środa 21 Sierpień, 2019
Headline

Kilka zdjęć, kilka pytań…

droga

Właściwie niby już wszystko wiadomo. W Dniu Bastylii (święto narodowe Republiki Francuskiej) międzynarodowy tłum zgromadził się na nadmorskim bulwarze w Nicei, by obejrzeć pokaz ogni sztucznych. Dla ponad 80 osób był to ostatni spektakl w ich życiu. Około 200 innych umieszczono w szpitalach. Rozpędzona ciężarówka, kierowana przez Tunezyjczyka z francuskim prawem pobytu, miażdżyła ludzi i sprzęt. Potem kierowca użył jeszcze broni automatycznej. Dopiero wtedy został zabity przez francuskich stróżów porządku publicznego.

PYTANIE PIERWSZE: patrząc na powyższą mapkę, łatwo zauważyć, iż zamachowiec POMIMO stanu wyjątkowego trwającego we Francji, co skutkuje (w tym przypadku także) wzmożoną ochroną imprez masowych, zwłaszcza o charakterze sportowym czy świąt ogólnonarodowych – przejechał, mordując bezbronnych ludzi, około 2 km!!! Odpowiedzialny za bezpieczeństwo nicejskich obchodów Dnia Bastylii powinien wrócić do policyjnego przedszkola.

Kto i jak szkolił agentów w cywilu i mundurowych, skoro pozwolili na tak długi rajd masowemu mordercy? Może się komuś nie podobać Mossad, mogą i służby Kremla – ale idę o zakład, iż w Izraelu czy w Rosji Mohamed Lahouaiej Bouhlel zostałby „zdjęty” przez służby po przejechaniu kilkudziesięciu metrów. Zaskoczeni mają prawo być „szarzy” obywatele, nie ci, którzy zdobyli doskonałe wyszkolenie i pobierają odpowiednio wysokie gaże z podatków tychże obywateli. Bezradność francuskich stróżów prawa – poraża.

 

Szyba

PYTANIE WTÓRE: wydawało mi się – i tak jakoś Francję pamiętam – iż mamy tam do czynienia z ruchem, podobnie jak w RP, prawostronnym. Stąd kierownice aut umieszczane są ze strony lewej. Przeciwnie niż na Wyspach Brytyjskich. Patrząc na kolejne zdjęcie, trudno się jednak oprzeć wrażeniu, iż wóz pochodzi zza Kanału La Manche. Dziury po kulach wyraźnie omijają miejsce, zajmowane przez kierowcę ciężarówki z europejskiego kontynentu. A mało ich nie jest…

Kolejne „niedopatrzenie”?

NICE2NICE

PYTANIE TRZECIE: czy w rządzonej przez OBYWATELA F. Hollande’a Republice Francuskiej, uważanej za kraj, gdzie powstawała nowożytna demokracja, procedury służb bezpieczeństwa nakazują traktowanie uczestników i świadków bezprecedensowej masakry jako co najmniej podejrzanych o udział w zbrodni??? Bo maszerowanie pod lufami broni automatycznej z rękoma na karkach lub trzymanymi w górze – bardziej przypomina ujęcie grupy terrorystów niż odprowadzanie uczestników rzezi w bezpieczne miejsce, by natychmiast udzielić im pomocy psychologicznej. Jakby za mało było szoku po „rajdzie” Bouhlela, zaserwowano ludziom natychmiast kolejny stres, bo nikt mnie nie przekona, iż na muszkach żandarmów uczestnicy feralnych obchodów Dnia Bastylii poczuli silny związek z czuwającą nad ich bezpieczeństwem Unią Europejską.

Sensowna reakcja ministra Błaszczaka na zamach w Nicei spotkała się, rzecz jasna, z krytyką polskojęzycznego Onetu, który nie toleruje postaw przeciwnych Merkelopochodnej polityce multi-kulti. Tymczasem Mariusz Błaszczak nie rzekł niczego, czego średniorozgarnięty Polak i tak już nie zauważa, stąd można zaryzykować tezę, iż reprezentuje myślenie dużej części rodaków: „(…) Po zamachach terrorystycznych rozpłakała się pani komisarz Mogherini (włoska komisarz, odpowiedzialna za politykę zagraniczną Unii Europejskiej – przyp. red.). Czy to odpowiednia reakcja? Moim zdaniem nie. Jestem odpowiedzialny za bezpieczeństwo Polaków i ja nie narażę Polski na zagrożenie. W Polsce nie ma no-go zones i nie będzie. (…) Załamywanie rąk, płacz i malowanie chodników w kolorowe kwiatki – to nieodpowiednia reakcja. Poprawność polityczna i ideologia multi-kulti, które królują na Zachodzie, przynoszą tragiczne rezultaty (…)”.

Cóż, wzburzył się Onet, nie odróżniający – fotka poniżej – Polki od Polski, z Nicei pogroził ministrowi palcem red. Żakowski, ale istoty sprawy to bynajmniej nie zmieni. Mógłbym się nawet zgodzić z wypowiedzią red. Gadowskiego: „Jeśli ktoś jest winny tych zamachów, tej niewinnej krwi, jeśli ktoś jest winien widmu strachu, które przybrało twarz arabskiego sunnity i krąży dziś nad Europą, to winnymi jesteście wy! Rozszarogęsieni, butni, głupi i próżni eurokraci.

