czwartek 25 Kwiecień, 2019
Headline

Głodni u bram Europy

756631_netepa04397258_34Prezydent RP – Andrzej Duda – pytany w wywiadzie telewizyjnym o problem migracji uchodźców wspomniał, że Polska ów tykający problem ma tuż za swoimi granicami. Ukraiński prezydent Poroszenko odniósł się bardzo opryskliwie do propozycji naszej głowy państwa co do zwiększenia formatu negocjacji pokojowych o kraje bałtyckie, Polskę i USA – by konflikt ze zbuntowanymi republikami na wschodzie państwa definitywnie zakonczyć. Mówienie o ukraińskich uchodźcach w obliczu koncentracji ukraińskich i rosyjskich wojsk w rejonie Noworosji, nie jest słowem rzuconym na wiatr. Wojna wisi na włosku i być może wypowiedź polskiego prezydenta jest tylko wskazaniem tego, o czym się mówi na europejskich salonach. Polska nie jest celem tych setek tysięcy zdrowych młodych mężczyzn i kobiet jako wyśniony raj – Polska jest tylko przystankiem na drodze do innych państw bogatej Unii. Coraz częściej przemytnicy, wiozący uciekinierów drogą lądową, nie cofają się przed niczym. Życie ludzi, szmuglowanych czasem miesiącami, zależy tylko i wyłącznie od uczciwości siatki przemytniczej. Koszty – sięgające niemal kilkanaście tysięcy  – kuszą też pospolitych morderców i przestępców. W Austrii tamtejsza policja dokonała makabrycznego odkrycia w samochodzie, zaparkowanym między Neusiedl i Parndorf przy autostradzie A4. Najprawdopodobniej zamknięci w ciężarówce ludzie udusili się, a kierowca uciekł, gdy zorientował się, co się stało. 50 ludzi, uduszonych w drodze po lepsze jutro.

