czwartek 23 Listopad, 2017
Headline

Łódź – miastem dla idiotów! (3)

Główne założenia oraz plany gospodarki mieszkaniowej Ratusza – w tym intensywnej prywatyzacji zasobów komunalnych – polegają na tym, iż nie ma mowy o budowaniu nowych lokali!!! Prawie połowa mieszkańców mieszkań komunalnych jest zadłużona a miasto nie wie, jak z tym problemem sobie poradzić. Jedyne, co wymyśliła Prezydent Zdanowska, to obciążenie tych jeszcze płacących – podwyżką stawek czynszów komunalnych o 40 proc. w roku 2017. Rozbój w biały dzień, ale taka jest Łódź, tacy jej włodarze i koncepcja miasta bez perspektyw, ładu i składu!

Łodzianie ochoczo wsparli swoją Prezydent wobec zarzutów prokuratorskich o poświadczenie nieprawdy w zeznaniu podatkowym. Na kobiece łzy ludzie wyszli z transparentami Hanki nie oddamy, Murem za Hanką, Uśmiech dla Hanki, Łodzianie z Hanką. Na pasażu Schillera zebrało się ok. 500 osób. Wśród nich byli politycy, urzędnicy, ale również wielu mieszkańców, niezwiązanych bezpośrednio z Panią Prezydent.  Dziś Zdanowska te umizgi łodzian (a byli wśród nich również lokatorzy komunalni) schowała do szuflady. Przestali być potrzebni – czekają ich ciemne chmury oraz pustka w portfelu.

***

Łódź chwali się osiągnięciami, które powstały na kredyt. Chyba wszyscy wiemy, co się dzieje, gdy bawimy się ponad stan. Włodarze Łodzi tego nie wiedzą i również się tym nie przejmują! Oddany do użytku dworzec Łódź Fabryczna wpisuje się w długą tradycję bardzo kosztownych, lecz niestety mocno chybionych, polskich projektów infrastrukturalnych.

Dworzec kolejowy Łódź Fabryczna – zbudowany za 1,75 mld zł (inwestycję finansowała w ¾ Unia Europejska) stał się największym dworcem kolejowym w Polsce. Na otwarciu obecne były tłumy łodzian, którzy chyba nie do końca zdawali sobie sprawę z tego, że za utrzymanie obiektu (szacunki mówią nawet o 600-700 tys. zł miesięcznie) zapłacą sami poprzez podatki. Nowy dworzec, choć budowany przez 5 lat i kreowany na nowe centrum przesiadkowe dla całej Polski, może jednak obsłużyć zaledwie ⅔ liczby pociągów, które wcześniej obsługiwała jego stara wersja. Na dodatek ta niezwykle kosztowna inwestycja została przeprowadzona z myślą o nowych liniach kolei dużej prędkości Y, które miały połączyć Warszawę z Poznaniem i Wrocławiem. Ich realizacja wydaje się jednak mocno zagrożona, a najbardziej optymistyczne prognozy przewidują, że mogłyby powstać dopiero w… 2029 roku, co pokazuje, że nowiutki dworzec w Łodzi powstał co najmniej o 13 lat za wcześnie.

Lotnisko w Łodzi. Ruch w Porcie Lotniczym Łódź-Lublinek jest znacznie większy niż w Radomiu (sięga do 300 tys. pasażerów rocznie), lecz wobec istnienia aż dwóch warszawskich lotnisk w odległości ok. 150 km od portu łódzkiego – jego rozwój jest właściwie od zarania skazany na porażkę.

Było też wiele mniejszych megalomańskich wpadek magistratu m.in.: wiśnie Kanzan – jako ozdoba pasażu przy ul. 6. Sierpnia w Łodzi. Za jedno drzewko zapłacono 15 tys. zł. Z tego 7 tys. kosztowała sadzonka, a reszta to system, wspomagający roślinę. Poprawa „Przyjaznego placu Dąbrowskiego” kosztować będzie niemal 2,5 mln zł. I poprawiać będzie bubel, który liczy sobie ledwie siedem lat, a który już kosztował 16,5 mln zł. Była nim poprzednia przebudowa, kompletnie oderwana od rzeczywistych potrzeb mieszkańców.

 

***

W roku 2017  budżet Łodzi wyniesie 3,5 miliarda złotych, z czego na inwestycje ma być wydanych 600 milionów złotych. W zeszłym roku miasto inwestowało znacznie więcej, bo zakładana kwota przekraczała miliard złotych. Najwięcej pieniędzy, bo ponad 200 milionów, miasto wyda na transport. Duża kwota w roku 2017 będzie przeznaczona na kulturę fizyczną i sport, bo ponad sto trzydzieści trzy miliony złotych, a w zakresie kultury i ochrony dziedzictwa narodowego suma będzie wysoka, bo to 65 milionów złotych. Prawie dziesięć procent przeznaczymy na gospodarkę mieszkaniową. W roku 2017 deficyt budżetowy ma wynieść zaledwie 25 milionów złotych. To wyjątkowo mało, bo jeszcze w 2014 sięgała ona ponad 600 milionów.

Zadłużenie Łodzi na koniec ubiegłego roku wyniosło 2 mld 859 mln zł, co wynosi 74,4 proc. dochodów (a jeszcze kilka lat temu obowiązywał limit zadłużenia w wysokości 60 proc.). Miasto buduje stadiony, ma wizje afrykariów, wonerfów i na to będą szły miliardy, po których zostaną… długi, tony betonu i – niczym w Krakowie czy Lublinie – kilka wybudowanych koszmarków. Aha, są jeszcze sukcesy! Stworzono przecież dla krewnych kilka tysięcy stanowisk w urzędach i przeróżnych agendach. Sukces więc jest? Jest!

Pracy i godnej płacy nie ma? Nie ma! I nie będzie! I ludzi też nie będzie! Parafrazując naszego wielkiego klasyka – Krzysztofa Kononowicza z Białegostoku – kandydata na prezydenta oraz do Rady Miejskiej z okręgu wyborczego numer 4 w wyborach samorządowych w roku 2006: (…) żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego (…).

Roman Boryczko,

styczeń 2017

Fot.: Lech L. Przychodzki

 

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*