czwartek 24 Maj, 2018
Headline

Redaktorom Wikipedii pod rozwagę

Joanna_Kabala1Zbigniew Sajnóg postanowił opublikować swoją korespondencję z wikipedystami, odpowiedzialnymi za publikowanie haseł. Nie pierwszyzna, z naszych znajomych zniknąć raczył z łamów Wikipedii biogram najwybitniejszego polskiego aforysty przełomu XX/XXI w. – Mariana Karasia. Wiele haseł nie uwzględnia kolejnych wydarzeń (prywatnych i twórczych) z życia artystów. Wina Autorów czy Redaktorów? Kwestia otwarta, ale wybitnie istotna! Holenderska Wiki nie miała wątpliwości Wiki polskiej: https://nl.wikipedia.org/wiki/Gebruiker:Andr_Joan/Joanna_Kabala. I całe szczęście!

Edward L. Soroka, red. nacz. www.SieMysli.info.ke

Redagujący Wikipedię usunęli z niej hasło, dotyczące Joanny Kabali. Dość tym faktem oburzony napisałem w tej sprawie pierwszy list.

Zbigniew Sajnóg

    Szanowni Państwo, Redagujący Wikipedię,

     doszły mnie informacje o trudnościach, jakie ze strony Państwa Redakcji napotkała Pani Joanna Kabala, o odmowie umieszczenia w Wikipedii jej biogramu.

     Otóż, chcę stwierdzić stanowczo, iż Pani Joanna Kabala jest uznaną, znakomitą artystką w dziedzinach: malarstwa, grafiki, rysunku, projektowania komputerowego, sztuki szablonu, scenografii i sztuki edytorskiej. Nadto – podkreślam – zaangażowana była w latach PRL-u w niezależną działalność artystyczną, wydawniczą i polityczną. Była uczestniczką ruchu Totart, współautorką jego wizualnej stylistyki, była współautorką niezależnych wydawnictw, w tym pisma „Higiena”, wyróżnionego nagrodą prasową „Solidarności”, uznanego za najwybitniejsze wydawnictwo „trzeciego obiegu” (Paweł Dunin-Wąsowicz). Zaznaczam przy tym, że część nakładu „Higieny” została przechwycona i „zaaresztowana” przez Służbę Bezpieczeństwa.

     Podkreślam, że tego rodzaju działalność wiązała się z różnymi niebezpieczeństwami, z możliwością doznania nieprzyjemnych konsekwencji, z zagrożeniem zdrowia a nawet życia.

     Proszę zatem przyjąć do wiadomości, iż czynienie przeszkód i afrontów Pani Joannie Kabali w rzeczy tak prostej i tak zarazem oczywistej i jej należnej – jaką jest posiadanie biogramu w Wikipedii – jest oburzające i kompromituje Redagujących! Wystawia też negatywne świadectwo o ich poziomie i wiedzy.

                                                                                       Zbigniew Sajnóg 

Gdańsk, 01. 12. 2014 r.

     Odpowiedź, jaką otrzymałem była nieco sarkastyczna. Jej autor argumentował, że hasło w encyklopedii nikomu się nie należy i wskazywał na kwestie encyklopedyczności. Muszę przyznać nieco się zmitygowałem, pomyślałem, iż może rzeczywiście nieco się w tych żądaniach i tonie zagalopowałem. Andrzej Awsiej ogłosił w kwestii odrzucenia przez Wikipedię biogramu Joanny solidarnościowy strajk informacyjny, ale i mnie jednak sprawa ta nie dawała spokoju. Coś wydawało mi się w niej niejasne, mimo zmitygowania miałem odczucie, iż jednak redagujący Wikipedię mijają się z prawdą, że chyba jednak używają błędnego klucza. Niewłaściwego. Na tyle nie dawało mi to spokoju, iż głębiej się nad tym zastanowiłem. W efekcie poniższy list jest tyleż odpowiedzią Redaktorom, co i – jak myślę – ciekawą refleksją na temat wolności i wolnej encyklopedii. 

