środa 21 Sierpień, 2019
Headline

Matka głupich

chiny4

Znowu do nas powróciłaś komuno kochana

Kontrolo państwowa, praso sterowana

Długo my cię wyglądali nasza zbawicielko

Coca-Colą cię witamy gułagów mateńko

Prorok Urban poprowadził w to czerwone morze

Aby gęsi się taplały w ojczystym bajorze

 

Jeszcze nie zginęła i chyba nie zginie

Komuna miernoty co ma w herbie świnię

Ojczyzna idiotów i państwo ubeków

Wielka producentka narodowych ścieków

Przetrwała w umysłach, bankach, gabinetach

Czerwienieje dumnie w wieprzowych kotletach

 

Znowu nam królujesz z powagą na twarzy

Przewijasz i pieścisz kłamstwa luminarzy

Swoim budowniczym rozdajesz posady

Łotrów i bandziorów zaś chronią układy

I w sercu Europy pasasz stado wołów

Odradzasz się bujnie jak oset z popiołów

 

Jeszcze nie zginęła i chyba nie zginie

Komuna miernoty co ma w herbie świnię

Ojczyzna naiwnych, państwo hipokrytów

Wielka producentka narodowych mitów

Więc nie będę wiernych morałami nużył

Każdy ma los taki na jaki zasłużył.

 

31. sierpnia 1994 roku,

                  AntoniK

 

What Next?

Related Articles

2 komentarze to "Matka głupich"

  1. Roman B napisał(a):

    Bardzo mądre słowa Panie Antonii

    Walczyć dziś o Polskę to banał
    Miernoty dawno spuściły ją w kanał
    Chiński orzeł w koronie
    Dumny błazen na tronie
    Przed kim jeszcze rozłożysz nogi?
    Upadła ,opuszczona ,zdradzona i sprzedana…

    • AntoniK napisał(a):

      Panie Romanie – podziękowanie
      Za uznanie dla słów szyderczych
      Co są, jak wszy z włosów wyczesanie
      Ironia, nie przemoc, to broń mądrzejszych
      Dlatego Serenissima nas zobowiązuje
      Dureń jeno chamstwem wojuje…

      Na deser, załącznik do podzięki, relikt z „dyluwium” mego poetyckiego, ale nigdy nie publikowany, a więc premiera, na pohybel czerwonej swołoczy, co na KODchodach się tłoczy. Zawsze używajmy słowa mocnego, jako asenizatora szaletu narodowego! Ahoy!

      Martwe odrodzenie

      Straszna wojna już skończona
      W Polsce zmiana okupacji
      Znów Europa z nas zakpiła
      Stalin pierdząc przy kolacji
      Na jałtańskiej giełdzie wpływów
      Kupił Polskę jak kosz grzybów

      Wolność kolor ma czerwony
      Czarne sterczą ruin ściany
      Orzeł z łysą pałą wrony
      Samogonem w sztok pijany
      Tańczy smętnie kazaczoka
      Stalin go nie spuszcza z oka

      Gdzieś po lasach partyzanci
      Choć wróg inny, to śmiertelny
      Już czerwoni okupanci
      W Polsce stroją ład piekielny
      W miastach wiece i pochody
      W celach kule w tyle głowy

      Okulicki na Łubiance
      Naród wznosi Nową Hutę
      Bierut ściska dłoń dojarce
      Ubek kopie w głowę butem
      Już traktory orzą ziemię
      Wzrasta martwe odrodzenie…
      *

      Gdańsk 4. 10. 1978 rok AntoniK

Leave a Reply

Submit Comment

*