niedziela 08 Grudzień, 2019
Headline

No, niech się bawią…

1Czy warto dziś mieć własne zdanie? Czy warto je wypowiadać? Czy posiadanie i pogłębianie wiedzy jest dziś cnotą czy tylko utrapieniem?

Piszę do was jako człowiek, który od młodzieńczych lat zainteresował się polityką i który od niej samej otrzymuje same rozczarowania. Dzisiejsi „wyznawcy” swoich politycznych religii są w swych klatkach najszczęśliwsi – zresztą tak samo zachowywali się ich protoplaści, zachwyceni PZPR-em. Na prośby o jakiekolwiek ustępstwa reagują gniewem, złością, są skłonni do użycia siły dla ratowania swoich racji, potrafią wręcz zabić (na razie tylko życzeniowo, w Internecie…).

Ostatnie dni w RP przynoszą nam zamęt, połączony z kolejną odsłoną wojny polsko-polskiej. Rząd Prawa i Sprawiedliwości ma większość parlamentarną. Jeśli chce – jest w stanie przeforsowywać ustawy w kilka dni, jednak gdy nie jest to po jego myśli – na większości kluczowych obszarów nie dzieje się nic. (Rząd PiS ocenił osiem lat złodziejskich  rządów ekipy PO-PSL, ale po kolesiowsku nie wydał raportu z audytu; dalej VAT – wprowadzenie mechanizmów uszczelniających ściągalność tego ważnego podatku, fatalne Prawo Pracy już nie chroniące polskich obywateli, zamknięcie tematu roszczeń, w dodatku PiS – idąc do wyborów – mamił społeczeństwo podwyższeniem kwoty wolnej od podatku a wyszły z tego nici…).

Obywatel taki jak ja i miliony mi podobnych musi funkcjonować w tej karuzeli niczym pionek, któremu dogadza się tylko wówczas, gdy zbliżają się kolejne wybory. Wtedy kolorowe spoty leją w nasze uszy miód obietnic, snując wizję nadchodzącej idylli. Gdy kabaret wyborczy się kończy, zaczyna się wprowadzenie instrumentów, godzących w obywatela – w Polsce jest to np. PiS-owska „ustawa inwigilacyjna”, dająca służbom większe możliwości kontroli obywatela. A nie zapominajmy, że obywatele wciąż nie mają żadnych instrumentów, umożliwiających kontrolę władzy w trakcie sprawowania kadencji. Władza – czy to obecna, czy ta, która odeszła – nie ponosi żadnych konsekwencji za swoje błędy. To daje ogromny komfort dla potencjalnych złodziei i lekkoduchów na ministerialnych urzędach. Polityk jest chyba jedynym zawodem w Polsce, mającym przywilej prawnego tolerowania złej roboty. Do tego, jak pamiętamy, rząd PiS chyba nawet przebił swoich poprzedników pazernością na samym starcie. Chcieli dać sobie podwyżki bez jakichkolwiek konsultacji z Narodem. Mieli zamiar zrobić to na szybko, w nocy zgłaszając i pilnie przegłosowując. A gdy zostali złapani na gorącym uczynku, wszystko przerwał (jak zwykle „czuwający” za kotarą) Jarosław Kaczyński, tłumacząc że niczego nie wiedział i interweniował w ostatniej chwili…

4

Mam olbrzymi żal do Prawa i Sprawiedliwości za to, iż nasze narodowe słabości wykorzystuje do swych politycznych celów. Najprawdopodobniej jest to reakcja na kryzys Deutche Bank, który jest bankrutem, zadłużając Niemców na 55 bilionów euro. Amerykanie wobec takiego stanu rzeczy forsują nachalnie umowę TTIP, jaka ma przejść w formie szantażu. Kto będzie spłacał długi DB, jak będzie wyglądał nasz kraj pod dyktatem korporacji? Pani Premier Szydło – może czas, by te miłe wiadomości dotarły do Pani ucha?

