wtorek 18 Czerwiec, 2019
Headline

Gentryfikacja po łódzku – ratujmy Muzeum Książki Artystycznej!

54205ce2dc778_oŁódź się zmienia. Dla zwolenników (czyt.: wszelkiej maści urzędników czy pracowników budżetówki) Pani Prezydent Zdanowskiej to, że miasto jest w permanentnym remoncie a inwestycja goni inwestycję, trzeba zgonić na karb nadprzyrodzonych zdolności owej niewiasty – a nie zwyczajnej magalomanii, która  miasto byłych włókniarzy kosztuje zaszczytne pierwsze miejsce najbardziej zadłużonych miast Polski. Magistrat sprzedaje zasoby komunalne na lewo i prawo, oddaje również kamienice nie zawsze żydowskim spadkobiercom, często „na ładne oczy”. Prywatni właściciele nigdy nie imagesprzejmują się losem dobra, jakie przejmują (zajezdnia przy ul. Dąbrowskiego z zespołem hal postojowych powstała w 1928 roku. Była wpisana do rejestru zabytków. Właściciel terenu wyburzył budynki zajezdni po tym, jak nieznani sprawcy uprzednio ją podpalili. Zajezdnia mieściła się w łódzkiej dzielnicy Górna – w dobrej lokalizacji pod inwestycję).

5310db4c7ca9b_o Kolejnym skandalicznym zaniedbaniem jest doprowadzenie do ruiny pozostałość zakładu „Uniontex”, tego samego, który odwiedził papież-Polak, Jan Paweł II, którego na lotnisku Lublinek witało 1,2 miliona łodzian i wycieczek z Polski.  Radosne spotkanie łodzianie przeżyli 13. czerwca 1987 r. podczas III pielgrzymki. Ojciec Święty przejechał papamobilem ulicami: Piotrkowską, Mickiewicza i Kilińskiego. O godz. 17.00 papież spotkał sie z włókniarkami w tkalni C. W hali, gdzie jeszcze przed dwoma godzinami trwała praca, ustawiono na podium scheiblerowski fotel. W imieniu włókniarek wystąpiła głęboko wzruszona Kazimiera Wadowska. Ojciec Święty po raz pierwszy przemawiał w tak niezwykłym miejscu, jakim jest zakład pracy i to zakład, w którym pracują przede wszystkim kobiety. Przemówienie do łódzkich włókniarek było jednocześnie skierowane do całego show_picświata pracy w Polsce.„Wyrażam radość, że w tym Waszym mieście mogę dziś spotkać się z wielkim światem pracy, reprezentowanym – tutaj właśnie w Łodzi – w większości przez kobiety! Dodam, że jest to wydarzenie bez precedensu. Nigdy w czasie moich wizyt duszpasterskich (…), chociaż wielokrotnie spotykałem się ze światem pracy, nie było mi dane spotkać się w zakładzie, gdzie pracują w większości kobiety. Serdecznie i z głęboką czcią, na jaką zasługuje kobieta, witam i pozdrawiam wszystkie tu zgromadzone łódzkie włókniarki – a w waszych osobach wszystkie na ziemi polskiej kobiety pracujące zawodowo i znajdujące się w różnych sytuacjach życiowych”.Włókniarki prosiły trzykrotnie: „Ojcze Święty, zostań z nami…!”. Na co – z sobie właściwym humorem – papież odpowiedział: „Tutaj nie przyjmują do pracy mężczyzn”.

hqdefaultDziś mamy do czynienia z kolejnym skandalem. Jest nim zamach na instytucję kultury – Muzeum Książki Artystycznej. Jadwiga i Janusz Tryznowie prowadzą tę inicjatywę od 1993 roku. Muzeum mieści się w willi Henryka Grohmana na Księżym Młynie a w tytule prawnym było własnością Skarbu Państwa. Problemem było również zadłużenie, jakim obciążono hipotekę willi w momencie likwidacji fabryki i przekształceń własnościowych, związanych z powołaniem w pobliżu łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Z dokumentacji przez lata wysyłanej i otrzymywanej w tej sprawie, Janusz Tryzno zmontował ze starej wagi instalację. Przeważa szala z napisem „MY”. Tryznowie wiele razy słyszeli zapewnienia od władz. „Ani pani wojewoda, ani miasto nie jest w żaden sposób zainteresowane tym, by po pierwsze ten budynek utracić, a po drugie, by wyrzucać na przykład stamtąd Muzeum Książki” – mówiła odpowiedzialna za kulturę wiceprezydent Agnieszka Nowak w TVP Łódź w 2014 roku, gdy byt

