poniedziałek 06 kwietnia, 2020
Headline

Narodowcy z… pejsami?

To dosyć znamienne, że wizja wzajemnie się wykluczających interakcji połączyła tak odległe od siebie bieguny. Polska skrajna prawica na żydowskim modelu Act 447 JUST zbudowała quasi-religię z wyznawcami, materiałami dydaktycznymi, gadżetami oraz codzienną dawką informacji i domysłów na temat postępów przyszłych żydowskich książąt.

Pierwsze akcje, dotyczące tego tematu ze strony polskiej, datuje się na rok 2018. Potem prywatne fundacje żydowskie, mające wpływowy lobbing (ów twór, będący w chwili obecnej aktem, kierującym się do narodowego sumienia aż 46 państw) zaapelowały do amerykańskiego Kongresu, który zobowiązał się do naciskania na w/w kwestię. Departament Stanu USA w Raportach o Prawach Człowieka (lub innego) włączył informacje o prawodawstwie i praktykach, stosowanych przez inne państwa, a „dotyczących identyfikacji, zwrotu lub restytucji przejętego w czasach Holocaustu mienia”. Chodzi przede wszystkim o zwrot mienia prawowitym właścicielom, zwrot cennych zrabowanych ruchomości i zwrot mienia bezspadkowego ofiar Holocaustu. W samym JUST Act nie ma sankcji, twardych zobowiązań czy jednoznacznych zapisów. Jest natomiast groźba popsucia relacji, jakie Polska ma ze swoim podobno najwierniejszym sojusznikiem – Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej!

Co ciekawe, obecnie panujący rząd Prawa i Sprawiedliwości popsute relacje ma z całą Unią Europejską a jeśli chodzi o tematykę żydowską – jak widzieliśmy po wystąpieniach prezydenta Rosji, Władimira Putina – również z tym krajem. Polska jednak wcale nie jest osamotniona wobec ewentualnych roszczeń reprywatyzacyjnych, bowiem proces ten zależy wyłącznie od decyzji administracji rządowej. Po skandalach z mafiami, wyłudzającymi kamienice, place, grunty, skupującymi roszczenia, dziś – po wprowadzeniu PiS-owskiej tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej – sprawę szaleństw np. w Warszawie skutecznie zahamowano. Dziś reprywatyzacja odbywa się na niewielką skalę, wręcz niemal zamarła. Od daty powstania w stolicy RP Biura Spraw Dekretowych, czyli od 10. października 2019, wydano tylko kilka decyzji zwrotowych, resztę traktuje się odmownie. W istocie – projekt ustawy, zaproponowanej przez rząd w 2017 roku zakładał, że wypłata odszkodowań „będzie uwzględniała stan finansów publicznych” – a jak widzimy kasa jest… pusta.

Środowiska żydowskie, wprowadzając narrację wyższości cierpienia nad prawem wprowadzają swego rodzaju paradoks. Oto jedna nacja ma prawo przedstawiać i wyceniać swój ból nad inne narody, tylko dlatego, iż jest silnie wpływowa, ma pieniądze i dzięki znajomości prawa stała się skuteczna. Powstał cały przemysł odszkodowawczy, a niektórzy nazwali ten proces „religią Holocaustu”. Owa struktura to globalni gracze, posiadający w swym portfolio kapłanów (autorytety moralne), ludzi kultury, media oraz wiernych wyznawców, skupionych w środowiskach pro-żydowskich, karmionych odpowiednim przekazem. Świat zachodni – w tym obecne Niemcy – wykupił swe winy kwotą 600 miliardów $. Gminy żydowskie, które otrzymały zwrot mienia zmarłych ziomków, miały przeznaczać je na cele swej społeczności, na krzewienie i pielęgnowanie pamięci, naukę historii – a fakty są takie, iż zwrócone mienie bardzo szybko było sprzedawane z zyskiem, zaś pieniądze znikały gdzieś w „rajach podatkowych”. Darczyńców wykorzystano, czas na Europę Wschodnią? (Cdn.)

Roman Boryczko,

luty 2020

Leave a Reply

Submit Comment

*