100_7314

Ukryci za swoimi kuloodpornymi szybami, oddzieleni od ulicy przez sztaby usłużnych gryzipiórków, rozbestwieni lawiną euro, jaka – za nic – wpada wam do kieszeni, roicie o nowym kształcie świata, o przekształceniach Europy, ale nawet jednej ulicy w miastach, z których pochodzicie, nie jesteście w stanie upilnować!

To nie jakiś tunezyjski oszalały Arab siedział za kierownicą ciężarówki, która zmasakrowała ludzi w Nicei. Za tą kierownicą siedziałeś ty Donaldzie Tusku, ty Anielo Merkel, ty zapijaczony Schultzu i butny Junckerze!”. (http://www.stefczyk.info/blogi/dziennik-chuligana/zabojcy-z-nicei,17475186226#ixzz4EVANS1XJ).

Mógłbym, gdybym uwierzył przedstawicielom Państwa Islamskiego, którzy Tunezyjczyka przedstawiają w Internecie jako „swego” człowieka w Nicei. I gdybym nie rozumiał, jak bardzo George Sorosowi i jego protektorom zależy na destabilizacji kontynentu europejskiego i euro (tej waluty akurat mi nie żal, stworzyli ją Niemcy i oni nią manipulują we własnym tylko interesie), gdybym nie zastanawiał się też, czy Bouhlel był osobą przy zdrowych zmysłach (w przeciwieństwie do krakowskiego żurnalisty mniemam, iż nie był) i kto próbuje możliwość wojny McŚwiata z Krajami Islamu zamienić w fakt dokonany – pewnie napisałbym to samo, lub w przybliżeniu to samo.

Soros już nie mąci, precyzuje wypowiedzi i kpi w żywe oczy z nieskutecznych prób obrony interesów UE (http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/aj-informacje/item/90169-soros-sie-przyznal-specjalnie-zalalem-europe-islamistami-granice-panstw-to-przeszkoda).

Problem polega na braku… jedności w jedności (to jak ze sprawdzaniem ilości cukru w cukrze). Teoretycznie mamy, niczym muszkieterowie, walczyć „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”… W praktyce – państwa, przyjmowane do UE w późniejszym okresie, po zniszczeniu ich przemysłu i zalaniu własnymi towarami, przestają być „ojcom-założycielom” Wspólnej Jewropy potrzebne. No, chyba tylko do upchania kolejnych fal migracyjnych…

MERKELOVA - ISLAMISTKA

I trudno się dziwić, iż pozorna solidarność po tragedii w Nicei każe wyświetlać na ważnych budynkach kontynentu Tricolores, na znak solidarności z Francuzami. Lecz na tym – koniec… Tekst Witolda Gadowskiego jest wiernym odbiciem takiego stanu ducha – w gruncie rzeczy wszyscy boimy się o te kraje, w których przyszło nam mieszkać i oddychamy z ulgą, iż zamachu dokonano tak daleko.

Wyrazy sympatii i współczucia niewiele kosztują, niewiele też znaczą.

Ale – niestety – w najmniejszym nawet stopniu nie przyczyniają się do rozwiązania problemu migracji. Stworzonego sztucznie, choć na bazie realnych problemów ludności Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej (skąd ich problemy, to całkiem inna bajka, wszystko układa się w całkiem logiczny ciąg zaplanowanych wydarzeń).

W jednym (poza dzietnością) migranci Europejczyków przewyższają – wiedzą, czego chcą… A my? Albo szybko, bardzo szybko, spróbujemy określić własną drogę – nie korzystając z „podpowiedzi” Anielicy Merkel i podobnych jej polityków „starej” Unii – albo nauczmy się być nikim. Bo kultura przybyszów taką właśnie rolę nam przeznaczyła. I nie ma tu co rozdzierać szat i obrażać się na świat arabski. Tak jest.

Lech L. Przychodzki

What Next?

Related Articles

4 komentarze to "Kilka zdjęć, kilka pytań…"

  1. Kuba napisał(a):

    Szanowny Autorze, moja odpowiedź na wątpliwości ( tudzież pytanie bez jasnej odpowiedzi) Waszmości jest prosta. Trzeba podpalić Reichstag albo zastrzelić jakiegoś następce tronu żeby mieć pretekst „do wojny”.
    Mało kto już pamięta..
    https://www.youtube.com/watch?v=kOpMYz7bjuI

    No i ważne-zamachowca trzeba koniecznie zastrzelić!

