piątek 20 Lipiec, 2018
Headline

Był taki 10. kwietnia… (3)

 

Czy coś pozostało w Polakach z tamtych, uważam, ważnych dla narodu dni? Dziś pamięć – jeżeli w ogóle możemy o takowej mówić – spoczywa w rękach partyjnych. Beton Prawa i Sprawiedliwości wraz z fanatykami smoleńskimi z miesięcznic chwile próby zamienili w kabaret! Co smutne, ów kabaret z czasem stał się publicznym zgorszeniem. Z jednej strony te same transparenty, nawołujące do jeszcze kilku minut oczekiwania na miażdżący Rosjan raport z komisji, której dano miliony na swe fantazje. Z drugiej – jakieś zboczone typy, uprawiające na grobach swoją pornograficzną profanację. Dziś mamy strategiczny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej i jeśli strona Polska do tej pory naprawdę nie wiedziała, co stało się 10. kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem na lotnisku Siewiernyj, bądź jeszcze w Warszawie, to zapewne dawno już się dowiedziała.

Rosjanie biernie temu cyrkowi się przyglądają, bo i po co mają się włączać w wyjaśnianie czegoś, czego sami zainteresowani na własnym podwórku nie potrafią rozliczyć. Gdy popełnimy przestępstwo drogowe jako kierowca – czeka nas w najlepszym wypadku mandat za wykroczenie, gorzej jeśli wina idzie wraz z ofiarą śmiertelną. Wtedy nawet możemy otrzymać zarzut doprowadzenia do katastrofy w ruchu lądowym z karą bezwzględnego więzienia (Art. 173. § 1. Kto sprowadza katastrofę w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10). A jak jest z katastrofą smoleńską?

Odszkodowania to drażliwy temat, bo po-smoleński bilans wskazuje, iż łączny koszt katastrofy rządowego Tu-154M to ponad 130 mln zł, czyli średnio 3,5 zł od każdego obywatela. Osób uprawnionych do otrzymania zadośćuczynienia jest ok. 400. Oznaczało to, że na same zadośćuczynienia zabezpieczono ok. 100 mln zł w budżecie państwa. 28 mln zł to znów koszty pogrzebów, sfinansowanych przez państwo. Każda z rodzin otrzymała od rządu jednorazowe wsparcie w wysokości 40 tys. zł, co kosztowało nas 3,8 mln zł. Lewica straciła kandydata na prezydenta, prawica prezydenta i najważniejszych posłów. Partia Jarosława Kaczyńskiego do tej pory nie może uzupełnić „kadr”, mogących zastąpić zmarłych na arenie politycznej. W katastrofie smoleńskiej zginęło 10 generałów, w tym 5 dowódców poszczególnych rodzajów sił zbrojnych i Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Zdaniem wielu analityków nawet atak jądrowy na „Rzeczpospolitą” nie byłby tak tragiczny dla dowództwa Sił Zbrojnych Rzeczpospolitej. Niestety, katastrofa w Smoleńsku ukazała Polskę jako państwo nieodpowiedzialne. Do tego strona polska straciła rządowy samolot, wart 40 milionów złotych…

Prokuratura Krajowa w Polsce w roku 2018, prowadząc sprawę katastrofy pod Smoleńskiem za winnych wciąż uznaje polskich pilotów, którzy złamali wszelkie procedury. Tupolew leciał za szybko w gęstej mgle, za szybko się zniżał, a załoga nie przestrzegała zasad bezpieczeństwa. Dlatego na wysokości poniżej 7 metrów Tu-154M zahaczył lewym skrzydłem o drzewo i uderzył w ziemię. Biegli nie znaleźli żadnych dowodów na wybuchy, a więc i na zamach smoleński. Ustalenia są zbieżne z raportem komisji Millera, a całkowicie sprzeczne z ustaleniami podkomisji smoleńskiej. Koniec końców nikt nie jest winien oprócz pilotów, którzy za swą „winę” zapłacili życiem.

Jakie to wygodne dla tych wszystkich miernot i nieudaczników, co swoimi brudnymi łapskami sięgają po wynagrodzenie za dobrze spełniony, patriotyczny obowiązek.

Moje dziecko w szkole podstawowej ma nauczyć się Roty, napisanej w 1908 r. na Śląsku Cieszyńskim przez Marię Konopnicką. To wielka pieśń oburzenia prześladowaniami polskości w zaborze pruskim. Jakże aktualna dziś, gdy prześladowania idą z każdej strony granicy, a dochodzą do tego bilionowe roszczenia żydowskie. Co robi nasz rząd? Milczy i uspokaja, że nic się nie stało! Po co więc mój syn ma się uczyć pieśni, która jego „europejskość” sprowadzi na zaściankowe manowce? Po co się martwić?

Siema!!! – jak mawia Jurek w żółtych porciętach…

Roman Boryczko,

maj 2018

Fot.: Lech L. Przychodzki

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*