czwartek 22 Sierpień, 2019
Headline

Okrutne dźwięki ciszy… (5)

Światowe służby specjalne marzą o takim „skarbie” na użytek usunięcia kogoś niewygodnego. Ambitny, silny, prymitywny, nikt za nim nie stoi i do tego uzależniony od narkotyków. Po odpowiedniej „obróbce” takie narzędzie do wykonania likwidacji konkurenta byłoby gotowe a w razie komplikacji takich wykonawców się likwiduje (Sławomir Kościuk i Robert Pazik byli pospolitymi przestępcami, którzy zabili syna biznesmena i potentata spożywczego, Krzysztofa Olewnika. Po aresztowaniu i skazaniu sprawcy „powiesili się”. „Sławomir Kościuk mógł zostać schwytany za przedramiona, doprowadzony do stanu bezbronności, zadzierzgnięty, a następnie powieszony”. Ci mężczyźni nie zeszli z tego świata o własnych siłach. Albo ktoś im pomógł, albo ktoś na nich oddziaływał w taki sposób, że musieli popełnić samobójstwo. Pytanie, jak potoczą się dalsze losy zabójcy Adamowicza? Ostatnie lata dorosłego życia Stefan W. spędził za kratami. „Został skazany za to, że w dniu 8. maja 2013 roku w Gdańsku zaatakował oddział SKOK Piast i ukradł 2580 zł; w dniu 15. maja 2013 r. w Gdańsku posługując się bronią palną w postaci rewolweru alarmowego zaatakował SKOK Stefczyka i ukradł 6000 zł; w dniu 31. maja w Gdańsku zaatakował ponownie SKOK Stefczyka i ukradł 4000 zł; w dniu 12. czerwca 2013 roku w Gdańsku zaatakował oddział Credit Agricole i ukradł ponad 2500 zł.” Po dokonanych skokach Stefan W. rozgłaszał kolegom, co zrobił, a by jeszcze bardziej się pogrążyć wyjechał na luksusowe wczasy, z których zdjęcia pojawiły się na jego profilu FB. Nie dziwi więc fakt, że szybko został złapany, ale dostał łagodny wyrok – 5,5 roku z grożących mu lat 12. Początkowo Stefan W. przebywał w Areszcie Śledczym w Gdańsku, gdzie otrzymał status niebezpiecznego więźnia. Pobyt w więzieniu przebiegał bez większych problemów. Niedługo później trafił do Zakładu Karnego w Malborku. I tam zaczęły się jego problemy z psychiką. Był leczony psychiatrycznie z powodu zaburzeń zachowania i emocji oraz specyficznych zaburzeń rozwoju. Przebywał na obserwacji sądowo-psychiatrycznej. „Po tym, jak jego stan psychiczny uległ pogorszeniu, skierowano go do Oddziału Psychiatrii Sądowej w Areszcie Śledczym w Szczecinie. Przebywał tam w okresie luty – kwiecień 2016 r. W trakcie pobytu w ośrodku w Szczecinie rozpoznano schizofrenię paranoidalną, zastosowano leczenie farmakologiczne oraz terapię. Po uzyskaniu poprawy Stefan W. został skierowany do leczenia ambulatoryjnego. Po kilku miesiącach odmówił przyjmowania leków, ale według lekarzy był w dobrym stanie psychicznym”.

