środa 26 Wrzesień, 2018
Headline

Łódzkie partyjne przepychanki o miskę dla ubogich!

Łódź jako matecznik Platformy Obywatelskiej i wzorowy oddział Komitetu Obrony Demokracji, feministycznych ruchów kobiecych i postkomuny, będącej na miejskich urzędach, szykuje się do wyborów prezydenckich. Najpoważniejszą kandydatką jest obecna Prezydent Miasta – Hanna Zdanowska – startująca mimo prowadzonych przeciwko niej spraw o wyłudzenie kredytu i poświadczenie nieprawdy. Hanna Zdanowska z ramienia Platformy Obywatelskiej chce dokończyć dobijanie Łodzi i okradanie ostatków wielkich pieniędzy na przeszacowane inwestycje. Unia Europejska właśnie przyznała 411 mln euro z Funduszu Spójności na budowę podziemnego tunelu pod miastem, łączącego Łódź Fabryczną z dworcem Łódź Kaliska, więc będzie z czego brać… Łódź ma niekończące się, niczego niezmieniające remonty, 3 miliardy długu, kolejne kredyty w planach. PiS chyba odpuściło to bankrutujące miasto, wystawiając w szranki posła Waldemara Budę z Turku, pasjonującego się bieganiem w pielgrzymkach do Częstochowy. Buda to ten, który w ostatniej chwili dorzucił do ustawy o KRS możliwość nieujawniania list poparcia dla kandydatów. Typowy bezrefleksyjny żołnierz pisowski. Buda to przedstawiciel partii, która głosuje przeciwko miastu (dodatkowe pieniądze na rewitalizację, S14, terminal). Pozostali kandydaci są już tylko tłem. To szemrany biznesmen i developer Piotr Misztal, Rafał Górski z Nowego Obywatela, startujący z partii Kukiz 15 partii, która do Sejmu wprowadziła skrajną prawicę. Urszula Niziołek–Janiak poparciem ruchu Tak dla Łodzi, kandydat partii Wolność i Kongresu Nowej Prawicy – Krzysztof Lipczyk.
Sojusz Lewicy Demokratycznej to już prawie PO (będąc z tą ostatnią w sejmikowym sojuszu, jak również z całą kolorową opozycją od liberała do partii chłopskich), więc nie wystawia swojego kandydata. Jak widać z tego ciekawego wstępu, miasto Łódź jest zabetonowane układami partyjnymi i nic się tu konstruktywnego nie wydarzy!
Miasto Platformy Obywatelskiej, by nie być posądzonym o zapędy autorytarne i dyktatorskie, malutką część budżetu miasta przeznaczyło społeczeństwu na budżet obywatelski. Taka namiastka decydowania o sobie. Prawie 1,8 tys. osób podpisało się pod projektem obywatelskiej uchwały w sprawie wprowadzenie programu bezpłatnych obiadów dla uczniów szkół podstawowych, czyli projektu prospołecznego, który w dużej mierze skierowany jest do tych najsłabszych. Radni mieli zająć się tym tematem podczas czwartkowej sesji. Mieli, ale nie zajęli, gdyż głosami koalicji Platformy Obywatelskiej i SLD punkt ten zdjęto z porządku obrad. Dziwi, szczególnie, iż za odrzuceniem projektu pomagającego łódzkim dzieciom, przeciwko głosowała lewica chyba już tylko z nazwy. Radna, była członkini łódzkiej PO, Urszula Niziołek-Janiak, kandydatka koalicji Tak na prezydenta Łodzi grzmi nieprzypadkowo, bo to właśnie skupione wokół ruchów miejskich stowarzyszenie przygotowało projekt uchwały i przeprowadziło zbiórkę podpisów, co – jak widać – nie spodobało się jej partyjnym byłym kolegom. Od 2016 roku ruchy miejskie walczą o to, by dzieci w Łodzi nie były głodne. Dwa lata temu Urszula Niziołek-Janiak zorganizowała spotkanie w samorządzie, na którym byli przedstawiciele SLD. Prosiliśmy, aby zająć się tym tematem. Ten głos tak niepopularny nie był słuchany. Ruchy miejskie postanowiły więc same przygotować projekt. Teraz ich ciężka praca została wyrzucona do kosza. A to podobno PiS niszczy demokrację. Komediowa imitacja lewicy.
Łukasz Magin (niegdyś wiceprezydent Łodzi i polityk PO) dziś łódzki radny z Prawa i Sprawiedliwości robiący jednocześnie karierę w Bełchatowie, gdzie awansował na prezesa Przedsiębiorstwa Gospodarki Mieszkaniowej, jest zdania, że projekt bezpłatnych posiłków „dobrze wpisuje się w plany PiS”. Rząd zamierza bowiem wprowadzić program Stołówka plus. W jego ramach w 2019 r. we wszystkich podstawówkach w Polsce miałyby funkcjonować stołówki i jadalnie, w których będzie można jeść posiłki przyniesione z domu. Z kolei od 2021 r. posiłki miałyby być już wydawane przez same szkoły. Dla łódzkich ruchów miejskich to kolejny afront, tym razem od sejmikowej miejskiej opozycji. Prawie 1,8 tys. osób podpisało się pod projektem obywatelskiej uchwały w sprawie wprowadzenia programu bezpłatnych obiadów dla uczniów szkół podstawowych. SLD, by wyjść z twarzą, odbił piłeczkę w kierunku rządu, by ten sypnął groszem. Małgorzata Moskwa-Wodnicka i Małgorzata Niewiadomska-Cudak z SLD – poprosiły rząd o pieniądze, konkretniej o 50 milionów a ruchy miejskie wyliczyły koszt obiadów na 30 milionów. Wszyscy łódzcy partyjniacy zgodnie na tym etapie zlekceważyli mieszkańców, a właściwie tych najmłodszych w potrzebie.