 

 

         W sprawie odrzucenia biogramu Pani Joanny Kabali        

do redagujących Wikipedię

             list drugi

 

     W polityce bywa tak, że przypis jest ważniejszy niż tekst główny. Na przykład pakt Ribbentrop-Mołotow był głośny, opisywany w prasie świata (etc.). Ale co było w tym pakcie ważniejsze: część jawna, czy utajniona? Pakt był o nieagresji – „przypis” mówił o rozpętaniu wojny. Przygotowywał inicjalny akt najstraszliwszej wojny w dziejach. W PRL przez dziesiątki lat, jeśli o pakcie Ribbentrop-Mołotow chyłkiem wspominano – jego prawdziwy, rozbiorowy sens był konsekwentnie przemilczany w mediach, w publikacjach, w szkołach i w uniwersytetach. Gdyby zastosować w tamtym czasie wikipedyczne zasady stwierdzania encyklopedyczności według statystyk publikacji, informacja o aneksie paktu Ribbentrop-Mołotow nie powinna była znaleźć się w encyklopediach. W peerelowskich encyklopediach tych informacji nie było…

     Inaczej. Pan Andrzej Gwiazda był twórcą, jednym z głównych twórców idei wolnych związków zawodowych. Bardzo sprytnego rozwiązania, by w taki sposób budować opozycję wobec systemu – w postaci związku zawodowego, więc bytu oficjalnie nie politycznego, którego jawnej działalności można było domagać się w totalitarnym systemie, nadto uzyskując szerokie światowe poparcie. A otwierając tą drogą możliwość stworzenia struktur dla działalności politycznej Pan Andrzej Gwiazda był główną postacią Wolnych Związków Zawodowych.

     Gdy zastosować wspomniany wyżej klucz encyklopedyczności – pan Lech Wałęsa jest osobą o wiele bardziej znaną w świecie niż Pan Andrzej Gwiazda. Ilością wzmiankowań, obecności w mediach, opracowań naukowych, cytowań, ilością na swój temat, czy wymieniających go książek, filmów, wystąpień, artykułów – ogólnie mówiąc skalą obecności w mediach, w polityce, w kulturze, w nauce, pana Andrzeja Gwiazdy z panem Lechem Wałęsą w żadnym razie nie można nawet przyrównywać, czy w ogóle zestawiać! Encyklopedyczna zauważalność, wpływowość pana Lecha Wałęsy są nieporównanie, o ileś klas większe niż pana Andrzeja Gwiazdy, ale to pan Lech Wałęsa ostatecznie walnie przyczynił się do sprowadzenia „Solidarności” do roli parawanu, za którym stary system przepoczwarzył się, jego działacze i funkcjonariusze rabunkowo uwłaszczyli się na wypracowanym przez lud PRL-u majątku, zatem skutecznie zniwelował ideę, stworzoną przez pana Andrzeja Gwiazdę i z narażeniem życia przez wielu ludzi realizowaną. Jest to oczywiście obraz uproszczony – ale chodzi tu nie o wykład historyczny, a o przykład w interesującej nas kwestii – kwestii: co jest encyklopedyczne.

     Bowiem kto w opisanej sytuacji jest, według zasad wdrażanych przez Państwa, Redagujących Wikipedię, postacią encyklopedycznie ważniejszą? Kto jest człowiekiem „Solidarności”? Co jest encyklopedyczną prawdą?

     Powie ktoś: zajmujemy się faktami, nie ich wartościowaniem… Ale czyż nie jest tu mowa o faktach? A po drugie, encyklopedia jest o ludziach, o życiu. Jeśli potraktujemy encyklopedię matematycznie – a jak wiadomo matematyce jest obojętne co liczy, czy, na przykład, ilość pomarańczy w koszyku, czy ilość trupów pod ścianą straceń – jeśli zatem potraktujemy encyklopedie matematycznie, popełnimy zasadniczy, podstawowy błąd – dramatycznie zakłamiemy życie!

