piątek 22 Marzec, 2019
Headline

Dopalacze w drodze ku zatraceniu

Garść historii: skąd wzięła się na naszych ulicach biała śmierć i czy zawsze postrzegana była negatywnie?

Amfetaminę po raz pierwszy uzyskał rumuński chemik Lazar Edeleanu, pracujący w jednym z niemieckich uniwersytetów. W 1937 r. firma chemiczna Temmler-Werke Fritz Hauschild (działająca z powodzeniem do dziś) uzyskała wyjątkowo wydajną odmianę tego związku. Trafiła ona do aptek w postaci tabletek. Przed II wojną światową największym na świecie producentem narkotyków – w tym kokainy i heroiny – były niemieckie koncerny chemiczne, m.in. Merck, Boehringer i Knoll. Ulubioną tanią używką narkotyczną zwykłych Niemców z tzw. nizin była wówczas metamfetamina, sprzedawana legalnie pod marką Pervitin. Za lobbowaniem tego stylu życia odpowiadała oficjalna instytucja rządowa pod nazwą Stowarzyszenie Ekspertów ds. Opium i Kokainy (Fachgruppe Opium und Kokain), w skład której wchodzili przedstawiciele niemieckich firm, produkujących narkotyki.

Społeczeństwo miało być posłuszne i miało nie myśleć samodzielnie. Wódz i partia oczekiwali rasy nieustraszonej. Na froncie młodzi chłopcy swoją wojnę błyskawiczną oraz wojnę z ludnością cywilną krajów podbitych przeprowadzać mieli w sposób szybki i bezwzględny. W roku 1887 japońscy naukowcy dokonali syntezy N-metyloamfetaminy, działającej bardzo pobudzająco. Hauschild dopracował produkt i stworzył metamfetaminę, którą sportowcy w czasie olimpiady w Berlinie w 1936 r. zażywali masowo. Powodowała wzrost siły i euforię (oficjalnie był to lek udrożniający drogi oddechowe).

1. września 1939 roku rozpoczął nową dekadę w relacjach międzyludzkich. Śmierć popchnęła Wehrmacht i Luftwaffe do zakupu ponad 200 mln tabletek specyfiku, zwanego Panzerschokolade – „pancerna czekolada”. Żołnierze podczas wojennej kampanii i pacyfikacji cywilów musieli wykazywać się wręcz nieludzką odwagą, brawurą oraz wytrzymałością na wielogodzinny wysiłek. Piloci, startując z lotnisk narażeni byli na stres i wielogodzinną koncentrację. Również załogi obozów koncentracyjnych i oddziałów likwidacyjnych Einsatzgruppen (Grupy Operacyjne) raczyły się obficie środkami odurzającymi i alkoholem.

W roku 1942 podczas kampanii w ZSRR jeden z małych oddziałów niemieckich dostał się pod ostrzał Czerwonej Armii. Otoczeni i zziębnięci na 30-stopniowym mrozie żołnierze czekali na śmierć. Lekarz kompanijny podjął wówczas decyzję o podaniu setce ludzi amfetaminy. Efekt był piorunujący. Żołnierze wpadli w szał walki, co zaskoczyło czerwonoarmistów i wydostali się z okrążenia. Pod koniec wojny, w roku 1945 farmaceuta Gerhard Orzechowski pracował nad nową „cudowną tabletką”. Połączył 5 miligramów kokainy, 3 mg Pervitinu oraz 5 mg Eukadalu (leku przeciwbólowego, opartego na morfinie). Specyfik D-IX testowano na więźniach obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen (w ramach morderczego sprawdzianu przeszli bez odpoczynku ok. 100 kilometrów). Philopom wstrzykiwano przed ostatnią misją japońskim lotnikom kamikadze. Pobudzenie, czujność, odporność na sen i ból – narkotyk nie zdążył jednak uratować III Rzeszy Hitlera. Co ciekawe, dobre, sprawdzone pomysły nie zostały zapomniane! (Cdn.)

Roman Boryczko,

2019

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*