O problemie niedożywionych dzieci mówi się w partyjnych gremiach od lat. Problem w zasadzie jednak nie został rozwiązany, ale jeden polityk Roman Giertych dziś twierdzi, iż on go „okiełznał”. Problem rozwiązany w roku 2007 powrócił z tak wielką siłą w 2017? I to pomimo wzrostu gospodarczego o 27%? A może tutaj chodzi o wykorzystanie problemu głodu z powodu głodu władzy? Julia Pitera z PO twierdziła na łamach prasy, że “w Polsce nie istnieje kultura jedzenia śniadań”. “Milion niedożywionych dzieci” (Beata Kempa), “Około 400-450 tys. dzieci” (Leszek Miller). “800 tys. głodujących dzieci” (PiS) – to tylko niektóre podawane publicznie szacunki. Propagandziści z Prawa i Sprawiedliwości poruszanie tematu głodu zrzucają na środowiska prorosyjskie, wrogie naszej szacownej szczęśliwej demokracji i dobrej zmiany. Statystyki mówią, iż 3-4 proc. polskich rodzin nie stać, by podać dziecku mięso, rybę lub inny wegetariański odpowiednik białka (przynajmniej co drugi dzień). Jakiś czas temu głośno było raporcie fundacji Maciuś, według którego 800 tys. dzieci nie dojada. W ramach akcji Podziel się posiłkiem podawano, że z niedożywienia cierpi 130 tys. dzieci w Polsce (w wieku 7-12 lat). Podobnie wyglądają wyniki badania Millward Brown sprzed dwóch lat. Wskazało ono, iż liczba dzieci w klasach I-VI, które są niedożywione lub wymagają dożywienia, wynosi 162 tysiące, czyli 7 proc. uczniów szkół podstawowych. Dzieci się Liczą (2017), przygotowanego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę, pomaga dzieciom swym telefonem zaufania. Dzwonią dziesięciolatki. „(…) Czasem w domu nie mamy nawet jedzenia i chodzę do szkoły głodna. Moja koleżanka kilka razy prosiła swoją mamę, żeby zrobiła więcej kanapek, ale jest mi strasznie wstyd od niej brać. Proszę, powiedzcie mi, co mogę zrobić (…)”. Cele Zrównoważonego Rozwoju to raport, który przedstawia ocenę warunków i jakości życia dzieci w 41 krajach bogatych. Z raportu wynika, że średnio 1 na 5 dzieci w krajach bogatych żyje w ubóstwie, przy czym istnieją znaczące różnice w tej proporcji: od 1 do 10 dzieci w Danii, Islandii i Norwegii, poprzez 1 na 5 w Polsce aż do 1 na 3 dzieci w Izraelu i Rumunii. Średnio 1 na 8 dzieci w krajach bogatych doświadcza braku bezpieczeństwa żywnościowego, przy czym w Polsce dotyczy to aż 1 na 4 dzieci. Najwyższe wskaźniki odnotowują Meksyk i Turcja (1 na 3 dzieci).
Niedożywienie i głód to poniżenie, które młodego człowieka wyniszcza fizycznie i psychicznie, ponieważ dziecko nie rozumie, że jest głodne w świecie, gdzie jest wszystkiego pod dostatkiem, a produkty spożywcze nawet się wyrzuca. Niedożywienie i głód eliminują młodego człowieka z normalnego rozwoju i edukacji, spychając go do roli proszącego i poszukującego pożywienia jak w społeczeństwach zbierackich. To wstyd dla nas wszystkich jako społeczeństwa i szczególnie dla decydentów, którzy grają już na najniższych instynktach, odrzucając programy pomocowe.
W sobotę 1. września wobec oburzenia, jakie niosło się na portalach społecznościowych, wiceprezydent Tomasz Trela (SLD) oraz radne Rady Miejskiej w Łodzi: Małgorzata Niewiadomska-Cudak, wiceprzewodnicząca RM oraz radna Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprzewodnicząca klubu radnych SLD ogłosiły koalicyjny projekt SLD/PO. Łódź będzie pierwszym miastem w Polsce, gdzie od 1. stycznia 2019 r. ruszy pilotażowy partyjny program bezpłatnych posiłków dla uczniów. Powstanie prezydencki projekt (pewnie, jeśli wygra Hanna Zdanowska z PO) wprowadzenia bezpłatnych obiadów w szkołach. Kwota niezbędna na ten cel, co ciekawe, dziś zostanie zapisana w budżecie miasta na 2019 r.
Partie uczą ciemny lud, że jeśli chce zmian, to te mogą nadejść tylko za ich przyczynkiem! Cała władza w partyjne ręce!?

 

Roman Boryczko,

wrzesień 2018

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*