czwartek 25 Kwiecień, 2019
Headline

Albo MY (PiS) albo NIKT!

Po wydarzeniach ze szczytu G20, mającego miejsce w Hamburgu, gdzie kontrmanifestanci dali tzw. czynami chuligańskimi znacząco do wiwatu niemieckiej władzy, polscy decydenci główkują – jak tu zaostrzyć prawo do zgromadzeń, które jest wszak fundamentem demokracji? Mieliśmy już prezydencki projekt z 2011 r., zakazujący uczestnictwa w zgromadzeniach osobom zamaskowanym. Mówił on też o tym, że za przebieg zgromadzenia odpowiadać ma jego przewodniczący, który musi być łatwo rozpoznawalny wśród pozostałych uczestników demonstracji. Jedyne odstępstwo istnieje wówczas, gdy organizator wskaże władzy związek pomiędzy celem zgromadzenia a uczestniczeniem w nim osób zamaskowanych.

Mimo zmiany ekipy rządzącej z Platformy Obywatelskiej na Prawo i Sprawiedliwość policja może z tych zakazów czerpać garściami. Pod koniec marca 2017 roku weszły w życie nowe zasady organizowania zgromadzeń. Odległość między dwoma konkurencyjnymi zgromadzeniami nie może być obecnie mniejsza niż 100 metrów. Znowelizowana ustawa daje także możliwość otrzymania zgody na zgromadzenia cykliczne. Nowelizację Prawa o zgromadzeniach, autorstwa posłów PiS, parlament uchwalił w grudniu 2016 roku. Wojewoda może wydać zgodę na cyklicznie organizowane zgromadzenia już na trzy lata do przodu. Za „cykliczne” są uważane takie zgromadzenia, które organizuje ten sam podmiot w tym samym miejscu (lub na tej samej trasie), co najmniej cztery razy w roku według opracowanego terminarza lub co najmniej raz w roku w dniach świąt państwowych i narodowych. Warunkiem jest, że odbywały się w ciągu ostatnich trzech lat i miały na celu „w szczególności uczczenie doniosłych i istotnych dla historii Rzeczypospolitej Polskiej wydarzeń”.

Nie trzeba być specjalnie biegłym, by zorientować się, że owe przepisy pisane są pod środowiska religijne, patriotyczne jak i cyklicznie organizowaną Miesięcznicę Smoleńską – manifestację o charakterze religijnym ale i politycznym, bowiem przemawiają tam politycy, poruszając kwestie katastrofy polskiego Prezydenta, jak i relacje Polski z Rosją.

Od początku roku owym zgromadzeniom Prawa i Sprawiedliwości, które są już męczące dla sporej części społeczeństwa – a i sporo kosztują – towarzyszą gorszące kontrmanifestacje Komitetu Obrony Demokracji i Obywateli RP. Na Krakowskim Przedmieściu również w lipcu pojawili się również Obywatele RP, którzy od miesięcy protestują przeciw wykorzystywaniu katastrofy do celów politycznych, a ostatnio także przeciw zmianie Ustawy o zgromadzeniach. PiS przeforsował bowiem prawo, uniemożliwiające zorganizowanie innej demonstracji w pobliżu tzw. zgromadzenia cyklicznego. A takim jest właśnie miesięcznica. W czerwcu próbowało blokować około stu osób. Usiadły na trasie z białymi różami, ale policja usuwała je siłą. Część dziś odpowie za blokowanie legalnego zgromadzenia, część za „złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu aktu religijnego”. Zarzuty zostały przedstawione również działaczowi dawnej opozycji antykomunistycznej, Władysławowi Frasyniukowi. Cała ta czeredka to ludzie „etatowi”, więc ku uciesze mediów polskojęzycznych i ich niemieckich gazet-matek – na ulicach ma miejsce „walka o koryto”!

Miarka się jednak przebrała i Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, najwierniejszy z wierny druh Jarosława Kaczyńskiego zapowiedział, że zmieni Prawo o zgromadzeniach tak, by można było obciążyć kosztami ochrony manifestacji tych, którzy je blokują.

Jak dodał szef MSWiA, nie ma różnicy pomiędzy poniedziałkowymi wydarzeniami w Warszawie, a zamieszkami w Hamburgu podczas szczytu G20 w ubiegłym tygodniu. – Zarówno w Hamburgu i w Warszawie próbowano doprowadzić do zablokowania wydarzenia. Intencje były takie same, protestujący mówili, że chcą łamać prawo, byli z nimi posłowie totalnej opozycji, którzy mówią, że będą walczyć przez ulicę i zagranicę. O to im chodzi. Chcieli powtórzyć Hamburg w Warszawie (…).

Nie wiem, czy Pan Błaszczak dobrze się czuje – ale ani nie ta skala, ani też nie ten sam czynnik ludzki. Ba, nawet nie te same postulaty…

Hamburg był częścią światowych popłuczyn po walce klas, walki o środowisko, klimat i z pogłębiającymi się nierównościami – jak i o kontrolę społeczeństw. Warszawa to lokalne skakanie sobie do gardeł grup uprzywilejowanych i ich klakierów, wspierane audytorium złożonym z: a) emerytów, słuchających religijnego radyjka, b) artystów, celebrytów i biznesmenów, czekających na powrót „państwa teoretycznego”.

Każda Miesięcznica to kilkaset tysięcy złotych kosztów zabezpieczenia policji, logistyki, barierek. Wszystko w imię prawa do głoszenia cyklicznie własnych prawd. Prawd, które z uporem próbuje się uprawdopodobnić, wciągając nas w wojnę z Rosją. Koszty się nie liczą, gdy chodzi o jakiś pozytywny dla Prawa i Sprawiedliwości efekt.

Organizacja Online Censorship opublikowała w 2017 dane, dotyczące nasilenia cenzury na świecie. Najmniejsza cenzura panuje w Estonii, największa w Korei Północnej. 10 krajów najrzadziej stosujących cenzurę, które uzyskały 10 punktów na 10 możliwych, to: Estonia, Islandia, Kanada, Niemcy, Stany Zjednoczone, Australia, Japonia, Wielka Brytania, Francja i Portugalia. Polska w rankingu uzyskała 8,6 punktów na równi z Łotwą i Austrią. Wyprzedziły nas m.in. Czechy, Węgry, Armenia, Izrael, Gruzja, RPA, Kirgistan a nawet… Namibia… (Oczywiście, można mieć – i to spore – wątpliwości wobec kryteriów oceny, ale…).

Jak widać nowe twarze polubiły już zaciszne gabinety i sowite wypłaty. By jeszcze bardziej się okopać przy biurkach, świat dla nas wszystkich ma być czarno-biały. My-Naród to PiS –  a wszyscy myślący inaczej to lemingi, pokemony, lewactwo i pederaści…

Najstraszniejsze jest to, że nie idąc z SB-kami czy innymi resortowymi wyjadaczami z KOD-u i Obywateli RP, mając osobistą nieustającą nadzieję na nadejście zmiany na lepsze (dla siebie i innych ludzi pracy), zmiany realnej a nie tej, podawanej w reżimowej TVP, czy Gazecie Polskiej, pozostaję na marginesie. Margines ten, niestety, wrzucany jest do wora – tego samego, co lemingi i kochający inaczej.

Pracuj Polaku, pracuj i szczerz zęby ku chwale Wielkiego Budowniczego!

Roman Boryczko,

lipiec 2017

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*