Każdego dnia Europa szturmowana jest przez tysiące emigrantów z miejsc, gdzie doskwiera im bieda, wojna lub prześladowania lokalnych dyktatur. Większość z nich jest muzułmanami, którzy nie otrzymują pomocy od swych bogatych braci w wierze w Kuwejcie, Bahrajnie czy Arabii Saudyjskiej – dostając z tych miejsc bezwzględny nakaz deportacji. Wędrują tedy ku miejscom, gdzie mogą starać się o status uchodźcy, odpowiedni zasiłek i pomoc w nowym starcie. W Europie uchodźcy otrzymują dach nad głową, ubranie, pieniądze, tłumacza, adwokata… Gorące lato sprzyja exodusowi – lecz jego skala przeraża. Włoskie służby morskie co kilka dni dostają informacje o setkach dryfujących ciał czy dziesiątkach pontonów lub prymitywnych kutrów, dryfujących i czekających na pomoc. Obecnie europejskie okręty wojenne eskortują nielegalnych migrantów, odprowadzając ich do najbliższego portu, gdzie są oni zaopatrywani w jedzenie, picie, mieszkania i ankietę – niezbędną dla uzyskania statusu uchodźców, aby mogli spokojnie ją wypełnić. Droga do upragnionego portu jest jednak wysłana trupami tych, którym się nie udało. Nie tylko więc turkusowe wody i rajskie krajobrazy, jakich nie powstydziłyby się najbardziej egzotyczne miejsca na świecie. Taka jest Lampedusa, położona między Maltą a Tunezją, zaledwie 100 km od wybrzeży Afryki. Włoska wyspa leży na trasie między Afryką i Europą, przez co staje się celem dla uciekinierów z Czarnego Lądu.  Ostatnia katastrofa statku na Morzu Śródziemnym pochłonęła 800 osób. Niektóre źródła szacują, że od początku tego roku podczas przeprawy przez morze zginęło 1600 osób, próbujących dostać się do Włoch. Już w 2011 roku miejscowe stowarzyszenie hotelarzy alarmowało, iż z powodu masowego napływu imigrantów z Afryki Północnej i nieobecności turystów, Lampedusa poniosła straty, porównywalne do klęski żywiołowej. W ostatnich latach nasilił się napływ uciekinierów z Libii. Tak naprawdę oba te kraje są tranzytowymi dla uchodźców z Mali, Gambii, Senegalu, Somalii, Erytrei czy Bangladeszu.  Ludzi tych powinniśmy podzielić na dwie podstawowe grupy. Jedna z nich to osoby, które mogą ubiegać się o nadanie statusu uchodźcy.  Zgodnie z prawem międzynarodowym, muszą oni potwierdzić, że potrzebują ochrony międzynarodowej przed prześladowaniem lub poważną krzywdą we własnym kraju. W tej grupie znajdują się Syryjczycy, osoby pochodzące z Libii, z terenów objętych wojną domową czy z Republiki Środkowoafrykańskiej. Reszta uciekinierów to emigracja ekonomiczna. Uciekinierzy wykupują miejsca na łodziach, płynących do Włoch, zdając się na łaskę przemytników. Uciekają czym się da: kutrami, zdezelowanymi łodziami… Za stłoczenie na pokładzie kilkuset osób można zarobić około miliona euro. Droga szmuglu przez rejon Włoch stała się ostatnio dla przemytników bardzo trudna. Wybierają więc drogę przez Balkany i Węgry do Austrii czy Niemiec. Kolejna trasa przemytu fali emigrantów wiedzie przez Grecję. Na greckiej wyspie Kos, popularnym do niedawna celu turystycznych wycieczek, imigranci (z państw Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu) od dłuższego czasu atakują policję, żądając opieki, jedzenia i schronienia. Burmistrz wyspy, Jorgos Kiritsis zaapelował do rządu o natychmiastową interwencję i ostrzegł, iż na wyspie może się polać krew. Kiritsis już kilkakrotnie apelował do greckich władz w sprawie pogłębiającego się problemu z uchodźcami. Wyspa Kos słynie z pięknych plaż, przyjaznych ludzi i znakomitej zabawy, która toczy się niekiedy do późnych godzin. Mieszkańcy nie mają innych źródeł dochodu – ich życie zależy od obfitego sezonu turystycznego. Jeśli imigranci gości odstraszą – dojdzie do tragedii i upadku tej jedynej dla lokalnej społeczności gałęzi zarobku. Na wyspie przebywa obecnie około 7 tysięcy nielegalnych imigrantów, a codziennie od 600 do 800 nowych osób przypływa na pontonach od strony Turcji.  