Tuesday 16 July, 2019
Headline

(Polski) Na marginesie depresji

Sorry, this entry is only available in Polish.

What Next?

Related Articles

2 Responses to "(Polski) Na marginesie depresji"

  1. Tropiciel prawdy says:

    A może warto powiedzieć kogo historia dotyczy.Jeżeli Pana narzeczonej to ogląd sprawy jest bardzo subiektywny.A .ponadto daleki od rzeczywistości.Osobowość histroniczna to nie depresja to po pierwsze.Po drugie jeżeli ktoś używa manipulacji do ratowania konsekwencji swoich pochopnych decyzji za które Pan jako partner życiowy także odpowiada to trudno nazywać siebie dziennikarzem.

    • Zbigniew says:

      Szanowny Panie(?). Występując anonimowo, poprzez szantaż wywiera pan na mnie presję, abym dokonał publicznej wiwisekcji na chorej osobie. Z kimś, kto tak postępuje nie powinno się podejmować rozmowy. Postanowiłem jednak odpowiedzieć panu.

      Najpierw – co do zasady: różne osoby, wydarzenia czy sytuacje mogą być punktem wyjścia, pretekstem, czy obrazem na przykładzie których wyprowadza się myśl, ważna jest intencja, ważny jest cel. Mógłbym napisać o swoim doświadczeniu z butami – że rozpadają się po kilku miesiącach używania, i z tego wyprowadzić poważną refleksję o rzeczywistości, o rynku, o społeczeństwie. Wychodzi się od doświadczenia, które poruszyło, które pobudza myśl.

      Nie zrozumiał pan mojego artykułu, nie jest on reportażem interwencyjnym a artykułem problemowym. W tym o ważnym, jak myślę, problemie konfliktu kompetencji, gdy jedne wyspecjalizowane organy państwa, na przykład, stwierdzają niezdolność człowieka do zapanowania nad sprawami życiowymi, a inne (na jakiej podstawie?) negują te stwierdzenia i – postępują wobec takiej osoby z całą surowością. Również pan w ten sposób wyrokuje.

      Proszę wyobrazić sobie osobę chorą od kilkudziesięciu lat na RZS (36 hospitalizacji), ze zmianami zwyrodnieniowymi, z ograniczeniem ruchu i stałym bólem, osobę po innych poważnych przejściach (w ostatnich latach dwukrotnie na OIOMie) i – właśnie – dotkniętą ciężką depresją (10 hospitalizacji). By dać jakieś o tym wyobrażenie – w nasileniu choroby osoba ta nie pamiętała jak włącza się światło w pokoju. Zatem mówimy o dramatycznej walce o życie człowieka – a pan napisał o „konsekwencjach pochopnych decyzji życiowych”. Przepraszam, ale naprawdę: niewiele pan wie i rozumie. Poszukiwanie prawdy nie polega na ćwiartowaniu ludzi i układaniu ciał w kubiki.

      Jeśli zaś mówimy o funkcjonowaniu państwa – proszę zauważyć, że według badań Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia (2014) ekonomiczne koszty leczenia depresji w Polsce wahają się między 1-2,6 miliarda złotych.

      Wie pan, możemy powiedzieć dura lex, sed lex, ktoś źle coś zrobił i ma ponieść konsekwencje, tylko że – a nie jest moim zamiarem jakaś tu relatywizacja – mamy do czynienia w naszym kraju z zupełnie niebywałą właśnie nierównością w traktowaniu ludzi, w stosowaniu owej surowości, bo nie widzieliśmy jej względem jawnych przestępstw o wprost astronomicznej skali, i to chyba tak szczególnie boli. A że boli to jedno, ale ludzie nie czują z takim państwem związku. I właśnie sporo się o tym dowiedziałem. Wie pan z jakimi reakcjami spotkała się osoba, o której piszę, gdy opowiadała, że zgłosiła się sama do Urzędu Skarbowego? Jak można było zrobić taką głupotę! Ja nie podzielam takich opinii, natomiast problem jest, i to poważny. A sięga w bardzo zdawałoby się odległe rejony myśli. Polacy przyjęli za prawdę – jako owoc solidarnościowej rewolucji – ewolucjonistyczną definicję rynku, według której dobrobyt i dobre społeczeństwo stworzy wzajemna przemoc. Skuteczni mocarze biorą co chcą. Ale gdzie jest społeczeństwo? I tak dalej, tu dopiero zaczyna się prawdziwa refleksja.

      Życzę miłego dnia.

Leave a Reply

Submit Comment

*