piątek 06 Grudzień, 2019
Headline

Dwie kobiety wyklęte skazane, by patronować ślepej łódzkiej uliczce (6)

Walentynowicz do publicznej działalności wróciła w 1989 r. Brała udział w manifestacjach, wzywających do bojkotu wyborów czerwcowych w 1989 r. Angażowała się politycznie po stronie Gwiazdów, którzy w 1990 r. zainicjowali powstanie Komitetu Założycielskiego Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża. W jego skład weszli: Janusz Golichowski, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Joanna Radecka, Henryka Krzywonos-Strycharska, Marianna Szreder, Andrzej Kujawa, Bogusław Spodzieja, Józef Wyszyński i Anna Walentynowicz. W czerwcu 1992 r. Komitet Założycielski WZZ Wybrzeża oświadczył: Osoba prezydenta, skład kolejnych gabinetów rządu i parlamentu nasuwa podejrzenia, że o obsadzie najwyższych stanowisk państwowych decydowała tajna policja polityczna. Już ten fakt byłby alarmujący. Poparcie SB oznacza coś więcej – skład personalny władz Polski, kierunek jej polityki, wyznaczyło ościenne mocarstwo. Polska nie jest niepodległym państwem. Walka o niepodległość trwa. Po roku 1989 Anna Walentynowicz została odrzucona przez nowo rodzące się elity, była na marginesie, bo nie stanęła po stronie „drużyny Wałęsy”.

Walentynowicz występuje w roli ostatniego Mohikanina cywilizacji nienawiści – dorzucał reprezentant Michnika w episkopacie – abp Józef Życiński. Donald Tusk, gdański historyk i szef PO, był jednym z inicjatorów orwellowskiej zamiany bohaterek tamtych czasów. Annę Walentynowicz, tę, która z Aliną Pieńkowską uratowała strajk w dniu 16. sierpnia 1980 w Stoczni Gdańskiej zamienił na Henrykę Krzywonos – tramwajarkę – „Henię Solidarność”, „Kobietę z jajami, która nie trzęsie portkami”. Jeszcze w latach 80. XX w. SB-cy obiecali Walentynowicz, że nigdy nie znajdzie się w encyklopedii, tak jak Wałęsa. Nowa władza gorliwie tego pilnowała. W roku 1990 podczas 10. rocznicy Sierpnia ‘80 postać Walentynowicz pominięto w Operze Leśnej w Sopocie, mignęła tylko na filmie z mszy, odprawianej przez księdza Popiełuszkę. Miała zniknąć ze społecznej pamięci.

Ci ostatni strażnicy prawdy – robotnicy, często na niskich emeryturach i rentach, przegrywali pamięć i prawdę zrywu Sierpnia ‘80 i ruchu Solidarności. W roku 2005 postanowiła walczyć o odszkodowanie za Stan Wojenny, za co była krytykowana przez otoczenie Wałęsy. Domagała się 120 tysięcy zł odszkodowania za skazujący ją na 15 miesięcy więzienia wyrok, wydany w 1983 roku przez sąd w Grudziądzu. Jej oponenci zapomnieli jednak, że takiej kwoty żądał Lech Wałęsa za jeden odczyt w światowym tournée jaki ma od lat były prezydent. 10. kwietnia 2010 lot smoleński z polską delegacją prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego katastrofa kończy życie „Matki Solidarności”. 21. kwietnia 2010 r. na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku-Wrzeszczu odbył się jej pogrzeb. Po śmierci ofiar katastrofy pod Smoleńskiem rząd Platformy Obywatelskiej uznał, że należą się bliskim zadośćuczynienia w kwocie 250 tysięcy. Taka kwotę przyjęli syn i wnuk Piotr, który do śmierci babci mieszkał razem z nią. Dziś Piotr Walentynowicz jest radnym Prawa i Sprawiedliwości i pracownikiem spółki MON, podległym Antoniemu Macierewiczowi.

***

Nowa władza Prawa i Sprawiedliwości stara się zmieniać stare.  W Łodzi i również w innych miastach trwa walka o ulice. Plac Lecha Kaczyńskiego stanął w konkury z placem Zwycięstwa na Księżym Młynie. Radni PO i SLD walcząc z byłym prezydentem posunęli się do fortelu, zamieniając kontekst nazwy placu na sesji Rady Miejskiej 5. stycznia 2018 ze zwycięstwa Armii Czerwonej w roku 1945 na cześć zwycięstwa Polaków w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku. Ślepej uliczce na krańcu dzielnicy Olechów, do tej pory bezimiennej, łódzcy radni w roku 2005 nadali nazwę, honorując w ten sposób dziś już niewygodną, a za socjalizmu zasłużoną dla miasta i ludzi robotnicę, włókniarkę Michalinę Tatarkównę-Majkowską. Było to kłopotliwe również dla radnych Sojuszu Lewicy Demokratycznej, bo poddano ich za tę decyzję ostracyzmowi. Dziś ślepa uliczka dostanie drugie życie i „dobrą zmianę”. Tablice z panią Michaliną trafią zapewne do magazynu, gdzie pokryje je kurz. Dziś patronką zapomnianej uliczki będzie równie zapomniana i kłopotliwa dla wielu inna robotnica, bohaterka w duchu patriotycznym, Anna Walentynowicz. Anna nie miała związku z Łodzią lecz obecni decydenci wobec zmian wiatru historii nagrodzić musieli i ją. Pozostaje jeszcze pytanie – którą z pań bardziej uhonorowano, dając taki prestiż lokalizacji, a której pokazano, gdzie jest jej miejsce…

 

Roman Boryczko,

styczeń 2018

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*