środa 17 Lipiec, 2019
Headline

Kureń śmierci

Elity atlantyckich satrapii demokratycznych są ogarnięte psychozą kończącego się ich świata, psychozą najgroźniejszą, bestialską, co pokazuje ludobójstwo na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej i Środkowej, Afganistanie i innych częściach świata. Nerwowy klimat elit udziela się niewolnikom, przeciętnym zjadaczom chleba, dla których organizowane są hucznie wyborcze igrzyska. Najlepiej prosperują gazety, czasopisma, radio i telewizja goniące za sensacjami, plotkami, z poradami astrologicznymi, przepowiedniami, chiromancją, jasnowidztwem, czyli klimatem czarownym.

To tylko błyski, przyprawiające o obłęd, albowiem w umysły niewolników leje się mróz odmętów ciemności. Prawda ma siedzieć cicho w kącie, a oszustwa traktowane jak celebryci, mają zajmować uwagę gawiedzi na ekranie czy kolorowej okładce. Dlatego głoszenie prawdy w czasach totalnego zakłamania jest czynem rewolucyjnym, co zauważył już George Orwell.

Rozwiązanie lawinowo narastających problemów tejże cywilizacji przez politycznych decydentów atlantyckich satrapii demokratycznych, którzy dążą do wywołania kolejnej globalnej wojny, która ma zniszczyć nie tylko azjatyckich konkurentów – to kolejny miraż. To tylko elit przepych żądz i upojenie jadem. Dwa razy się udało, ale do trzech razy biegnie sztuka. Globalna wojna tworzy miraż zwycięstwa i pokusy wielkiej okazji, co akademicko pokazuje obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz środkowej Azji. Umysł im się mąci w mózgach, chaos robi wielką burzę. Każda bowiem wojna kończy się zawsze tym samym: niszczącym kureniem śmierci, który jak złuda oparem tajnej mgły spowity, szaleńczo gnając ulicami i drogami bezpardonowo, masowo zabija. Zasmakowawszy zbrodni, kureń śmierci poi truciznami, upijając czadem swej zgnilizny. Masowa produkcja trupów doprowadza jałowe marności hedonistycznych niewolników do szału.

A jednak w propagandzie kurenia śmierci – plugawej wydzielinie mrocznej otchłani – jest coś uwodzącego niewolników, coś uderzającego im do głowy, co widać po psychozie, z jaką słucha go tłum. Jest to wynik zdziczenia w atlantyckich satrapiach demokratycznych. Z miast i wiosek w satrapiach atlantyckich wymazane zostały wszelkie ludzkie uczucia! To dzieło zwolenników naukowo-technicznej hegemonii w postaci otępiającej monotonii betonu, szkła, metalu i asfaltu. Produkty to puste, zimne, bezwzględne, antyludzkie…

Betonowe molochy w asfaltowych wstęgach tworzą nową rzeczywistość, która jest pustym sloganem, propagandową blagą, narzucającą swój styl emocjonalnego pojmowania świata. Dlatego wydarzenia przerosły zarówno elity jak i iniewolników, albowiem ich inteligencja rozwijała się pod wpływem emocji.

Mit nowej rzeczywistości uwodzi na tyle, na ile niewolnicy znajdują łatwą i przyjemną możliwość swej egzystencji. Używanie życia, zwodnicze uciechy, dawały iluzoryczne zadowolenie z życia. Złuda społeczeństwa sytego, iluzja dobrobytu, łatwej i przyjemnej bezmyślności – tworzyły obrazy wspaniałe, pyszne urokiem. Jednakże jest to cykl totalnego upadku, którego nie da się już zatrzymać. Nic nie pomoże, albowiem cywilizacja atlantycka jest zbudowana na patologii. Liczenie na technikę jest nad wyraz śmieszne, wręcz kabaretowe. Technika niszczy wszelkie przejawy indywidualności, ponieważ ogranicza zakres i ujednolica, niwelując różnice indywidualne. Sprowadza człowieka do bioautomatu, a więc na poziom bezmyślności w wykonywaniu przez bioautomat czynności, celem jak najmniejszego z jego strony wysiłku. Bioautomat ma przejść przez życie bez stresów, w upojeniu przyjemnościami użycia i wyżycia się.

Cywilizacje są metodą ustroju  zbiorowego. Upadają, albowiem ustrój nie jest stały. Stan bezmyślności, bierności, dosytu, namiętności, przyjemności – wywołują proces zdziczenia, który w czasie potęguje problemy. Ich spirala załamuje system. Strach czy paraliż wywołują chaos. Towarzyszy wtedy ludziom przerażenie i psychoza. Ratunku nie znajdzie się w ustroju i jego instytucjach, albowiem są one zawsze przestępcze. Lud musi zerwać z tym wszystkim, co mu jego wrogowie narzucali przez wieki. Każdy musi wejść w siebie, stanąć w Prawdzie i stać się sobą.

Andrzej Filus

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*