środa 16 Sierpień, 2017
Headline

Coś z tym smogiem jest nie halo… (3)

Warto przy tej okazji wspomnieć o opinii jednej z domowych gospodyń, Ślązaczki, co jest w tym przypadku ważne…  Piyrwy, chopie – wspomina starsza pani – tochma luftowali izby yno łod połnocy, bo łod połednia boły koksy na szago kole 300 metrów łod familoka, smrod pora razy na dziyń boł niyziomski. Wolki dymu snuły se po szosyi, tak, że autobusy w tym czasie światła załączały.

Śmerdziało wtedy, jak wyciskali z bateryjow koks. Pośmierdziało i przestało, szło prziwyknońć, jakoś żodyn skuli tego w lazarycie niy leżoł. Żodyn niy chorowoł, boły koksy, boła robota, boły piniondze. Boło na chlyb, dzisio koksow niyma, smrodu tyż, a wraz z tym poszły i piniondze, dzisio ledwo styknie na chlyb, na lyki już nima a jakoś my przi tym czystym lufcie zaczoni wiyncy chorować”, możno jeszcze niy z głodu, ale je tak, że abo co d……e w jakiś niy wynglowy elektrowni na wschodzie abo na zachodzie. Pożond cos se kajsik dzieje. Wiater wieje a my te „szlachetne” lufta dychomy – ale ło tym se niy godo, nejlepi sfalić na dym z komina i wongle. I nic dziwnego bo dym i smród, to oczywiście olbrzymi dyskomfort, utrudniający nam życie, zabija jednak i jest niebezpieczne dla ludzi to, czego nie widać…

 

Euforia – wreszcie dorównamy niedługo Zachodowi. Powstaje w Polsce sieć autostrad…

Pamiętamy czasy, kiedy to zamknięci za „żelazną kurtyną” zazdrościliśmy naszym zachodnim sąsiadom bezproblemowego przemieszczania się z kraju do kraju, które to połączone były sieciami pięknych autostrad. W tym czasie u nas podróżowano koleją, samochodów było raczej niewiele, tak samo zresztą jak i możliwości ich zakupu, nikt z nas nie miał wtedy możliwości zapoznania się z problemami, nurtującymi mieszkańców Zachodniej Europy, a już wtedy smog, u nas zjawisko właściwie nieznane, u naszych sąsiadów zza miedzy stawał się coraz to większym problemem. Minęło sporo lat i okazuje się, iż ów niegodziwiec, mianowany przez świat smogiem zawitał i do nas, tyle, że za owo najście oskarża się najmniej winnego. Bo to przecież wszystkiemu winien jest węgiel!

Przyznać trzeba, że ma on w tym odrobinę swojego udziału, jednakże to tak naprawdę nasza wina, można bowiem spalać węgiel tak, by emitowane do atmosfery zanieczyszczenia nie stanowiły zagrożenia dla zdrowia ludzi czy źródła powstawania smogu. Z całym szacunkiem dla kierowców – ich zadaniem jest przemieszczanie się po drogach Europy wielokołowymi stalowymi potworami, ale to właśnie one stanowią, nie jedyne zresztą, ale dość znaczące źródło powstawania snującej się naszymi ulicami toksycznej chmury, najbardziej dającej się we znaki w miastach, a więc wszędzie tam, gdzie przepływ mas powietrza jest z wielu względów utrudniony…

W wielu miastach, nie dość, że położonych w kotlinach, które otoczone są łańcuchami gór, wymyślono, aby na obrzeżach tychże aglomeracji wybudować – niczym wały obronne – osiedla mieszkaniowe, bywa często że są to istne drapacze chmur, z pewnością nie ułatwia to swobodnego przepływu mas powietrza a raczej przeciwnie. Dramatycznie zamknięto w ten sposób cyrkulację powietrza w Kotlinie Jeleniogórskiej. Jeleniogórskie osiedle Zabobrze stało się z jednej strony ratunkiem wobec rozsypującej się, poniemieckiej substancji mieszkaniowej, z drugiej „korkiem”, wymuszającym zaleganie smogu nad miastem.

Wiele jest przyczyn powstawania tego przykrego zjawiska, problem polega jednak na tym, że za złe zachowanie do kąta stawia się wyłącznie węgiel…

Oczywiście rozwiązanie tego problemu to temat dla ekspertów, jednakże warto się zastanowić, czy aby tylko należy za wszystko, co złe, obwiniać ową czarną bryłę skalną, czy może są tego również inne, kto wie – czy nie ważniejsze – przyczyny. A może znów jest to tylko jeden z elementów jakiejś gry, której zasady zna i – jak się niektórym wydaje – znać powinno niewielu.