     Ocena ważności czyichś dokonań na podstawie ilości publikacji i, na przykład, na tej podstawie dopuszczenie publikacji biogramu – jest wartościowaniem. Tylko czy takie kryterium encyklopedyczności ma sens, czy obraz świata jaki w wyniku zastosowania go otrzymujemy – jest prawdziwy? Czy takie wartościowanie jest prawdziwe, czy ukazuje nam prawdę o rzeczywistości?

     W sieci jest krótki film, wyciągnięty z archiwum IPN materiał z „pacyfikacji” zjazdu międzymiastówki anarchistycznej w 1988 roku (You Tube I Zjazd Międzymiastówki Anarchistycznej). Jest to dokumentacja wykonana przez SB. W dalszej części filmu widać wnętrze, w którym funkcjonariusze przeglądają, spisują i rekwirują elementy scenografii, dokumenty, wydawnictwa. Wśród wydawnictw – „Higienę”, której, jak wspomniałem w poprzednim liście – współautorką była pani Joanna Kabala. Była też współautorką niektórych z wystawionych tam „sztandarów” – dużych elementów scenografii Totartu. W jednym z ujęć widzimy, jak troskliwy muzealnik składa jeden z nich.

     Jednak ten esbecki dokument nie jest kompletny, brakuje w nim początku akcji, to znaczy wtargnięcia oddziału specjalnego milicji, uzbrojonego w broń automatyczną, rewolwery, noże i wyrzutnię siatki obezwładniającej. Wyposażonego w kaski i kamizelki kuloodporne. Oprócz nich – dom otoczył pierścień obławy ZOMO, milicyjne pojazdy.

     Jeszcze takiego szału nie widziałem – żeby na grupę młodych ludzi – poetów – wyprowadzono taki arsenał! A był to – jak łatwo się dziś mówi – schyłek PRL-u.

     To się zdaje absurdalne i wprost abstrakcyjne – ale pokazuje też, kogo wtedy ten system naprawdę uważał za zagrożenie – to są fakty. Bo nie obawiał się tych, którym szykował miejsce przy okrągłym meblu. To śmieszne – bał się garstki poetów (używam tu tego pojęcia w szerszym, nie – literackim sensie). Bał się ludzi, którzy organizowali się zupełnie poza nim – nie bacząc ani na jego groźby, ani na jego oferty. Ludzi, na których nie miał chwytu, by nimi manewrować. Z jednej strony jest to tak kuriozalne, że wręcz komiczne. Ale z punktu widzenia dzisiejszej sytuacji w Polsce – jakże jest to zrozumiałe! Ludzie autentycznie łaknący wolności i organizujący się w skali ogólnopolskiej, tworzący swoje media i kulturę, ludzie zdeterminowani – mogli być choćby niebezpiecznym przykładem dla innych.

     I to jest dramat, iż tego właśnie nie dostrzega Redaktor Wikipedii, wolnej encyklopedii. Usuwa biogram pani Joanny Kabali. Mało tego – zarzuca, że wykazuje się ona w swojej artystycznej biografii „zaledwie współautorstwem”! No, właśnie. Miły panie Redaktorze – zaledwie współautorstwem? Czyż w tym kontekście właśnie owo tworzenie wspólne – nie jest czymś ważnym?

     Jeśli pan rozumie tę sytuację (odrzucając myślenie algorytmiczne, matematyczne, czyli ocenę encyklopedyczności postaci przez zliczanie indywidualnych wystaw) – skoro w Wikipedii są biogramy na przykład panów Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka, czy pana Jerzego Owsiaka – to odmawiając zamieszczenia biogramów ludzi – jak pani Joanna Kabala – w istotny sposób deformuje się obraz ważnego momentu naszej historii. Jeśli pan Redagujący to rozumie – to jest właśnie merytoryczne, bo dotyczy prawdy o życiu, dotyczy niezwykle ważnych kwestii niezwykle ważnego momentu w historii sporej wielkości narodu – a i patrząc szerzej – Środkowej Europy etc. Dotyczy to – między innymi – walki o możliwość funkcjonowania tu w o l n e j   encyklopedii.

