wtorek 28 stycznia, 2020
Headline

Agnieszka Płaszczyk i jej wakacyjne spotkania w CENTRUM INICJATYW SPOŁECZNYCH

DSC_0018

AGATA BEDNARZ, WYKŁAD 8. LIPCA ,,STOSUNKI PAŃSTWO-KOŚCIÓŁ PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ”. …Urodziłam się w Radomiu, na Śląsku mieszkam od 14 lat. Czuję się po prostu u siebie. Ruda Śląska to moje miasto, wrosłam w to środowisko, tak jest mi tu dobrze…

Ruda Śląska, 8. lipca 2016 

Dobrym pomysłem na rozładowanie gorącej sytuacji na Śląsku są wykłady, których tematem są historia, czy kultura. 8. lipca miał miejsce w Centrum Inicjatyw Społecznych wykład pani Agaty Bednarz, absolwentki KUL, wieloletniego pedagoga. Jak sama mówi, historia to nie tylko jej profesja, lubiła ten przedmiot już jako dziecko w szkole podstawowej, a z czasem historia stała się pasją życia.

Tematem wykładu były tym razem Stosunki państwo-Kościół po II wojnie światowej. Już na samym początku prelekcji wywiązała się gorąca dyskusja, większość słuchaczy pamiętała bowiem lata, kiedy to władze komunistyczne w szczególnie brutalny sposób starały się rozprawić z kościołem. Podczas wykładu prelegentka zwróciła szczególną uwagę na powrót kardynała Hlonda do kraju, wspomniała przy tym o systematycznym pogarszaniu się relacji pomiędzy kościołem a państwem w tym czasie.

Warto pokusić się tu w kilku słowach, o krótką wzmiankę, nawiązującą do jakże burzliwego życia Augusta Hlonda, który miał stać się głową Kościoła katolickiego w Polsce. Przypomnijmy zatem…

Przyszły kardynał urodził się w niewielkiej miejscowości Brzęczkowice na Górnym Śląsku, pochodził z ubogiej wielodzietnej rodziny (dwanaścioro dzieci), z których czworo: Ignacy, August, Antoni i Klemens wstąpiło w szeregi „Salezjańskiego Zgromadzenia”. Już jako 12-letni chłopiec Hlond opuszcza dom rodzinny, dociera do Italii – kraju, który miał wywrzeć na młodym Auguście – lub może należałoby użyć określenia „wycisnął piętno” – dał znak drogi, którą konsekwentnie podążał przez resztę swojego trudnego życia. W tym czasie autorytetem młodego Hlonda stał się ks. Jan Bosko. Osoba ks. Jana do tego stopnia pochłonęła młodego przybysza ze Śląska, że w wieku 16 lat zdecydował się zostać salezjaninem. (Trudno szczegółowo opisać życie tego człowieka, warto sięgnąć do źródeł, między innymi na www.patrimonium.chrystusowcy.pl / kandydaci – na – ołtarze – / sługa – boży – kard – august – Hlond).

DSC_0019

Nie wolno jednak zapominać o kilku ważnych epizodach z życia późniejszego prymasa. W tym miejscu pozwolę sobie na zacytowanie fragmentu obszernego materiału, zamieszczonego na wyżej wymienionej stronie internetowej: […] Miał przedziwne wyczucie głębokich przemian i apokaliptycznych konfliktów, znamionujących ówczesne czasy. Gromił i mówił twarde słowa prawdy, gdy była tego potrzeba. Umiał jednocześnie krzepić i porywać serca polskie wizjami wielkiego posłannictwa Polski, której w rodzinie ludów chrześcijańskich przepowiadał przewodniczące miejsce […]. (koniec cytatu www.patrimonium.chrystusowcy.pl)

Jakże ważne wydają się być te słowa dziś, kiedy to niewiele dba się o naszą (jakże obecnie niepopularnego, nie lubianego terminu pozwolę sobie użyć) „polską rację stanu”. Nie sposób zakończyć ten krótki rys historyczny z życia ks. Augusta, nie wspominając chociażby tylko w krótkich słowach o ostatniej drodze, którą kroczył już jako Prymas Polski.

