środa 16 Październik, 2019
Headline

Na Ukrainie już się nami znudzili? (3)

Rewolucja zjadła swoje dzieci a ci, którzy przetrwali, milionami ciężko pracują w Polsce i pozostałych krajach Unii Europejskiej. Ciekawi mnie sposób, w jaki nowy prezydent podejdzie do kwestii polskiej, bo w Polsce od pracujących tu Ukraińców niczego się nie dowiem a tym u siebie trudno pewnie zaakceptować sposób, w jaki strona polska mówi o UPA i masakrze na Wołyniu. Nie można wykluczyć, iż te tematy wypłyną podczas kampanii wyborczej – i na Ukrainie i w RP.

Data wyborów parlamentarnych 2019 w Polsce nie jest jeszcze znana. Obecna VII kadencja rozpoczęła się 12. listopada 2015 roku. Oznacza to, że termin wyborów parlamentarnych 2019 powinien przypadać między 12. października a 12. listopada. W drodze głosowania zostanie wybranych 460 posłów do Sejmu oraz 100 senatorów do Senatu. W maju roku 2019 odbędą się na terytorium Polski wybory do Parlamentu Europejskiego. To będzie sprawdzian przed właściwymi wyborami, dającymi możliwość rządzenia całym krajem. W ostatnich wyborach do Europarlamentu frekwencja wyniosła niecałe 24 proc. Co ważne, w porównaniu do wyborów samorządowych, jest ona znacząco większa w miastach, gdzie Prawo i Sprawiedliwość wybory samorządowe przegrało niż na prowincji, co daje naturalną przewagę szalenie pro-unijnej opozycji.

Taka teza nie brzmi nieprawdopodobnie, PiS w każdych wyborach do Europarlamentu miało wynik gorszy od Platformy. Jarosław Kaczyński wyciąga wnioski ze swoich błędów, a co za tym idzie – staje się coraz bardziej niewiarygodny dla swego twardego elektoratu. Jeżeli PiS zbyt mocno postawi na anty-brukselski przekaz, może tylko wzmocnić narrację opozycji o Polexicie. Co więcej, jak pokazały losy anty-uchodźczego spotu wyborczego PiS na finiszu kampanii samorządowej, temat imigracji nie „grzeje” już tak, jak w szczycie kryzysu imigracyjnego. Zalew pracowników z Ukrainy jest koniecznością dla zapewnienia siły zagranicznym koncernom. Kaczyński w równaniu pensji w dół nie widzi niczego zdrożnego. Jedyne czym może zainteresować, to temat suwerenności i obrony przed ingerencją Brukseli oraz snuć plany wielkiej reformy UE, idącej w tym duchu.

Koalicja Obywatelska będzie przedstawiać same sukcesy, wynikające z uczestnictwa w strukturach Unii Europejskiej oraz pozytywne strony migracji, co lansuje na naszym kontynencie Berlin i Bruksela. 500+ jednak już się zdewaluowało a konkurencja z młodymi Ukraińcami polskiego, starzejącego się społeczeństwa, jest z góry na przegranej pozycji. Ciekawi mnie, co zrobią te polityczne polskie pacynki, bo połowa Polaków ma już ich dosyć, nie głosując. Do tej grupy będą się pewnie dołączali kolejni…

Ukraina pod nowymi-starymi sterami będzie ugrywała swoje. Ukraińscy oligarchowie muszą się utrzymać przy sterach, więc biorą, co daje życie. Wybrali Chiny, które cały czas zwiększają zaangażowanie na Ukrainie do 3 miliardów dolarów. Swoją obecnością na Ukrainie Chiny nie chcą antagonizować Rosji, która pozostaje ich najważniejszym partnerem politycznym. Stanowisko ChRL wobec aneksji Krymu i „agresji” Rosji w Donbassie jest ostrożne. Chiny nie opowiadają się po którejś ze stron. Eksperci chińscy otwarcie wskazują na negocjacje między UE/USA a Rosją jako sposób na stabilizację sytuacji na Ukrainie. ChRL nie uznała jednak półwyspu za terytorium rosyjskie i wzywa strony do powstrzymania się od działań zbrojnych.

Relacje Niemiec z Ukrainą uległy bezprecedensowej intensyfikacji po Rewolucji Godności. Do 1. kwietnia 2015 r. skumulowane bezpośrednie inwestycje niemieckie na Ukrainie wynosiły blisko 5,5 mld USD. Stanowiły one blisko 13% wszystkich bezpośrednich inwestycji zagranicznych, co dało Niemcom trzecie miejsce tuż za Holandią. Niemcy są trzecim najważniejszym partnerem handlowym Ukrainy (handel towarowy). Ich udział wynosi obecnie 8% i jest nieznacznie mniejszy niż wyprzedzających je Rosji i Chin.

Polska jest sąsiadem Ukrainy i pod dyktando USA wspiera ten kraj finansowo. Kwota, jaką Polska miała pożyczyć Ukrainie za rządów Platformy Obywatelskiej, jest niebagatelna. Mowa o miliardzie euro, czyli czterech miliardach złotych! Umowa swapowa ma służyć wsparciu działań podejmowanych przez NBU na rzecz stabilizacji systemu finansowego Ukrainy. W okresie 2005-2015 wielkość polskiej pomocy na rozwój Ukrainy wyniosła prawie 0,5 mld zł. A w ciągu 2016 roku — 94 mln zł. To razem około 150 mln euro.

Polska nie tylko „reformuje i decentralizuje”, ale też ochoczo dozbrajała sąsiada. Do sierpnia 2016 wydaliśmy na ten cel 5,5 mln dolarów. Pomagając jednak Ukraińcom, RP niewiele zyskuje dla siebie. Konflikty rządu Prawa i Sprawiedliwości z instytucjami unijnymi odbijają się na relacjach z Ukrainą, która nie zamierza być lojalnym sąsiadem. Kijowowi wyraźnie przestało zależeć na dobrych stosunkach z naszym krajem.

Ukrainę rozbierają dziś na kawałki wielcy tego świata. Tam, gdzie negocjuje się przyszłość Ukrainy, nie ma Polski. Z programu „Partnerstwo Wschodnie” profity czerpie Unia Europejska a nie RP. Przedsiębiorcy Unii mają łatwiejszy dostęp do wschodnich rynków a ich pieniądze uzależniają ukraińską administrację. Czechy, Słowacja, Węgry – mimo że są w strukturach unijnych – nie odrzuciły współpracy z Rosją, Polska poszła o krok dalej. Pierwszym krokiem Euromajdanu było odebranie mniejszościom ustawy językowej, ustanowionych jeszcze przez Partię Regionów Janukowycza, ustaleń pozwalających na rozwój samorządów i języka, kultury, tradycji narodowych na obszarach, zamieszkałych przez znaczące grupy mniejszościowe.

Polska przyjmuje to bezkrytycznie a nasza mniejszość narodowa musi znosić zupełny brak demokracji na Ukrainie. W zasadzie Ukraina w obecnej formie jest nie do zaakceptowania i nasza ocena tego państwa nie powinna się różnić od stanowiska Rosji. Węgry pozbawione sentymentów robią za Polskę brudną robotę i zapowiedziały, iż zablokują wszelkimi dostępnymi środkami dążenia integracyjne Kijowa w instytucjach unijnych. (Cdn.)

Roman Boryczko,

listopad 2018

 

 

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*