Nie jestem specjalistą od zdrowia psychicznego, ale schizofrenia to choroba ogromnego wycofania społecznego, charakteryzująca się omamami, słyszeniem głosów, dziwnych dźwięków, widzeniem obrazów, natręctwami i urojeniami. Chorzy walczą sami ze sobą, wypalając się z każdą minutą. Polecam znakomity kanał na You Tube schizofrenika Michała Przychodzenia dla tych, którzy są zainteresowani tą chorobą. Zaskakuje również fakt, iż skoro Stefan W. miał zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną, w więzieniu nie został skierowany do szpitalnego oddziału zamkniętego. Przepisy pozwalają na to, żeby Stefan W. mógł być przetrzymywany na oddziale zamkniętym szpitala, być pod opieką lekarzy psychiatrów i przyjmować leki. Niezwykle kiedyś opiniotwórcze źródło, czyli Gazeta Wyborcza podała, że 30. listopada matka Stefana W. informowała policję o niebezpieczeństwie, które miał stwarzać jej syn. Podała konkretne groźby, jakie w kierunku całego świata wygrażał Stefan W. Mówił, że chce zrobić coś spektakularnego, „by wszyscy dowiedzieli się o jego krzywdzie”. W treści notatki, przekazanej przez policję Służbie Więziennej, odnotowano m.in., że nożownik chciał „wziąć maczetę i pojechać do Warszawy”. Podczas przesłuchania matka scharakteryzowała syna jako niedojrzałego emocjonalnie. I jak opowiadała, w przeszłości często grywał w brutalne gry komputerowe.  Polska Agencja Prasowa poinformowała, iż zabójca prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, Stefan W., dzień po wyjściu z więzienia był w Warszawie i próbował wedrzeć się na teren Pałacu Prezydenckiego. Dziś nikt tego nie potwierdza. Stefan W. na wolność wyszedł 8. grudnia 2018 roku. Kilka tygodni później zamordował Pawła Adamowicza. Jest też druga narracja, jaką stosowano podczas katastrofy smoleńskiej. „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”. To trzeba było traktować jako instrukcję do rozmów z mediami. Dziś opozycja może powoływać się na „dobrą zmianę”, która okazała się „tupolewizmem”! Ludzie, mogący zapobiec tragedii (władza PiS), dobrze o wszystkim wiedzieli, a niczego nie zrobili, bo jakoś to będzie?

Po lekturze reportaży Justyny Kopińskiej, które dają duży wgląd w to, jak funkcjonuje u nas służba więzienna i kto w niej pracuje – wedle opozycji można być pełnym obaw, czy rzeczywiście zrobiono wszystko, co można było zrobić, by zapobiec nieszczęściu. Stefan W. po medialnym zabójstwie do aresztujących go policjantów powiedział „Tak jakoś to wyszło” i sława te niech będą puentą naszych rozważań. Jerzy Owsiak po błagalnych nawoływaniach dziatwy powrócił na fotel szefa WOŚP i już nikt nigdy nie będzie się czepiał nadużyć, czy malwersacji przy zbiórkach. Dziś również nikt nie odważy się wspomnieć o różnych występkach świeckiego świętego, Pawła Adamowicza. Donald Tusk zapowiedział, że wraca do polskiej polityki – a ma co ratować! Opozycja dostała dziś paliwa rakietowego, więc tylko oczekiwać nadchodzących bardziej spektakularnych wydarzeń jak kontrolowane wysadzenie z siodeł rządu Prawa i Sprawiedliwości… „Coś się kończy, coś się zaczyna”.

 

Ku pamięci maluczkich…

26października 2012 – roku umiera Wojciech Dąbrowski, który przez blisko dwa miesiące prowadził strajk głodowy przed Urzędem Miejskim w Gdańsku. Nikt nie miał ochoty z nim rozmawiać, nie znalazł dla niego również czasu tak dziś uwielbiany i posądzany o świętość za życia prezydent Paweł Adamowicz. Mężczyzna, żyjąc od początku sierpnia w namiocie protestował przeciwko eksmisji z mieszkania komunalnego. Dąbrowskiego wspierali stoczniowcy, pomagali zwykli ludzie. Pan Wojciech zostawił 83-letnią żonę w bardzo ciężkim stanie. Nikt mu wtedy nie postawił znicza, nikt nie puścił pod szumiącą wierzbą Sound of Silence

„A jak umarł Pan bogaty

To mu nieśli wieńce, kwiaty

Order dali mu po śmierci

By mu złocił się na piersi

A jak umarł chłop z fabryki

Nie płakali, bo był nikim

Odszkodowań nie ma wtedy

Trumnę trzeba brać na kredyt

A jak padło dziecko z głodu

Nie ruszyło to narodu

Dalej po bogaczu kwilił

Taki to był nastrój chwili”

Marceli Szpak

Roman Boryczko,

styczeń 2019

 

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*