię, wylewanie narodowych żali i sporów. Dorobek budowany latami można bardzo łatwo rozmienić na drobne, skoro nie umiemy uczyć się z książek, skoro nie znamy historii. Dziś 6. rocznica katastrofy smoleńskiej, podniesionej przez rządy Prawa i Sprawiedliwości do rangi oficjalnych obchodów państwowych. Tylko kilkanaście procent Polaków zamierza 10. kwietnia uczcić pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej. Dziś chyba nawet nie dorośliśmy do tego, by mieć własne państwo! Tubylcy, zasiedlający te piękne piastowskie ziemie nie mają świadomości, ile krwi kosztowało samo mówienie w ojczystym języku i walka o przywrócenie granic Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. To wszystko pychą i ignorancją możemy bardzo szybko stracić. Nie szanując siebie, skazujemy dorobek nasz i przodków na zapomnienie.

Roman Boryczko,

kwiecień 2016

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*