poniedziałek 25 Czerwiec, 2018
Headline

Krzysztof Wierzchowski w Pilchowicach

[…] Kedy w robocie mój sztajger mie wkurzy,

a staro rozedrze swoj łoklany pysk.

Na kole se jada do celu podróży,

a w taszy mom sznitki i tyj […]

(Fragment utworu Czas relaksu – w gwarze śląskiej)

 

 

 

Krzysztofa Wierzchowskiego nazywa się stuprocentowym gwarantem dobrej zabawy. Zabawa, którą artysta zaprezentował w swoim programie 5. marca, przeszła wszelkie oczekiwania. Nic dziwnego – wszak bohaterem wieczornego spotkania, zorganizowanego z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet, był  nie kto inny jak absolwent wydziału wokalno – aktorskiego Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach.

Artysta doświadczenie sceniczne zdobywał na deskach Teatru Rozrywki w Chorzowie, Operze Śląskiej w Bytomiu, Teatrze Castello czy Teatrze Górnośląskim. Krzysztof Wierzchowski od wielu lat pracuje na estradzie, biorąc udział w wielu projektach artystycznych. Są to występy kabaretowe, koncerty, programy telewizyjne i radiowe a także niezwykle ciekawa konferansjerka. Artysta nie tylko śpiewa, ale potrafi poprzez zabawę włączyć do swojego programu publiczność, dzięki czemu dystans pomiędzy sceną a salą, wypełnioną po brzegi publicznością zostaje zupełnie zatracony. Publiczność podczas występu tego artysty staje się częścią programu.

Program pilchowickiego koncertu przy Damrota 5 poświęcony był głównie paniom, toteż nie mogło zabraknąć w wykonaniu Krzysztofa Wierzchowskiego takich szlagierów jak Brunetki, blondynki naszego słynnego tenora Jana Kiepury, czy nastrojowej ballady Czas relaksu Andrzeja Rybińskiego, tym razem zaprezentowanej w gwarze śląskiej. Głęboka studzienka, w której wykonaniu aktywny udział brała publiczność, rozkołysała towarzystwo na dobre, zaś znana wszystkim biesiadna pieśń Szła dzieweczka do laseczka, tym razem „zaśpiewana przy pomocy gestów”, stała się nie tylko koncertem wokalnym, ale czymś w rodzaju dość skomplikowanej dyscypliny sportu, w której oczywiście aktywny udział brała publiczność.

„Ubaw po pachy”, a wszystko to przeplatane było ciętą śląską satyrą, w której nie zapomniano o naszych teściowych, wszak 5, marca poświęcony jest – jak wiemy – właśnie tym zacnym osobom. Bez wątpienia pomysł organizatorów, którymi tradycyjnie byli: członkowie Stowarzyszenia Pilchowiczanie Pilchowiczanom oraz Gminny Ośrodek Kultury w Pilchowicach, okazał się być przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. Bardzo wysoki poziom artystyczny poniedziałkowego koncertu każe sądzić, że pilchowiczanie postawili sobie bardzo wysoko kulturalną poprzeczkę. To dobry prognostyk na przyszłość a także dobry przykład dla sąsiadów. Szkoda tylko, że nie wszystkie gminy mogą pochwalić się takimi warunkami, ale to już temat na inną rozmowę.

Tekst i zdjęcia:

Tadeusz Puchałka

 

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*