  2. Roman Boryczko napisał(a):

    To co obecnie widzimy jako bezwolni konsumenci na ekranach telewizyjnych czy czytając internet (podając jednocześnie przy tym swój IP komutera) jest inzynieryjnie podana papka informacyjną.
    Każde kolejne zdarzenie zaciera strach ludzki przywykły do krwi i zamachów ,więc musi ono być jeszcze bardziej krwawe i pochłaniające coraz więcej istnień ludzkich.
    Gdyby owa ciężarówka wypełniona była dwiema tonami materiału wybuchowego doszło by do apokalipsy. Tu dam przykład z Niemiec gdzie w Koblencji w zachodnich Niemczech zarządzono ewakuację 45 tysięcy ludzi z powodu konieczności rozbrojenia brytyjskiej dwu tonowej bomby z czasów II wojny światowej, odkrytej w Renie. To auto wybuchając zniszczyło by kwartały ulic…
    Ale nie o to chodziło tym ,którzy wymyślili to zdarzenie!
    Miało być wizualnie efektowne i średnio efektywne (ofiary) i to się udało
    Co ciekawe nikt nie podnosi odpowiedzialność ochrony za to co się stało. Winny jest ten co nie zyje…

  3. Nestor Roseman napisał(a):

    W pewnym sensie jest to czytanie w myslach – oczywiscie nie jestes wstanie sie dowiedziec o czym dokladnie ta osoba mysli, ale wiedza o tym czy jest to obraz, dzwiek czy odczucie daje Ci juz ogromne mozliwosci.

  4. Juliusz Mazurek napisał(a):

    Nie do końca rozumiem o co Autorowi chodzi. Jakkolwiek zasadniczo zgadzam się z tezą, że winę za tego rodzaju zdarzenia ponosi wielka polityka i tzw. świat zachodni, a mówiąc ściślej kapitalizm, będący w swojej istocie wojną „prowadzoną innymi środkami”, trudno mi oprzeć się wrażeniu że takie wyszukiwanie sensacyjnych wątków może jedynie służyć dyskredytowaniu myślących krytycznie.
    Zarzut nr 1. zakładając że przeciętna prędkość rozpędzonej ciężarówki to ok. 70 km/h (a zamachowiec-samobójca zapewne jechał z prędkością maksymalną) to przejechanie 2 km zajmuje niecałe 2 minuty. Znawcą tematu nie jestem, ale na chłopski rozum, nawet przy najlepiej wyszkolonych i wyposażonych służbach ciężko by było w tak krótkim czasie zatrzymać rozpędzonego TIR-a. Chyba musieliby mieć czołgi i wyrzutnie rakiet ustawione co 100 m wzdłuż każdej drogi – to tak na chłopski rozum, nie jestem ekspertem od wojska, czy bezpieczeństwa, ale jednak sądzę że ani Mossad ani KGB, czy co oni tam mają, po kilkudziesięciu metrach by go jednak nie „zdjęli”. Zarzut drugi. Równie dobrze ciężarówka mogła pochodzić z/być zarejestrowana w Anglii, ewentualnie strzelający mogli spudłować – zdarza się, nawet najlepiej wyszkolony żołnierz nie jest terminatorem z hollywoodzkich filmów. Znowu szukanie wątku sensacyjnego. Zarzut trzeci, tak jakby przeczył pierwszemu, bo ewakuacja ludzi z rękami w górze naraziła ich na stres. Cóż, znowu odwołam się do rozsądku, ale w takiej sytuacji nigdy nie wiadomo czy zamachowców nie ma więcej, czy to pojedynczy szaleniec/desperat, czy zorganizowana większa akcja. Wojna to wojna, a wszelkie agentury czy służby mimo, wszystko nie są wszechwiedzące. Najpierw zarzut niedostatecznej reakcji, zaraz potem zarzut przesadnej reakcji, a całość dotyczy dynamicznie zmieniającej się, „gorącej” sytuacji, rozgrywającej się w przeciągu minut.
    Wiadomo że symboliczne gesty żałoby czy solidarności to szopka bez znaczenia, wiadomo że McŚwiat prze do wojny, bo wobec pogłębiającego się permanentnego kryzysu staje się ona jedyną dostępną możliwością. ALE. Wiadomo też że akcja rodzi reakcję, że nastroje Arabów, wobec medialnej na nich nagonki w krajach Zachodu też muszą się radykalizować. Równie dobrze ten nieszczęśnik mógł np. stracić rodzinę w którejś z zachodnich „misji stabilizacyjnych” co pchnęło go do desperackiej zemsty. A że nie odróżnia Francuzów od Jankesów – cóż, przeciętny Francuz prawdopodobnie też nie odróżnia Tunezyjczyka od Afgańczyka, czy Pakistańczyka od Irańczyka, a przypuszczalnie nawet Polaka od Słowaka. Wszelkie terrorystyczne zamachy to mimo wszystko marginalny ułamek przemocy od lat eksportowanej przez Zachód do krajów Bliskiego Wschodu.
    Czy w tej sytuacji enuncjacje, jakoby wszystkie krwawe zamachy (od WTC poczynając) były jakimś zaplanowanym, nikczemnym działaniem „wszechmogących” tajnych służb, czy też nacechowana emocjonalnie, naginająca fakty krytyka, nie służą jedynie interesom możnych, stwarzając wrażenie że krytycy imperializmu/kapitalizmu to oszołomy węszące wszędzie spisek? A taki jest niestety obraz kreowany przez media. Chyba niedobrze jest się w niego wpisywać, co Autor – niestety – zdaje się czynić.

Leave a Reply

Submit Comment

*