     I dobrze, aby wyraźne pokazać i łajdactwo – i szukanie prawdy. I zbrodnię – i szukanie uwolnienia. I niewolenie – i przyjaźń. A więc – proszę to dostrzec – przekazać wiedzę o najistotniejszych sprawach świata i życia. Aby można było ze zmagań tych pobierać lekcje, nie powtarzać błędów, omijać pułapki. To jest bardzo ważna wiedza o życiu. Jeśli miałaby nie mieścić się w zakresie wolnej encyklopedii – to taka ci ona wolna jak i wszystkie inne.

     Panowie esbecy i milicjanci mają sute emerytury, a wielu z tych, którymi się „zajmowali” – jest w zgoła odmiennej sytuacji. Wielu tych, których złamali – do dziś żyje z ciężarem. A co o tych, których zamordowali? Jak żyją ich rodziny? A czy sprawcy „zostali wykryci”, czy zostali ukarani?

     Rozumiem, że encyklopedia nie jest miejscem do  z a ł a t w i a n i a tych spraw, ale czy mówienie o nich nie jest przedstawianiem wiedzy o rzeczywistości, o historii? Jest.

     Kwestią jest – co uznajemy za ważne, za znaczące, za kluczowe, a w omawianej sprawie ujawnia się właśnie istotna wiedza o świecie, w którym żyjemy… Pan Redaktor uznał, iż właściwym miernikiem encyklopedyczności będzie w tej sytuacji ilość wystaw indywidualnych.

     Wymieniane w Wikipedii: zauważalność i wpływalność zjawisk – jako określające ich encyklopedyczność, są w opisanej sytuacji spełnione. Tyle, że jeśli idzie o zauważalność, cóż, wiele zależy, jak widać, od optyki Redagującego.

     Zwróćmy uwagę, iż nie zawsze muszą istnieć materiały źródłowe. W warunkach szczególnych – tu: sowieckiej okupacji – w warunkach działania konspiracyjnego, może w ogóle nie być informacji źródłowych – co nie znaczy, że to, co się wydarzyło było nieważne i nieencyklopedyczne – właśnie przeciwnie!

     Być może o niektórych takich kwestiach nigdy nie będzie odpowiedniej, na przykład, ilości publikacji. Ale czyż nie należałoby o tym właśnie informować? A może kryje się za tym jakieś wielkiej wagi zjawisko, czy kwestia – to znaczy: może nadal istnieją jakieś specjalne okoliczności, które stają na przeszkodzie powstawaniu tych publikacji?

   Co więc znaczy: encyklopedyczność? Czy encyklopedia – i to mająca – przez swoją elektroniczną postać – takie możliwości, taką swobodę, ma sprowadzać się do poziomu wydruków z kasy fiskalnej?

     Chcę tu zastrzec, iż piszę o wydarzeniach sprzed nieomal 30 lat, i że w żadnym razie nie identyfikuję się z tamtymi ideami i działaniami i nie jest moim zamiarem ich pochwała, czy propagowanie. Odwołałem się do przykładu, który akurat się nasunął, który znam, by dotknąć omawianych tu kwestii. Ale też i innych, bo czemu tamte anarchistyczne, czy anarchizujące idee się nie spełniły? Czemu zawiodły? Z jakiego względu musiało się to nie udać? No właśnie. Tu jest okoliczność, tu jest czas, by otworzyć Wielką Księgę.