Pomijając wiele faktów, niech mi będzie wolno zacytować jeszcze jeden obszerny fragment z życia kardynała, który w najgorszym bodaj okresie dla swej Ojczyzny, stał się wielkim autorytetem Polaków. Nie jedynym zresztą, bo nigdy ich w Rzeczypospolitej nie brakowało, teraz jednak dziwnie jakby się o nich zapomina, a nierzadko bywa, że wielu z nich jest wręcz wykpiwanych. O czym powinniśmy pamiętać dziś, kiedy to błądząc w gąszczu kłamstw, często obieramy sobie za wzór nie tych, co trzeba….

[…] Powalony nagłą niemocą, wśród niewypowiedzianych boleści umierał pogodnie, po prymasowsku, z uśmiechem. Nie bał się ludzi za życia, nie znał trwogi przed śmiercią. Gdy innym zabiegały oczy łzami, konający Prymas dla bezradnych lekarzy i nie pocieszonych świadków agonii, miał słowa pociechy, iskrzące humorem […] Konając był przekonany o tym, że ,,Pan Bóg wciągnie go przemocą za uszy do nieba”. Nie sposób także nie wspomnieć o ostatnim, jakże ważnym dla nas wszystkich zdaniu, które wypowiedział na krótko przed śmiercią, kiedy to żegnając się z tym światem rzekł: Zawsze kochałem Polskę i będę się w niebie za nią modlił”.

DSC_0021

Zmarł 22. października 1948 roku. (Opracowano na podstawie art. aut. A. Słomki „Życie Augusta Hlonda”.)

Wiele miejsca w wykładzie poświęcono omówieniu tak zwanej sprawy papieża Piusa XII, którego władze komunistyczne posądzały o kolaborowanie z Niemcami, wykorzystując tę sytuację do wzniecania wrogości wobec Kościoła i władz kościelnych w społeczeństwie. Tak naprawdę – wykorzystywano wtedy każdą nadarzającą się okazję do tego, by odciągnąć naród polski, wierny Kościołowi od wiary – wspomniała mgr. Bednarz.

Walka z Kościołem zaostrzyła się jeszcze bardziej po śmierci kard. Hlonda. Do władzy dochodzi Wyszyński, kolejny wielki autorytet polskiego społeczeństwa. W bogatym materiale została słuchaczom przekazana droga kardynała Wyszyńskiego, prześladowania, czas aresztowania i nieugięty charakter głowy katolickiego kościoła w Polsce w tamtych trudnych czasach. Ten charakter, Jego szlachetność sprawiły, że przyszło mu spędzić w odosobnieniu wiele lat; Rywałd, Stoczek Warmiński, Prudnik koło Opola. Na koniec Komańcza w Bieszczadach, tam napisał pamiętny tekst „Odnowy Ślubów Narodu”. Śluby te zostały uroczyście złożone na Jasnej Górze 26. sierpnia 1956 roku, jako Jasnogórskie Śluby Narodu…

Warto przypomnieć kilka cytatów z wypowiedzi kardynała. Jakże wydają się one dziś aktualne i chciałoby się powiedzieć – niestety!

Potrzeba w naszej ojczyźnie przykładu ofiary z siebie, aby człowiek współczesny zapomniał o sobie, a myślał o drugich – o dobru rodziny, o wypełnieniu swego powołania i zadania życiowego wobec innych, o dobru całego narodu (Warszawa, 25. września 1968 r.).