Dociekliwy, nieufny rdzenny mieszkaniec tego przepięknego o czystym lufcie regionu, traci wiele cennego czasu w poszukiwaniu prawdy, no bo chwalić Boga w te wszystkie bzdury, którymi nas karmią uwierzyć nie sposób. Intuicja, bo tylko to nam dziś zostało, kieruje człowieka tam, gdzie ma nadzieję czegoś się dowiedzieć. Po wielu uporczywych poszukiwaniach udaje mu się zdobyć jedno z niewielu źródeł, któremu można jeszcze zaufać i…..

Po przeczytaniu tegoż, dochodzi do wniosku, iż w trybie pilnym tą że wiedzą należy się podzielić z możliwie jak najszerszym gronem zainteresowanych.

Oto w Gazecie  Krajowej Sekcji Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ Solidarność Górnicza (luty 2017, nr 2 (161) ISSN 1425 – 8021) – czytamy (Wybrany fragment wypowiedzi) art. Komisja Europejska wykorzystuje smog (s. 4) (…) Komisja Europejska chce wykorzystać głośny ostatnio problem smogu w miastach w przekonywaniu Polski do transformacji energetycznej i zgody na propozycję restrukturyzacji dla sektora transportowego – wynika z wypowiedzi wiceszefa KE Marosza Szefczovicza (…). W tym samym artykule czytamy także: (…) Jesteśmy gotowi wraz z naszymi polskimi partnerami pracować nad najlepszymi modelami biznesowymi, technologiami, które mogłyby utrzymać węgiel, zmagazynować go, lub rozwiązaniami służącymi lepszej transformacji w tym bardzo skomplikowanym procesie. Nie chcemy nikogo zostawiać  z tyłu – przekonywał komisarz .

To dziwne, jak wynika ze słów osoby postawionej wysoko w Komisji Europejskiej,  nie chodzi o pogrzebanie szans  na utrzymanie wydobycia, czy też przetwarzania węgla. Dlaczego w takim razie sytuacja w górnictwie jest tak zła, w dodatku komisarz wypowiada słowa o których wiadomo w Polsce od dawna, z tą tylko różnicą, że osób na miejscu nikt nie chciał słuchać (Tytko, Adamczyk, Martyniak, Gizdoń), także wielu ludzi nauki od dawna stara się bronić naszych zasobów podziemnych kopalin, choć wszystko – jak w naszym przysłowiu – wołaniem było niczym „grochem o ścianę” (wy sobie, a my sobie).

Sprawy poszły tak daleko, że trudno dziś jednoznacznie i ślepo zaufać którejś ze stron. Z pewnością nie wolno pozostać biernym i tylko czekać na rozwój wydarzeń, a wręcz przeciwnie, szukać usilnie trzeba wiarygodnych źródeł i wspierać wszelkie dążenia zmierzające do uzdrowienia „umierającego pacjenta”, tyle, że kroplówki nic tu już nie pomogą. Czas na uwolnienie odpowiednich środków, planów i projektów, jakie dawno zostały opracowane, a czekają tylko na realizację. Na początku jednak należy rozpocząć konstruktywne rozmowy.

W dalszej części konferencji prasowej Szefczovicz powiedział także: (…) W nowym systemie handlu pozwoleniami na emisję gazów cieplarnianych (EU-ETS) będą fundusze, których celem będzie modernizacja systemów energetycznych krajów członkowskich, a także prowadzenia badań i wdrażania innowacji w obszarze wychwytywania i składowania CO2. Mam nadzieję, że z naszym otwartym podejściem będziemy w stanie pracować w dobrej wierze nad dobrymi rezultatami z naszymi polskimi partnerami (…). obszerne fragmenty wypowiedzi wiceszefa KE Marosza Szefczovicza (Więcej na www.solidarnoscgornicza.org.pl).

Na tej samej konferencji prasowej wyrażono zaniepokojenie, jakoby to wiele miast w Europie miało gorsze wskaźniki zanieczyszczeń niż Pekin czy Delhi. Wspomniano przy tym oczywiście o sporym zagrożeniu ze strony Polski. (Cdn.)

 

Tadeusz Puchałka

What Next?

Related Articles

One Response to "Coś z tym smogiem jest nie halo… (3)"

Leave a Reply

Submit Comment

*