     ■

     W „instrukcji” Wikipedii piszą Państwo, iż o encyklopedyczności przesądzać mają na przykład: sława, dokonania, zauważalność. A miarą takich dokonań mogą być relacje mediów o tym. Ale patrząc na funkcjonowanie współczesnych mediów – i szczególnie w Polsce, naprawdę dziwi, iż chcecie Państwo wyznaczać, co jest obiektywne i co jest niezależną weryfikacją – na ich podstawie!

     Rodzi się pytanie – jak można pisać encyklopedię, nie rozeznając okoliczności i czasu w jakich żyjemy. A żyjemy w czasach wojny ideologicznej, klinczu politycznego i, co niezwykle ważne, kształtowania wszystkich dziedzin życia za pomocą marketingu. Jakże w tych okolicznościach opierać wolną encyklopedię na statystykach publikacji prasowych? Na tej podstawie określać, co jest encyklopedyczne? W takiej sytuacji owe dane same są w pierwszym rzędzie do weryfikacji!

     Ponadto, nawet gdyby owe publikacje były uczciwe, miarodajne – czynienie z nich podstawy orzekania o encyklopedyczności zjawisk jest mocnym zawężeniem. To tylko jakiś aspekt sprawy.

     Jeśli coś nie jest głośne, nie znaczy, że nie jest ważne, że nie jest ważną wiedzą o rzeczywistości. Bywa wręcz przeciwnie. Ile jest krzykliwej propagandy – a najczęściej jest to kłamstwo i szmelc. Kłamstwo właśnie jakże dotkliwe w tym sensie, iż narusza hierarchię ważności.

     Także ilość wystaw nie świadczy o wybitności artysty – w tym świecie rozbuchanych manipulacji i marketingu. Ponadto – ile wystaw miał van Gogh – a ile Picasso, czy Dali? Ale czy to świadczyć ma o „nie encyklopedyczności” van Gogha?

     Zatem jak na free encyklopedię – zaprezentowane myślenie jest niezwykle schematyczne. I właśnie: urzędnicze – w złym znaczeniu tego słowa.

     Cóż to bowiem znaczy, że encyklopedia jest free? – Iż jest tworzona w wolnym czasie przez pasjonatów amatorów? Czy że prezentuje wolne myślenie? Wolne nie w znaczeniu: wolnomyślicielskie, a uwolnione od presji politycznych, ideologicznych, finansowych, marketingowych etc. Że jest możliwie najszczerszym, najuczciwszym opisaniem świata.

     ■

     Czy prawda jest schematyczna? Spójrzmy na człowieka, widać w nim „zasadę”, to, co jest w każdym powtarzalne: że oddycha, że pije, je, trawi, ma odpowiednie narządy wewnętrzne, dwie ręce, dwie nogi… Płcie dwie, kolory różne, włosy różne – co do formy, zakresu, barwy. Różne wzrosty, tusze. Różne temperamenty, uczucia, myśli… I każdy jest odrębną osobą. Osobnym „ja”.

     Aparat nauki nie może być sztywny – nie pozna życia. Będzie stawał się kratą oddzielającą od prawdy.

     Aparat naukowy nie może działać jak sieczkarnia, czy gilotyna, bo niszczy to, co chce badać.

     Nie ma nauki bez wizji, nie ma nauki bez serca.

     Polacy są narodem o bardzo zakorzenionym poglądzie romantycznym, który tej polskiej duszy jest bliski i bardzo z nią współbrzmi. Ale otóż romantyzm – oprócz innych rzeczy strasznych – wniósł katastrofalną dychotomię – rozdział między miłością a poznaniem. Między uczuciami, a poznawaniem.

     Bóg jest Miłością – jak można oddzielić poznanie od miłości?!

     Aparat nauki, który deformuje prawdę, oddziela od prawdy – to zaprzeczenie nauki, to absurd.

     Najwyższa pora przełamać tę romantyczną dychotomię uczuć i „szkiełka i oka”, wielce szkodliwą, zgubną.