Był rok 1968, a więc trudne czasy dla kościoła, wolności, demokracji. A jak wygląda to dziś? Jest „demokracja”, „wolność”, a nam ciągle trudno – a może jeszcze trudniej niż wtedy wykrzesać odrobinę poświęcenia, „dania” siebie drugiemu, jakby bardziej jeszcze zapominamy o bliźnim – więcej, nawet go nie zauważamy, rodzina – owszem, ale ważniejsze są pieniądze… Nie ma pieniędzy, kariery, rozpada się rodzina. Dla kariery bowiem gotowi jesteśmy poświęcić wszystko, dla życiowego partnera niekoniecznie. Jak widać słowa wielkich autorytetów nie straciły nic na swej aktualności, toteż warto je sobie powtarzać, przekazywać, dawać jako przykład wszędzie, gdzie tylko jest to możliwe – także na takich spotkaniach, jak te w CIS w Rudzie Śląskiej.

I jeszcze jedno zdanie, nad sensem którego warto się zastanowić:

Każda miłość musi być próbowana i doświadczona. Ale gdy wytrwa, doczeka się nagrody – zwycięstwa radości. Każda miłość prawdziwa, musi mieć swój Wielki Piątek… Jeśli więc miłujemy naprawdę, trwajmy wiernie tak, jak trwała na Kalwarii Maryja z niewiastami i ufajmy! Skończy się Wielki Piątek, przyjdzie Wielka Sobota i triumf Wielkiej Niedzieli.

Brak miejsca w dzisiejszym świecie na te przestarzałe teorie. Nie lubimy być wystawiani na próbę, brzydzimy się patosem, doszukując się w tym słabości, wręcz tchórzostwa. Stajemy się bohaterami jednego aktu, sztuka zwana życiem to spektakl, niosący za sobą wiele odsłon, często więc bywa, że przegrywamy życie na swoje życzenie, zapominając o starych prawdach, wyznaczających właściwą drogę. Nie zahartowani, rozpieszczeni dziwną kulturą – stajemy się słabi, mało odporni – przegrywamy.

Podczas wykładu gorących tematów nie brakowało. Wspomniano o latach 50. i 60. XX w. Wtedy to zabroniono wydawania na KUL-u prac naukowych. Wspomniano także o wprowadzaniu do posługi duszpasterskiej tak zwanych „księży patriotów”. Wspomniano także o roku 1965, kiedy to odbył się Sobór Watykański II.

DSC_0016

KIEROWNIK BIBLIOTEKI I CENTRUM INICJATYW SPOŁECZNYCH W RUDZIE ŚLĄSKIEJ, PANI AGNIESZKA PŁASZCZYK

W dyskusji po wykładzie poruszano wielokrotnie problem prasy katolickiej kiedyś i dziś. Jak się okazuje, w czasach jakże trudnych dla Kościoła prasa katolicka trwała i często odzywały się głosy z sali, z rozrzewnieniem wspominające wartości wychowawcze „Małego Gościa Niedzielnego” z czasów komuny. Dziś – podkreślano – „Mały Gość Niedzielny” to tylko jeden z pro-zachodnich komiksów, którym karmi się dzieci, gdzie tylko się da. Za to „Gość Niedzielny” dla dorosłych, jak zgodnie potwierdzali słuchacze, stoi na wysokim poziomie, po prostu jest to rzetelnie redagowane czasopismo dla każdego.

Dyskusja otwarta, spotkanie trafione z wielu powodów, a jednym z nich są właśnie ferie, bowiem dziś raczej nie zabieramy ze sobą książek, mniej miejsca w torbach podróżnych zabierają laptopy. Kiedy na dworze deszcz, nie da się wyjść na spacer czy na plażę, otwieramy nasze elektroniczne sezamy wszelkich nauk o mądrości i… Po takim wykładzie znamy odpowiednie strony, gdzie być może warto zajrzeć. A pomysł organizowania spotkań tego typu – bardzo dobry, godny naśladowania. Można powiedzieć wielosezonowy i dobry na każdą porę. Warto dodać, że przy Centrum Inicjatyw Społecznych i bibliotece w Rudzie Śląskiej, których to placówek kierownikiem jest pani Agnieszka Płaszczyk, działa prężnie Klub Dyskusyjny. Jego zaś założycielem był nie kto, tylko sam Andrzej Rozpłochowski.

 

Tekst i fotografie:

Tadeusz Puchałka

 

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*