Jarosław Kaczyński wzorując się na Viktorze Orbanie grzmi, że my jako ostoja chrześcijaństwa pomagać nikomu nie będziemy! Węgry prowadzą bardzo sprytną politykę wobec Wschodu i Zachodu, Polska jako ułomny brat Madziarów, jak zwykle jedynie nieudolnie ich „małpuje” i wystawia się na unijne kary. Wicekanclerz Niemiec, Sigmar Gabriel, w wywiadzie dla „Bild” straszył, iż kraje UE, które nie podzielają wartości wyznawanych przez Berlin, nie mogą liczyć na niemiecką pomoc finansową (podobno gigantycznych, wyliczanych na 9,4 mld euro rocznie – dane za 2015 r.). Pani Premier Beata Szydło nie przedstawia Polakom prawdy na temat naszego uczestniczenia w strukturach Unii Europejskiej. Miliardowa  składka rokrocznie rosła od 2004 r., a w perspektywie najbliższych lat wzrost ten mógłby nas doprowadzić nawet do bycia płatnikiem netto. O ile nim już nie jesteśmy… (To słodka tajemnica naszych, podobno polskich, polityków). Czy ta wyśniona Unia Europejska nie jest dla nas (jak dla Brytyjczyków) kulą u nogi, która ostatecznie nas zatopi?

Niemcy najmocniej partycypują w budżecie UE. Nikt nie mówi jednak, ile na Unii czy na Polsce Niemcy zarabiają.

Berlin korzystaja z rynków krajów tzw. drugiej prędkości, taniej siły roboczej (teraz widzą u siebie miliony jeszcze tańszych Ukraińców), wykupują z łatwością kapitał, ziemię, nie mówiąc o hegemonii na rynku mediów (zwłaszcza drukowanych), co także ułatwiają przepisy unijne.

3

Niemiecka prasa określiła, jak się robi interes na Polakach, gdzie z 1 euro do Niemiec wracać ma… 1,25 euro! Czysty zysk. Pożyczamy na odbudowę Polski przez niemieckie firmy, by wyjść z zapaści po cudownym planie Balcerowicza a oddajemy z nawiązką – za niemieckie materiały usługi, doradztwo i transfer.

Rząd PiS-u, by nie zaogniać i tak napiętych relacji z UE, nie podnosi kwestii fundamentalnych. Niemcy wciąż są Polsce winne 845 mld dolarów za straty, spowodowane w czasie II wojny światowej!

Te wszystkie smutne rzeczy trzeba jakoś przykryć, by brzydko nie pachniało na całą okolicę a i by wilk był syty a owca cała (czyt.: zadowolony Prezes i środowisko Kościoła katolickiego). Co się do tego nadaje w katolickim kraju? Tematy światopoglądowe i obyczajowe, oczywiście! Aborcja została naprędce wyjęta z zamrażarki i podana jako gorące danie na stół, co jak można było się spodziewać, doprowadziło do wybuchu. Poskutkowało! Nie wiem, czy akurat PiS-owi to w smak, ale jak na polskie warunki w wielu miastach na ulice wyległy tłumy kobiet, mężczyzn i innych lewicowych, lewackich oraz liberalnych aktywistów. Czasem „na przyczepkę”, ale skala tego zjawiska była ogromna i żaden „biały protest”, czy kilku aktywistów z bannerami, ukazującymi poaborcyjne płody tego nie przykrył. Nowy sondaż, przeprowadzony dla przez Instytut Badań Społecznych i Rynkowych pokazuje, iż spór o przerywanie ciąży ma dla partii rządzącej niedobre skutki. PiS traci u elektoratu umiarkowanego, mającego już dosyć markowania „dobrej zmiany” fundamentalizmem, zyskuje dzięki temu bezideowa partia bez programu i bez wizerunku – laicka Nowoczesna.pl. Poparcie dla partii rządzącej, w porównaniu do zeszłego tygodnia, spadło o 3 oczka – do poziomu 29 proc. Niewiele traci do niej ugrupowanie Ryszarda Petru, które notuje 25 proc. Na trzecim miejscu znalazłyby się dwie ekipy – Platforma Obywatelska i Kukiz ’15, obie z poparciem rzędu 13 proc. Czy to nie jest szokujące? Bezwzględna większość przy połączeniu PO/Nowoczesna.pl. daje już opozycji przewagę i możliwe, że to będą forsować na ulicy, by rząd „dobrej zmiany” obalić! Czy Prawo i Sprawiedliwość już się narządziło, iż nie robiąc fundamentalnych zmian pozwala sobie na wytaczanie takich dział, co oprócz Smoleńska strawne są tylko dla twardego elektoratu tej partii (PiS-owscy „ORMOwcy”) i jej orbity z kościoła toruńskiego?