     ■

     W pierwszym liście napisałem, iż pani Joanna Kabala odegrała ważną rolę w Totarcie. Odegrała ważną rolę swoim talentem, swoją wyobraźnią, podpatrywaniem miejskich zwierząt, fenomenalnymi artbookami. Jej biogram napisany był skromnie – co odczytano jako słabość. Typowe!

     Należało dopytać, nie odrzucać.

     ■

     Niestety w sytuacji tej przeziera nie rozumienie kultury, nie rozumienie polityki, nie rozumienie okoliczności w jakich żyjemy.

     Myślę, że Redaktor, który odrzucił biogram, nie był zorientowany w sprawie, o jakiej decydował.

     Porada, jaką w odpowiedzi na swój list otrzymałem, to znaczy – aby spróbować za miesiąc – jest nieprofesjonalna. Tu nie chodzi o próbowanie – a o bardzo ważny problem merytoryczny. I dotyczący celu i zasady encyklopedii. Wolnej encyklopedii.

                                                                                                        Zbigniew Sajnóg

Fot. J. Kabali za Wiki nl

What Next?

Related Articles

9 komentarzy to "Redaktorom Wikipedii pod rozwagę"

  1. Maciek napisał(a):

    ‚Holenderska Wiki nie miała wątpliwości Wiki polskiej: https://nl.wikipedia.org/wiki/Gebruiker:Andr_Joan/Joanna_Kabala. I całe szczęście!’ – ciut nieprawda… link nie prowadzi do artykułu na holenderskiej Wikipedii. Link prowadzi do brudnopisu użytkownika Andr Joan. Artykuł na holenderskiej wiki (https://nl.wikipedia.org/wiki/Joanna_Kabala) został, podobnie jak na plwiki, usunięty. Kilkanaście dni później go odtworzono i przeniesiono do brudnopisu autora.

  2. Magalia napisał(a):

    Na blogu Stowarzyszenia Wikimedia Polska pojawiła się odpowiedź wikipedystów, wyjaśniająca wiele z poruszonych w liście kwestii. Polecam lekturze 🙂
    http://blog.wikimedia.pl/2015/09/odpowiedz-na-list-otwarty-pana-zbigniewa-sajnoga-do-wikipedystow/

  3. Zbigniew Sajnóg napisał(a):

    Pani Magalio! W liście swoim napisała Pani: „Doświadczenie jednak uczy, że nie istnieje jedna prawda godząca wszystkich”. Miła Pani – ile jest dwa razy dwa?

    W obliczu takiego stopnia niekompetencji i po prostu niezrozumienia tego, co napisałem – nie bedę kontynuował tej rozmowy. Proszę czytać, uczyć się, dojrzewać. Szczerze życzę i szczerze pozdrawiam.

  4. Halibutt napisał(a):

    Miły Panie Zbigniewie, gdyby zechciał Pan odnieść się do meritum, a nie do wyrwanego z kontekstu urywka wypowiedzi, dyskusja mogłaby być o wiele łatwiejsza – i na pewno ciekawsza.

  5. Zbigniew Sajnóg napisał(a):

    Miły Panie – to jest meritum

  6. Przemysław Pyzel napisał(a):

    Dokładnie tak. Bo prawda nie leży pośrodku – prawda leży tam gdzie leży. Tylko niektórym (większości?) to nie pasuje. I dlaczego prawda ma wszystkich godzić?

  7. peron napisał(a):

    Szanowni Państwo,

    stojąc całkowicie z boku zamieszania, które powstało po emisji filmów o grupie Totart, chciałem zwrócić uwagę, że bardzo mało informacji pojawia się o Pani Joannie Kabali i Panu Andrzeju Awsieju.

    Jeżeli ten brak jest umyślnym działaniem samych zainteresowanych, pozostaje mi uszanować ich wolę.

