piątek 17 Sierpień, 2018
Headline

Łódź daje pracę, aż strach się bać!

Zbliża się koniec roku 2017. To kolejny rok „dobrej zmiany” dla wszystkich Polaków. W Łodzi, mieście chłoporobotników i bezrobotnych włókniarzy, tę „dobrą zmianę” czuje się od lat. Pod względem bezrobocia Łódź mierzyć się może tylko z kresowym Białymstokiem, osiągając wartości kilkunastu procent bezrobotnych. Co ciekawe, te dwa regiony są ewenementem w skali Polski, bowiem aczkolwiek np. rejon warmińsko-mazurski ma 23% bezrobocia (mieszkańcy zajmują się przemytem wódki, paliwa i papierosów z Rosji), ale już sam Olsztyn – to tylko 7%. W Łodzi nie brakuje sierot po strasznych dla miasta latach 90. Ci ostatni żywi są dziś na głodowych rentach, jako trwale bezrobotni przeszli już wszystkie szczeble unijnej aktywizacji i nic! Rekordziści w urzędowych rejestrach figurowali przeszło 20 lat. Na około 40 tysięcy bezrobotnych w Łodzi, aż połowa to trwale bezrobotni i są oni często po pięćdziesiątce. To pokłosie tendencji, jaka utrzymuje się wśród łódzkich pracodawców, którzy obrastając w tłuszcz dzięki wyzyskowi wiedzą, że długotrwale oszukiwani przez swoich kolegów łodzianie – po pięćdziesiątce nadają się tylko na śmietnik. Przypomnijmy jeszcze, jakich argumentów używała konfederacja Lewiatan, lobbująca za zniesieniem okresu ochronnego przed emeryturą. Nie mogę powiedzieć, że osób w tym wieku nie spotkałem w firmach, gdzie pracowałem. Wręcz przeciwnie, nie spotyka się już osób młodych, jednak ci pięćdziesięcioletni to grupa ludzi potwornie doświadczonych i wyeksploatowanych.

Łódź AD 2017 szczyci się, że w mieście nie będzie ani jednego bezrobotnego, bo Powiatowe Urzędy Pracy od swoich kontrahentów dostały więcej ofert pracy, niż jest samych potrzebujących. W Powiatowym Urzędzie Pracy w Łodzi kolejki to już przeszłość. Kiedyś, by się odhaczyć czy zarejestrować, trzeba było poświęcić prawie cały dzień, stojąc w ogonku od otwarcia do zamknięcia urzędu. By lepiej panować na czekającymi – urzędnicy zamontowali elektroniczne systemy kolejkowe z drukowanymi numerkami i wyświetlaczami nad drzwiami kolejnych pokoi. Dzisiaj spokojnie można by się bez tego obejść korytarze są puste, w dziesiątkach pokoi pozostały setki urzędniczych etatów. Urząd Pracy stał się jednym z ciekawszych łódzkich pracodawców. Lekka praca, bo i klientów jak na lekarstwo. Przy rejestracji bezrobotnego urzędnik dostał narzędzie w postaci czasochłonnego programu komputerowego, do tego każdy dokument zostaje prześwietlony z drobiazgową starannością. Podpisy, stemple, nawet ksera przegląda się ze wszystkich stron. Szczęśliwy legalny bezrobotny do podpisania dostaje kilkadziesiąt arkuszy, nabywa prawo do ubezpieczenia i skierowanie na obowiązkową wizytę u rekrutera. Kursów i unijnych szkoleń pod koniec 2017 roku już nie uświadczysz, więc kilkanaście osób z pokoi tym się zajmujących zapadło w zimowy sen…