25.05.2012 LODZ , BUDYNEK MUZEUM KSIAZKI ARTYSTYCZNEJ PRZY UL TYMIENIECKIEGO . FOT . TOMASZ STANCZAK / AGENCJA GAZETA

25.05.2012 LODZ , BUDYNEK MUZEUM KSIAZKI ARTYSTYCZNEJ PRZY UL TYMIENIECKIEGO.

MKA był zagrożony z powodu działań likwidatora, a Tryznowie zorganizowali akcję „Wycena”. W obronę Muzeum angażowali się młodzi artyści. Ostatnim etapem walki o Muzeum miało być przekazanie willi na własność przez Skarb Państwa gminie (prezydent Łodzi jest jej dysponentem jako starosta). Stało się to w lipcu.
Obciążona kwotą ponad 20 mln zł hipoteka to głównie dług wobec ZUS. Ale sprzedaż willi, wycenionej na ok. 2 mln zł go nie pokryje. W ZUS-ie Tryznowie dowiedzieli się, że o oddłużenie może wystąpić tylko prezydent miasta. Wtedy willę, będącą wciąż własnością gminy, prezydent zgodnie z prawem mogła przekazać fundacji Correspondance des impreza1Arts, która MKA prowadzi – organizacji pożytku publicznego, jako wyposażenie jej w obiekt.
Pismo w tej sprawie do prezydent Hanny Zdanowskiej Jadwiga Tryzno wysłała z końcem września. Zamiast stanowiska prezydent, odebrała z końcem listopada pismo od wiceprezydenta Ireneusza Jabłońskiego, które de facto jest nakazem eksmisji. Choć MKA nie prowadzi działalności zarobkowej, wiceprezydent obciążył je obowiązkiem zapłacenia prawie 33 tys. zł za „bezumowne wykorzystywanie” budynku – do 14. grudnia. I zaznaczył, że każdy kolejny miesiąc przebywania tam będzie kosztować MKA 6,7 tys. zł netto. Bo miasto chce kompleksowo wyremontować budynek (w który Tryznowie sami inwestowali).
Gdy miasto stało się dysponentem willi, zaproponowało Tryznom umowę najmu budynku, której Tryznowie nie przyjęli.
– Zapisy nie gwarantowały bytu Muzeum. Umowa była skonstruowana jak dla podmiotów gospodarczych. A działając w obiekcie wpisanym do rejestru zabytków [dzięki Tryznom – przyp. red.] należy się nam 50 procent ulgi i kolejne 50 jako organizacja non-profit – dodają Jadwiga i Janusz Tryznowie, którzy teraz przygotowują wyliczenia, by pokazać władzom, że obecność Muzeum jest tańsza m.in. niż wynajem ochrony na 24 godziny i ogrzewania.

2MKA od lat utrzymuje się, bo Tryznowie angażują w nie swoje środki, w tym niewielkie emerytury i nikt nie pobiera tam pensji. Także osoby współpracujące. Mimo to latem willa tętni życiem: koncertami, wystawami, organizowanymi wspólnie z miejskimi instytucjami kultury. Uczelnie z kraju i Łodzi przysyłają tu studentów. Lata w niepewności nie pozwoliły zrealizować wielu planów, np. Klubu Papierolubów i Czcionkoczcicieli, uporządkowania ogrodu i remontu altany, którą japoński artysta chciał zamienić w pawilon herbaciany. Dziś za dobro narodowe uznać można kolekcję czcionek, także hebrajskich i koptyjskich, którą MKA uratowało z upadającej Warszawskiej Odlewni Czcionek.

Wydarzenie na Facebooku trwa do 1. stycznia, ponieważ miasto dało Państwu Tryznom miesiąc na wyniesienie się z budynku. W najbliższy wtorek, tj. 8. grudnia zapadnie decyzja w tej sprawie, jednak do końca roku możemy zebrać wszystkie osoby, które sprzeciwiają się likwidacji i nagłośnić sprawę.
———————————-
Miesiąc – tyle dały władze Łodzi Jadwidze i Januszowi Tryznom na wyniesienie się z willi Henryka Grohmana na Księżym Młynie, co oznacza likwidację prowadzonego przez nich od roku 1993 Muzeum Książki Artystycznej.

Zbiór publikacji z dziedziny teorii i technologii książki, kolekcja książek artystów ze świata i tych, które łodzianie zrobili m.in. dla Zbigniewa Brzezińskiego (z jego rysunkami), doradcy prezydenta USA i ambasadora Polski, jak i ważące 150 ton maszyny drukarskie – wszystko ma do końca roku zniknąć z willi.

Proszę, podpisujcie protest, bo na naszych oczach zabijana jest kultura!

http://www.petycjeonline.com/mka

Za: Facebook – Ratujmy Muzeum Książki Artystycznej!

What Next?

Related Articles

2 komentarze to "Gentryfikacja po łódzku – ratujmy Muzeum Książki Artystycznej!"

  1. Jerzy Rudzki napisał(a):

    Można odnieść wrażenie, że pan Tadeusz Grajpel, pokazany na przedostatniej fotografii, jest „częścią” łódzkiego Muzeum. O ile mi wiadomo, nie jest i nigdy nie był. Bywa czasem ze swym warsztatem i własnej konstrukcji prasą drewnianą na różnych jarmarkach, m.in. Jagiellońskim w Lublinie.

  2. krzysztof.p napisał(a):

    Niestety lata przemijają, a wiedzy nie przybywa. Idea muzeum książki, ze wszech miar
    pożądana, nie może się doczekać managera, który zadbałby o byt.
    Poleganie w tej kwestii na politykach jest pomyłką, tak jak byt w lokalu na który
    wielu ma chrapkę, a dług na hipotece jest swoistym zabezpieczeniem przed przypadkowymi
    zakusami.
    Muzeum powinno się znaleźć jak najszybciej w lokalu własnym, lub oddanym na cele
    muzeum. Najlepsza pomoc, to powszechna zbiórka na ten cel pieniędzy i dobry manager.
    Przykład: Brama Grodzka – Lublin

Leave a Reply

Submit Comment

*