Ci, którym udało się dotrzeć do celu, często zamieszkują plaże i skwery oraz opuszczone budynki. Reporterka polskiej stacji TVN rozmawiała z ludźmi, którym udało się dotrzeć na wyspę. Dzielą się oni na tych, którzy przybyli tam z Syrii i Libii, gdzie prowadzili biznesy i mają wykształcenie oraz na niepiśmiennych z państw Afryki oraz członków grup przestępczych, którzy na wyspie Kos mieszkają w hotelach i jedzą w restauracjach – są dobrze ubrani i noszą złotą biżuterię. Miejsca, gdzie zamieszkują imigranci, są bardzo zanieczyszczone, wręcz zaśmiecone. Nikt nie zwraca na to uwagi – koczują tam jak zwierzęta. Ludzka masa jak fala prze do przodu, szukając bezpiecznego azylu. Kolejne kraje, będące przystankami, nie radzą sobie z tą katastrofą humanitarną. W ostatnich tygodniach Macedonia zalewana jest przez uchodźców przede wszystkim z Bliskiego Wschodu, Afryki i Azji, wśród których jest wielu Syryjczyków. Jeszcze w maju na terytorium tego kraju starało się dotrzeć ok. 200 osób dziennie, dziś sytuacja jest o wiele bardziej dramatyczna, gdyż liczba ta zwiększyła się nawet dziesięciokrotnie. Mają oni jeden cel – dotrzeć do pozbawionej granic strefy Schengen, co pozwala na staranie się o azyl i życie na Zachodzie. Aby to osiągnąć, muszą przedostać się przez Macedonię i Serbię na Węgry. Wydarzenia na granicy grecko-macedońskiej pokazują z jak bezwzględnym cynizmem ze strony części imigrantów mamy do czynienia, otóż ci ludzie nie wahają się wystawić dzieci i kobiet z dziećmi na rękach naprzeciwko szpaleru policji porządkowej. Macedońskie władze wprowadziły stan wyjątkowy na dwóch odcinkach granicy – na 50-kilometrowym pasie zaczęły jej pilnować wojsko i policja. To spowodowało, że z Grecji na terytorium Macedonii nie mogło przejść około 3 tys. uciekinierów, Węgrzy pozbawieni pomocy ze strony struktur UE chcą zamknąć  granicę  na długości 175 kilometrów. Rząd węgierski nakazał ministrowi spraw wewnętrznych fizyczne zamknięcie granicy z Serbią.  Liczba uchodźców, którzy znaleźli się na terytorium Węgier, wzrosła z dwóch tysięcy w 2012 roku do 54 tys. w tym roku, co sprawia, że kraj ten jest na drugim miejscu w Unii Europejskiej (po Szwecji) pod względem liczby przyjmowanych uchodźców w stosunku do liczby ludności a każdego dnia nowych uciekinierów pojawiają się tysiące. Według węgierskich władz 95 proc. uchodźców przedostaje się przez granicę z Serbią, która nie jest członkiem UE.  Jeśli ta droga przez budowany przez Węgrów graniczny mur zostanie odcięta, uciekinierzy pójdą drogą przez Ukrainę  Białoruś i Polskę. To biznes, a ci, którzy decydują się na tę drogę nie są biedakami. Pojawiają się wśród niezależnych mediów  głosy,  że ten gigantyczny eksodus jest sponsorowany, stąd jego rozmiar.  Przemytnicy żądają horrendalnych sum od migrantów. „Warunki podczas podróży są złe, ale mimo to koszt przerzutu to od 7000 do 14 000 euro, zależnie od regionu i organizacji przemytniczej” – piszą Austriacy sugerując, iż USA maczają palce w przemycie, realizując swoje geostrategiczne cele.

