czwartek 24 Maj, 2018
Headline

Polscy „naziści” walczą o odzyskanie dobrego imienia w świecie. Nazista to jednak nazista! (5)

Znana jest afera z Hotelem Polskim, gdzie Żagiew przeprowadzała rekrutację żydowskich bogaczy, mamiąc ich szansą wyjazdu do krajów neutralnych. Koniec zawsze był smutny – ograbieni trafiali na listy do egzekucji lub obozów koncentracyjnych. Agenci Żagwi posiadali broń i mieli wydane przepustki tak, że ich praca nie ograniczała się tylko do Warszawy. Ponad 300 „mieszkało” przy al. Szucha w budynkach, zajmowanych przez warszawskie Gestapo, skąd ruszali w teren. Ich zadania to przenikanie do oddziałów partyzanckich, odnajdywanie w lasach żydowskich uciekinierów, wydawali również swoich ziomków, ukrywających się u rodzin polskich, czym wprowadzali w zdumienie podziemie polskie. Żydowska Organizacja Bojowa walczyła ze zdrajcami – lecz na tyle nieskutecznie, że ci zdradzali nawet w czasie krwawiącego powstania w warszawskim gettcie. Ilość żydowskich agentów Gestapo była tak duża, iż ich działalność wykraczała poza  getto, w dzielnice aryjskie i na całą Generalną Gubernię. Agenci szukali pomocy u Polaków, przybierali maski poszkodowanych i cierpiących. Armia Krajowa i inne polskie organizacje podziemne mimo oporów likwidowały żydowskich zdrajców. Szokującym jest fakt,  że po wojnie Kneset izraelski uchwalił w roku 1950 ustawę, iż nie będzie ścigać, wydawać ani nawet ujawniać nazwisk kolaborantów żydowskich, szmalcowników i zbrodniarzy, agentów Gestapo Cóż, tworzyli oni właśnie – jako fachowcy – podwaliny pod funkcjonowanie Państwa Izrael.

Żydowskie organizacje roszczeniowe wsparły się lobbystami z USA, ale to nie jedyni, co zawyli z rozpaczy po ustawie polskiego IPN. Okazuje się, że wzmianka dotycząca nacjonalizmu ukraińskiego, stanowczo nie spodobała się obecnym władzom w Kijowie. Nie mówimy tu tylko o ruchach skrajnych miłośników Bandery, jak Aleksander Kuźmiuk (ex-minister obrony Ukrainy), który straszy Polaków, że jego ziomkowie znów chwycą za banderowskie „koły”… Również oficjalne gremia rządowe są wielce niezadowolone. Polska przestała być partnerem strategicznym Ukrainy. Dziś rolę adwokata Ukrainy wzięła na siebie Litwa. Może ten nowy sojusznik będzie w stanie respektować ukraińskie widzenie świata?

9. kwietnia 2015 roku parlament ukraiński uchwalił, a 15. maja tegoż roku prezydent Poroszenko podpisał Ustawę o statusie prawnym i uczczeniu pamięci uczestników walk o niezależność Ukrainy w XX wieku. Ustawa wymienia kilkadziesiąt organizacji, które walczyły o niepodległość (w tym oczywiście OUN-UPA) oraz w art. 6 nakłada kary dla obywateli Ukrainy i innych państw za „publiczne okazywanie pogardy” wobec kombatantów tych organizacji i nie respektowanie ich praw kombatanckich oraz za „zaprzeczanie celowości i legalności działania” tych organizacji.

Polacy za dotację w wysokości miliarda dolarów bezzwrotnej pożyczki, pomocy szkoleniowej w wojnie na wschodzie Ukrainy (czym narazili się na sankcje ze strony Rosji), wspólnych ćwiczeń wojskowych, dostaw broni i mundurów, wsparcia medycznego jak również wielkiego otwarcia wobec ukraińskiej biedoty – dania milionom Ukraińców pracy – dostali w zamian akty „dziwnej przyjaźni”, choćby niszczenie polskich pomników na Wołyniu i na terenie Galicji. Nieznani sprawcy wymazali farbą pomnik zamordowanych przez hitlerowców w 1941 r. profesorów lwowskich, a także w podobny sposób zniszczyli krzyż i kamienne tablice, upamiętniające polskie ofiary zbrodni w miejscowości Podkamień, w obwodzie lwowskim. W obu miejscach pojawił się napis Śmierć Lachom.

W Podkamieniu na krzyżu namalowano także swastykę. To mniej więcej ten sam scenariusz: czerwona farba, litery SS, ostrzelanie polskiej ambasady z granatnika, rok 2017 – rokiem UPA, a teraz Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej wstrzymuje legalizację polskich pomników i ekshumacje pomordowanych. Na zachodniej Ukrainie Polaków nazywa się wulgarnie pszekami. W Kijowie za to ulica Stepana Bandery i bordowo-czarne flagi w oknach.

Młodzi ukraińscy patrioci, z których bardzo wielu pracuje i uczy się w Polsce, dzięki stypendiom polskiego rządu, zaczynają publicznie, w tym w mediach głównego nurtu, wyrażać żale do Polaków. Pojawiają się zarzuty, że im nie pomagamy tak, jak by tego oczekiwali, nie ma demonstracji masowego poparcia. Jak widać Polska była Ukrainie potrzebna tylko po to, by brać a realną politykę będą robić tylko i wyłącznie ci, sterowani zdalnie z Washingtonu.

Na koniec warto powiedzieć coś pozytywnego, co wypłynęło od samych Niemców a co jest o tyle szokujące, że aż dziwne – bowiem kto jak kto, ale ta nacja swej buty i podejścia mocarstwowego nie porzuci nigdy. Szef berlińskiej dyplomacji, Sigmar Gabriel, zapewnił w mediach, iż Niemcy jako naród (a nie mityczni naziści, którzy już wyginęli) biorą pełną odpowiedzialność za wywołanie II wojny światowej, Holocaust i hekatombę śmierci, do jakiej doprowadził ich wódz, Adolf Hitler. Stąd popierają Polaków we wprowadzaniu sankcji za stosowanie kłamliwego sformułowania „polskie obozy śmierci”. To przecież zachodni sąsiedzi RP chcieli zniszczyć kulturę Polski i doprowadzić ją do unicestwienia, na równi z zagładą Żydów.

Wychodzi na to, że dziś mądrzejsi od samych sprawców – którzy dobrze wiedzą, co zrobili i ile na tym zarobili – są dziś ci, którzy uniknęli śmierci z rąk kata, a z biegiem lat odpowiedzialność z owego kata zdejmują na rzecz – poprzez zgiełk medialny nie mogącej się bronić – ofiary.

Dziwne jest też to, że sami Żydzi (ci, mieszkający obecnie w Polsce) czują zażenowanie i złość wobec zachowań wyzutych z moralności współziomków, nie kryjących ani trochę, iż chodzi o pieniądze. To, co jako łata antysemityzmu przypisywane było środowiskom skrajnie prawicowym, dziś dzięki lichwiarskiemu żydostwu przejmuje polska ulica. A jest to złość i olbrzymi żal, że tak łatwo przychodzi żydowskim elitom (biedni nie zabierają głosu, a gdyby nawet, to kto ich – wobec kolejnego geszeftu – wysłucha?) na Zachodzie opluwanie ręki, która jako niemal jedyna ratowała im życie. Pieniądze to nie wszystko, wypada mieć sumienia! Oczywiście, jeśli bankierzy, rabini i ich politycy je posiadają…

 Roman Boryczko,

luty 2017

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*