Ładnie ubrana ulica jest dzisiejszym proletariatem. Ci demonstranci mają czas i pieniądze na podobne spektakle, by już po manifie udać się modnej kafejki na drogą kawę i ciastko.

Sobotni protest przed Sejmem został zorganizowany w ramach akcji „Żarty się skończyły!” przez Inicjatywę Polską, której liderką jest Barbara Nowacka. Wzięli w nim udział również przedstawiciele partii Razem, Nowoczesnej.pl, PO, Zielonych oraz Komitetu Obrony Demokracji, Inicjatywy Feministycznej, Kongresu Kobiet i inicjatywy Dziewuchy dziewuchom. W poniedziałek natomiast odbył się związany z „Czarnym protestem” ogólnopolski strajk kobiet – nawiązujący do strajku kobiet z Islandii w 1975 roku. 24. października 1975 r. na Islandii kobiety, zarówno te zatrudnione, jak i te pracujące w domu, postanowiły „wziąć wolne”, aby zaczęto doceniać ich pracę. Te kobiety, które pracowały poza domem – nie przyszły do pracy, te, które np. opiekowały się dziećmi – przekazały je pod opiekę mężów. W akcji wzięło udział – jak szacowano – 90 proc. mieszkanek Islandii, co spowodowało tego dnia paraliż kraju.

„Moja wagina nie Twoja broszka”

Ubrani na czarno uczestnicy sobotniej manifestacji trzymali transparenty: „Pięćset złotych nie dla zygoty”, „Brak legalnej aborcji zabija”, „Chcemy lekarzy nie policjantów”, „Moja wagina nie Twoja broszka”, „Oprócz macic mamy mózgi – decydujemy same”. Manifestujący trzymali również nekrologi z hasłem „Z przykrością zawiadamiamy o śmierci śp. praw kobiet”. W kierunku Sejmu skandowano m.in.: „Oszuści!”, „Chcemy kochać, nie umierać!”, „Zatrzymamy fanatyków!”, „Hańba, posłowie budują piekło kobiet!”. Forsowanie przez Prawo i Sprawiedliwość projektu obywatelskiego, fundamentalnie zaostrzającego aborcję, przyniosło skutek odwrotny i na ulicę wyciągnęło oburzone panie. I co ciekawe, chyba nie tylko o aborcję chodzi…

5

Każdy kolejny rząd w Polsce nie szanuje kobiet, ich pracy i poświęcenia na kilku etatach. Dzisiejszy klimat umizgów do hierarchów kościelnych (mężczyzn), sprowadza kobiety do roli inkubatorów i gospodyń domowego ogniska. Kpiący z kobiet minister Waszczykowski już nie pierwszy raz pokazuje zachowania mało dyplomatyczne czym zwyczajnie szkodzi swojej formacji.

„A coś się dzieje z kobietami w Polsce, że trzeba dyskutować w Europie o tym?”.

„No, niech się bawią” (te kobiety, które protestują).