Obecnie same Niemcy, mimo protestów społecznych i wzrostu ksenofobii i wybryków neonazistowskich (NPD), deklarują przyjęcie w tym roku 800 tysięcy emigrantów, lokowanych naprędce w miejscach tymczasowych (nieczynnych marketach, pustostanach itp.). Dzięki decyzji Niemieckiego Federalnego Urzędu do Spraw Migracji i Uchodźców (BAMF), RFN stała się pierwszym unijnym krajem, który uprościł proces azylancki dla syryjskich imigrantów. Chodzi o złamanie tzw. zasady Dublin II,  gwarantującej, że rozpatrywanie wniosku spoczywa na pierwszym państwie, którego granicę przekroczył uchodźca.

Niemcy zmagają się z rekordową falą przybyszów. Szacuje się, że w tym roku do RFN przybędzie blisko 800 tysięcy osób, ubiegających się o azyl. Kanclerz Anielica Merkel wezwała do wzięcia odpowiedzialności za problem uchodźców, zaś rzeczniczka Komisji Europejskiej, Natasha Bertaud, pochwaliła zmianę prawa niemieckiego i przyznała, iż nie można w obecnej sytuacji pozostawić krajów, mających zewnętrzne granice Wspólnoty, bez pomocy.

44,5 tysiąca Syryjczyków wystąpiło o azyl w Niemczech w pierwszych siedmiu miesiącach tego roku. Dla większości Niemcy nie były pierwszym krajem wspólnoty. Procedura „Dublin II” pozwoliłby ich deportować. Zmiana prawa oznacza, iż wszystkie planowane deportacje zostały anulowane. W Heidenau pod Dreznem znów doszło do zamieszek przed ośrodkiem dla uchodźców. Neonaziści starli się tam z policją, obrzucając ją butelkami, kamieniami i petardami.

Tak samo sytuacja wyglądała, kiedy kilkaset osób demonstrowało pod przebudowaną na potrzeby uchodźców halą, gdzie dawniej sprzedawano materiały budowlane. Akcję protestacyjną zorganizowała skrajnie prawicowa NPD. Sytuacja zaostrzyła się kilka godzin później, kiedy grupa kilkudziesięciu agresywnych demonstrantów zablokowała drogę krajową nr 172, prowadzącą do marketu. Manifestanci skandowali rasistowskie hasła. Na sytuację zareagowali lokalni antyfaszyści, organizując własną demonstrację pod hasłami pro-imigranckimi, która zgromadziła kilkaset osób. Jako zwolennicy hasła, że „nikt nie jest nielegalny”, zmagają się dziś z twardą rzeczywistością społecznej niechęci. Fala nienawiści pod adresem imigrantów nadal rośnie. W ostatnich miesiącach wielokrotnie dochodziło do zamachów na schroniska dla azylantów. Podkładano w nich ogień, z reguły na krótko przed wprowadzeniem się pierwszych uchodźców.

W nocy z 12. na 13. sierpnia w Niederstedem, wiosce w górach Eifel, nieznani sprawcy podpalili schronisko dla uchodźców.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w Wielkiej Brytanii. Rząd Dawida Camerona ogłosił, iż ludzie, którzy pracują w kraju nielegalnie, mogą trafić do więzienia nawet na sześć miesięcy. Nowe,  represyjne prawo, przygotowywane przez konserwatystów, dotknie również przedsiębiorców, którzy będą ich zatrudniać. Torysi twierdzą, iż do ich kraju trafiają głownie migranci ekonomiczni. W zeszłym tygodniu Wielka Brytania i Francja ogłosiły zwiększenie „środków bezpieczeństwa”, mających pomóc w zatrzymaniu tysięcy ludzi, mieszkających w prowizortycznych obozach w Calais, a chcących dostać się do Wielkiej Brytanii przez Eurotunel,  szturmujących  ciężarówki czy terroryzujących zwykłych podróżnych.

Wyśniony raj tej fali emigrantów – Szwecja – dziś zmaga się z wielkim problemem nadmiernej politycznej poprawności. Sowite zasiłki, system socjalny i wielkie pobłażanie wobec odrzucenia przez „nowych” możliwości asymilacji – zrodziło problem przestępczości. Liczba przestępstw, dokonywanych przy użyciu siły, wzrosła tam o 300 proc., natomiast liczba gwałtów aż o 1472 proc.! Pod względem liczby gwałtów na 100 tys. mieszkańców Szwecja AD 2015 ustępuje jedynie państewku Lesotho w południowej Afryce.W 1975 roku populacja Szwecji wynosiła 8,2 mln osób. W ciągu następnych 40 lat urosła (dzięki emigracji) do 9,7 mln osób. Co czwarta osoba w Szwecji żyje na garnuszku tamtejszego systemu opieki. Państwo szwedzkie, stojąc na straży ideałów antyrasistowskich i socjalistycznych, w obronie zachowań nagannych na własnym łonie wyhodowało tendencje zgoła odwrotne. Szwedzi chcą u sterów skrajnej prawicy!

7d0801f964e43a472fe3b55570522ccaa6ca1c61Czy Europa ma przyjąć każdego, by się nie narazić na zarzut rasizmu? Bogate kraje Unii Europejskiej, toczone przez problem depopulacji, zasilane są wykształconymi, często zamożnymi obywatelami, którzy uciekli przed wojną i uciskiem. Nikt jednak nie chce mierzyć się z problemem eksodusu zarobkowego ludzi głodnych. Ile milionów Afrykanów, ile milionów Arabów, ile milionów Afgańczyków – mamy i możemy przyjąć w Europie? Co z tymi ludźmi zrobić i kto w konsekwencji za przybyszów zapłaci?