Jaką pracę oferuje urząd, czym może zaskoczyć potencjalnego bezrobotnego? 1600 zł netto, często na umowy zlecenia. Praca albo po 12 godzin dziennie, albo 8 godzin przy taśmie. Znany w Łodzi amerykański producent laptopów reklamuje pracę u siebie jako ciekawą za wysokie stawki (2200 zł brutto), jego kooperant – również o amerykańskich korzeniach – oferuje pensję bliźniaczą za pracę na stojąco w niesamowitym tempie a dla mężczyzn – dźwiganie bez urządzeń mechanicznych! W tym samym kompleksie ekonomicznym kolejna firma, na potrzeby której głosu użyczyła Ewelina Lisowska, oferuje pracę w magazynie za 2400 zł brutto z paleciakiem, tyle że tylko na popołudnia i nocki. Kolejne firmy nieba przychylą pracą przy składaniu wiązek elektrycznych za najniższą krajową w akordzie nie do wyrobienia (Szwedzi) i pracy w smrodzie palonej gumy (Amerykanie) za przysłowiową miskę ryżu. Zostają jeszcze rozładunki kontenerów… ręczne!!! Jest wybór, tylko oblewa mnie strach przed taką alternatywą!

Do wszystkich intratnych budżetowych stanowisk potrzebne jest doświadczenie, którego nie ma człowiek z ulicy, a którego nabywa drogą pochodzenia wnuczek partyjnego kombatanta, syn, którego mama jest działaczką Platformy Obywatelskiej, aktywna podczas łódzkich marszów Komitetu Obrony Demokracji czy „Czarnych Marszów” lub – z drugiej strony barykady – kuzyn kogoś z Kurii albo znajoma znajomego działacza Solidarności. Nawet etat klozetowej w urzędzie ma swoje obwarowania – minimum 5 lat doświadczenia na stanowisku – perfekcyjna znajomość przynajmniej trzech języków obcych – doskonała znajomość komputera i pakietu office oraz topografii miasta – prawo jazdy kat B, C i C+E. Do tego mile widziane: tężyzna fizyczna, umiejętności interpersonalne oraz umiejętność pracy w grupie pod presją czasu – wymagane uprawnienia na wózki widłowe, podesty ruchome i żurawie.

Dzisiejsi bezrobotni często nie potrafią dopasować się do tych wspaniałych warunków zatrudnienia pracy i płacy. Nie mogą, bo są wypaleni zawodowo, wypaleni psychicznie poprzez długotrwały mobbing oraz fizycznie poprzez pracę, która niszczy zdrowie w imię jeszcze większych zysków zagranicznych korporacji.

Do czego potrzebne są Powiatowe Urzędy Pracy, usytuowane w marmurowych lub szklanych biurowcach, skoro pracy nie dają a jedyne, co mogą zaoferować, to skierowanie na taśmę i kolejne zniszczone zdrowie? Ich oferty pracy to fikcja (urzędnicy nie mogą za wiele powiedzieć o tych ofertach), za to od groma papierków i przechodzenie od urzędnika do urzędnika. Panie na comiesięcznych wizytach dające skserowane kartki z linkami biur pośrednictw prywatnych (o kapitale zagranicznym), które przejęły w Łodzi prawie cały rynek pracy czy portali: gazeta.pl, pracuj.pl., olx… Kochani urzędnicy. powinniście być pierwszymi, którzy stracą pracę! Wasz byt jest tylko generowaniem wyrzuconych milionów i strat, jakie ponosi miasto poprzez utrzymywanie pociotek pociotków na cieplarnianych etatach.

Czy ciężko się szuka pracy w takim miejscu jak Łódź? Zajmuje to średnio do miesiąca i mówimy tu tylko o ofertach umowy o pracę, a nie umowy z agencją, która daje pracę z dnia na dzień do wyboru do koloru! Zapytajmy, czy którykolwiek z pracodawców słyszał o średniej krajowej, wynoszącej 4635 zł brutto… Ha… ha… ha… Prędzej ciut powyżej głodowego minimum, wynoszącego w Polsce 2000 zł brutto… Kraj Prawa i Sprawiedliwości jest w fazie budowy! Życzymy wytrwałości 🙂 !!!

Roman Boryczko,

grudzień 2017

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*