piątek 03 kwietnia, 2020
Headline

Nowy Wspaniały Świat – Polacy pchają się tam rękami i nogami! (3)

Jest też druga strona medalu. Teoretycznie komunistyczne Chiny i ich władcy zapragnęli inwigilacji społeczeństwa, uszytej na miarę najnowszych technologii, jakie tylko są dostępne na świecie. Z pomocą szaleńcom przyszli oczywiście ci, bez których kontrola nie może istnieć – globalne firmy z Ameryki! Hewlett Packard, Intel, Seagate Technology, Western Digital i szereg innych przedsiębiorstw IT dostarczyło technologie i kluczowe urządzenia, takie jak kamery monitorujące czy serwery do obsługi danych w chmurze obliczeniowej. Ba, firmy te nawet finansowały przedsiębiorstwa, pracujące dla potrzeb chińskiej służby bezpieczeństwa.

Chiny płacą Amerykanom za nadzór od roku 2019 około 10,6 mld USD. Miliony kamer telewizji przemysłowej (CCTV) w czasie rzeczywistym relacjonują życie obywateli. Elektroniczna inwigilacja zarządza siecią obozów koncentracyjnych, przez władze określanych reedukacyjnymi, gdzie w prowincji Sinciang są przetrzymywani niepokorni wyznawcy islamu – Ujgurowie. Przebywają ich tam setki tysięcy, jeśli nie miliony.

Obywatele Chin nie mogą czuć się bezpieczni. Dzięki „elektronicznym donosicielom” ukarano już 23 miliony osób. 600 milionów kamer na terenie całego państwa rejestruje i ocenia nawet najmniejszy występek a powoduje to utratę „punktów w społecznym rankingu”. Zazwyczaj punkty obywatele tracą przez dokonanie przestępstw. Ale nie tylko. Nawet minimalne złamanie prawa, takie jak wyrzucenie śmieci na chodnik, powoduje utratę punktów. Oszukiwanie fiskusa, za późno zapłacona kara, przechodzenie na czerwonym świetle czy posiadanie narkotyków… Niektórzy zaledwie wypowiedzieli się nieprzychylnie o władzy w miejscu publicznym lub Sieci, czy też spożywali alkohol w nieodpowiednim miejscu. Niezwykle wydajne maszyny wydają na niepokornych wyrok. Zamiatin, Orwell i Dick razem wzięci…

To jeszcze nie więzienie, ale życie ukaranego delikwenta staje się bardzo utrudnione. Dziecko zostaje wydalone z przedszkola, samochód ma zablokowany dostęp do kupna paliwa, wyjazd z miasta staje się niemożliwy, bo na stacji kolejowej kasa wydała odmowę sprzedaży biletu. Kredyt w banku również dostał odmowę. Pracodawca zastanawia się nad zwolnieniem niepokornego, bo w pracy zobowiązany jest dodatkowo go monitorować…

To takie nierzeczywiste a jednak możliwe! Wiedzą o tym obywatele Hongkongu, niezwykle brutalnie protestując. Gra idzie o ich życie. Pokazany w Internecie film ukazuje protestujących, którzy niszczą „inteligentną latarnię”. Tłum zbliża się ostrożnie do stojącej na ulicy latarni. Wszyscy trzymają parasole, nie chcą, żeby poznało ich przenikliwe oko kamery. Według protestujących latarnia jest bowiem wyposażona w kamery z oprogramowaniem do rozpoznawania twarzy, dzięki którym można identyfikować protestujących i śledzić ich poczynania. Nagrania z niej mają być zaś wysyłane do Chińskiej Republiki Ludowej. Co ciekawe koordynacja protestów odbywa się za pomocą również amerykańskich „zabawek” (Facebooka i Twittera, komunikatorów takich jak WhatsApp czy Telegram, ale też poprzez Tindera czy Pokemon Go), toteż kontrolerzy mają rękę na pulsie… (Cdn.)

Roman Boryczko,

luty 2020

Leave a Reply

Submit Comment

*