Polska w tej szalonej sytuacji migracyjnej jest na szczęście na całkiem innym poziomie. Choć podobno jesteśmy częścią ”raju”, to nikt w naszym piekle dobrowolnie mieszkać  nie chce…

Roman Boryczko,

 sierpień 2015

What Next?

Related Articles

3 komentarze to "Głodni u bram Europy"

  1. Roman Boryczko napisał(a):

    Ledwie na stronę poszedł tekst a już wieści z Ukrainy. Poroszenko dostał troche amerykanskiego sprzetu wojskowego i już zaczyna ofensywę.Uderzenie ukraińskiej artylerii w okolicy Mariupola zniszczyła 80ton amunicji .Zniszczono rownież kilkadziesiąt pojazdów- co prawda nijak się ten atak ma do porozumienia z Mińska!!!
    Tylko czekac i w Polsce będziemy miec wkrótce „Lampeduse”z milionami rozczarowanych banderowców krzyczacych „:chcemy jesc!!!” ,”chcemy luksusów”!!!

  2. Roman Boryczko napisał(a):

    Ponad 300 tys. uchodźców i migrantów przybyło do Europy przez Morze Śródziemne od początku tego roku – poinformował Urząd Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR). To już o ponad 80 tys. więcej niż w całym zeszłym roku.

    Dwie trzecie nielegalnych migrantów przebywających morze łodziami kieruje się do Grecji. Jedna trzecia – do Włoch.

    Ponad 2,5 tys. ludzi zginęło, próbując dostać się do Europy drogą morską. W całym 2014 roku na Morzu Śródziemnym zginęło lub zaginęło 3,5 tys. ludzi.

  3. Docent napisał(a):

    Nie tak miała wyglądać wspólna Europa. Kryzys emigracyjny ujawnia fasadowość euro socjalizmu i jego polityczne i moralne bankructwo. Gdyby euro imperium miało w sobie jeszcze jakieś soki życiowe zareagowałoby inaczej. Napiętnowałoby przede wszystkim Sarkozy’ego i paru innych filutów odpowiedzialnych wcześniej za bezmyślne zniszczenie wraz z hegemonem amerykańskim najbardziej prosperującego kraju Afryki – Libii. Kadafi mógł być pociesznym błaznem ale w kraju był porządek, o swój naród dbał a standard życia był nieporównanie wyższy niż w obecnym chaosie zachodniej produkcji. Szło się z nim dogadać, niczyim zagrożeniem nie był. Jakim pustym łbem trzeba być aby nie przewidzieć skutków tej nie sprowokowanej agresji, jak i innych…

    Potem imperium dokonałoby otwartej, czasowej kolonizacji ogarniętego bezhołowiem terytorium. Osadziłoby na czele swojego protektoratu nowego Kadafiego, i zlikwidowało tym źródło problemu który samo stworzyło. Jedna łódź z uciekinierami komercyjnie szmuglowanymi do Europy na masową skalę nie opuściłaby więcej Libii. Żadna aneksja, dla jasności, lecz raczej kosztowny projekt systematycznej odbudowy państwa bezmyślnie zniszczonego przez hegemona i jego popleczników. Skala obecnych problemów zmusza do reakcji szybkiej i również w odpowiedniej skali. A uciekinierzy? Proszę bardzo, naprzód w schludnych miasteczkach namiotowych na piasku Libii, nie w Europie. Potem tamże we własnych domkach. Jeśli tak pragną Europy to dużo taniej i dużo rozsądniej jest wybudować im nową na miejscu niż wpuszczać ich do starej.

Leave a Reply

Submit Comment

*