niedziela 22 Październik, 2017
Headline

Powstanie Warszawskie – czy pięknie było umierać? (2)

Niemcy sami chwalili się, że w trakcie powstania zabili, a częściej wymordowali, ok. 200 tys. Polaków. W większości cywilów, w tym kobiety, staruszki i dzieci. Kolejne setki tysięcy osób zostało pozbawionych swoich domostw, dziesiątki tysięcy wywieziono przymusowo na roboty do Niemiec i zesłano do obozów koncentracyjnych. Dobra kultury – narodowe skarby, zbierane przez pokolenia Polaków, zostały w wielu przypadkach bezpowrotnie stracone, strawione ogniem bądź zrabowane przez teutońskich barbarzyńców. Stolica Polski – Warszawa – ze swoimi unikatowymi zabytkami i całą infrastrukturą została doszczętnie zniszczona. Wymazana z mapy. W tym czasie Niemcy stracili 2 tysiące zabitych i 9 tysięcy rannych. Większe straty zadawała w I połowie XX wieku średnio poważna epidemia dezynterii. Na samej Woli wymordowano 65 tysięcy ludzi. Po wybuchu Powstania Warszawskiego hitlerowcy zdecydowali o eksterminacji ludności Warszawy. Nie było litości. Do kulminacji zbrodni doszło 5. sierpnia.

Tym bardziej, że przedwojenna dzielnica wydawała się nazistom idealna do przeprowadzenia zbrodni ludobójstwa. Duże hale przemysłowe, szpitale… Ludzi pędzono tam jak bydło. Strzelano seriami. Kiedy ofiary upadały, oprawcy dobijali je bagnetami. Jeśli ktoś się poruszał albo jęczał, od razu strzelano mu w głowę. Układano pogańskie stosy całopalne i w ten sposób oddawano cześć szatanowi. I stało się piekło na ziemi. Odnaleziono po wojnie i pochowano blisko dziewięć ton ludzkich prochów.

Fakty są takie, iż to romantyczne uniesienie kosztowało Warszawę całkowite unicestwienie, przegraną – to jasne – bo nie da się prowadzić realnych działań wojennych przy pomocy broni ręcznej, mając za przeciwnika frontowe oddziały, dysponujące artylerią, działami kolejowymi, czołgami i samolotami oraz zapasami broni i amunicji. Wobec bierności Sowietów – czasem również na dokończenie rzezi.

Mijają lata i ówcześni kaci, rzeźnicy i mordercy w czarnych mundurach z trupią główką – przypomnijmy: nigdy nie rozliczeni – zaczynają podnosić głowę, sugerując, że „nazistów” już nie ma – zostali wymazani z historii. Lekcja została odrobiona a dzisiejsi Niemcy nie odpowiadają za tamte zbrodnie. Są natomiast sprawy równie trudne – sprawy „wypędzonych”. W 2004 roku, kiedy Niemcy zaczęły przebąkiwać coś o odszkodowaniach za utracone w wyniku podziałów politycznych po II wojnie światowej terytoria, należące do III Rzeszy (dzisiejsze Pomorze Zachodnie, Mazury oraz Dolny Śląsk), urzędnicy Lecha Kaczyńskiego (ówczesnego prezydenta Warszawy) przygotowali wyliczenia, z których wynikało, iż za samo tylko zniszczenie Warszawy Niemcy są winne Polsce równowartość dzisiejszych 3 bilionów złotych. Temat roszczeń niemieckich za utracone ziemie III Rzeszy natychmiast przygasł…

Kwestia reparacji wojenny powróciła niespodziewanie na początku 2015 roku, kiedy grecki wiceminister finansów Dimitris Mardas stwierdził publicznie, iż Niemcy są winne Grecji blisko 279 mld euro w ramach reparacji za szkody, wyrządzone przez hitlerowskie władze III Rzeszy w czasie II wojny światowej.

Ostrożny szacunek za okupację polskiego terytorium, zniszczenia infrastruktury, miast i wsi, spowodowane działaniami frontowymi, śmierć blisko 10 milionów Polaków wyniósłby – po przeliczeniu kursów na dzień dzisiejszy – ok. 25 bilionów złotych! (Cdn.)

 

Roman Boryczko

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*