Ten „Czarny protest” nie był tylko wyrazem sprzeciwu polskich kobiet (jak widać nie tylko partyjnych), co powinni wziąć sobie do serca rządzący, ale też czerwoną kartką dla forsowania projektu patriotycznego dziecioróbstwa – zmuszania kobiet do rodzenia kolejnych pokoleń, również i dzieci niepełnosprawnych, by niemalże jak na fabrycznej taśmie poprawić polską, kulejącą od lat demografię. Czy tak to musi wyglądać? Dla kobiet w ciąży nowe prawo jest wizją pozbawienia podstawowych swobód obywatelskich, bowiem żaden lekarz takiej kobiecie nie będzie chciał udzielić porady, czy postawić diagnozy, czując na plecach PiS-owskiego prokuratora… A gdzie państwo? Państwo przecież zawsze po rozwiązanej ciąży umywa ręce! Może by tak państwo zajęło się bardziej serio rosnącym z roku na rok łapówkarstwem medyków i ustaliło – czy pracują prywatnie czy na rzecz opieki społeczej…

Prawo i Sprawiedliwość ściąga na siebie uwagę światowej opinii publicznej, ale nie jako ugrupowanie kontrowersyjnych budowniczych tego, co zostało popsute a jako krzykacze, siedzący w nieróbstwie i zajmujący się majstrowaniem – bądź to w systemie kontroli nad obywatelem, bądź w sądownictwie a dziś – na polu swobód obywatelskich. Umiarkowani wyborcy tej partii mają dość! A „betonu” może zabraknąć na dobry wynik wyborczy!

Opozycja wobec partii Prezesa jest dziś w kontrofensywie, zostawiając postkomunistyczny beton z KOD-u daleko za sobą. Nasze polskie brudy idą wprost do Brukseli i tak też zadzieje się w tej sprawie. Opozycja anty-PiS-owska planuje zebrać ponad miliona podpisów pod inicjatywą unijną, która miałaby zapewnić ochronę praw kobiet w całej UE („Nie trafią do kogoś, kto nami gardzi, tylko trafią do kogoś, kto będzie chciał nas słuchać”).

Jarosław Kaczyński znów przeszarżował, chyba że to jest jego kolejna strategia: rozpalania ogniska a potem oddawania władzy. Dzisiejsza opozycja parlamentarna do takiego pomysłu aż się pali. PO Grzegorza Schetyny obiecuje już rozszerzenie 500 plus na każde dziecko i – ku uciesze Lecha Wałęsy – likwidację IPN. Ryszard Petru z partią Nowoczesna.pl. bez państwowej subwencji – również byłby kontent. „Jedynym dobrym rozwiązaniem dla Polski byłyby przyspieszone wybory (…)”. W opinii Petru Polska dzieli się dziś na tych, „którzy chcą budować bezpieczną, bogatą, optymistyczną Polskę w UE i na tych, którzy chcą nas z tej UE wyprowadzić”.

Jarosławie Kaczyński – Polacy chcą państwa sprawnego i dynamicznego. Również od rządu wymagają polityki umiarkowanej (polscy rolnicy protestowali przeciwko szkodliwemu dla ich interesów stosowania embarga wobec Rosji – nie ma dziś między tymi krajami wymiany handlowej) – a nie przygotowań do konfrontacji. Tu prym wiedzie Minister Obrony Narodowej, Antonii Macierewicz. Polacy nie chcą już oglądać starców na urzędach, nepotyzmu, kolesiostwa i klik, którymi nadal usiany jest cały kraj… I nie wszystkie z nich stworzył radosny duet PO/PSL…

2

Możecie, działacze partii, na którą czekano jak na zbawienie w wielu domach RP, mydlić oczy – jak robiła to (dużo sprawniej) Platforma Obywatelska – ale na tym patencie daleko nie zajedziecie. Banksterzy Sorosa nie śpią i może zdarzyć się tak, że obalą wasz rząd rękoma polskich kobiet…

Roman Boryczko,

październik 2016

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*