    Nie mniej po obejrzeniu filmu, przypomniałem sobie o animacyjnej oprawie programu Lalamido, który pamiętam z młodości [ a przed chwilą miałem okazję podziwiać w TVP Kultura ]. Mam niejasne wrażenie, że jak na tamte czasy forma stworzona [ jak mniemam ] przez p. Joannę i p. Andrzeja jest unikalna. Z pewnością zasługuje na stosowny zapis w internecie, od chociażby w Wikipedii, bo jak rozumiem na stosowne zapisy na stronach dot. polskiej kultury czy multimediów nie ma co liczyć.

    😀 ja wiem, że może też nie na temat, ale zwyczajnie chciałbym poznać ten moment publicznych multimediów, o którym tak mało się pisze i mówi, nawet wtedy kiedy już ktoś nakręci o nich dokument.

    Pozdrawiam.

  8. KamilK7 napisał(a):

    Zacznijmy od tego, że na Wikipedii redaktorem może być każdy. Nie jest to jakaś dobrana politycznie grupa osób, zostaje nim każdy, kto wykona w przestrzeni głównej 500 poprawnych edycji (nawet, jeśli są to tylko poprawki w ortografii i interpunkcji), a jeśli przez kogoś pisane są wartościowe artykuły na podstawie recenzowanych źródeł, to zostaje szybko zauważony i nie musi nawet tego limitu wypełniać.

    Druga sprawa, w dyskusji dot. usunięcia/pozostawienia biogramu nie biorą udziału tylko redaktorzy, może brać w nich udział każdy Wikipedysta, a nawet szerzej, każdy, kto chce (można zabierać głos bez zakładania konta). Niestety, trzeba nauczyć się w tym środowisku poruszać i osobom świeżo wchodzącym do tego środowiska jest się często trudno połapać. Na przykład, jeśli w dyskusji ktoś powołuje się na jakąś zasadę, kryteria, czy cokolwiek, co wcześniej było ustalone, a pan uważa, że dane kryterium jest złe, to nie wystarczy w poczekalni, w której jest dyskusja o usunięciu napisać, że to kryterium jest złe. Należy iść do kawiarenki i tam w dziale zasady poddać pod dyskusję społeczności zmianę tego kryterium. Oczywiście całkiem prawdopodobnie zanim ta dyskusja o danym kryterium się zakończy, to biogram zostanie usunięty, tym bardziej, że wspominał Pan o tym, że był skromnie opracowany. Ale i na to jest rada, można w trakcie dyskusji nad usunięciem biogramu poprosić o przeniesienie go do Pańskiego brudnopisu (do tego trzeba założyć konto, ale to jest bardzo proste) w celu dania czasu na poszukanie nowych źródeł i poprawy. Zarzucanie redaktorom Wikipedii niedostateczne zainteresowanie jest pozbawione podstaw, gdyż artykuły w Wikipedii może pisać każdy. Jeśli jakiś temat jest zbyt słabo opisany, to jest to zarzut do całego społeczeństwa, w tym także Pana.

    Trzecia sprawa jest związana ze źródłami i zauważalnością. Kwestii istnienia źródeł nie da się obejść, inaczej każdy pisałby z głowy, co by chciał, niestety nie zawsze prawdę. Dlatego najlepsze są recenzowane prace naukowe. Jeśli by takie istniały, to by znaczyło, że postać jest istotna z historycznego punktu widzenia i nie byłyby potrzebne nagrody. Z Pańskim argumentem dotyczącym braku nagród ze względu na okres i rodzaj działalności się zgadzam. Natomiast tamte czasy minęły już dość dawno i historycy mieli czas na opisanie istotnych faktów z tamtego okresu czasu. Jeśli postać jest ważna, to na pewno pojawia się w tych opracowaniach, trzeba je tylko odnaleźć i na ich podstawie napisać artykuł.

    • Zbigniew napisał(a):

      Bardzo przepraszam, nie mam wiele czasu na odpowiedź, więc tylko krótkie uwagi – co do zarzutu, że to także moja wina – i tak i nie, ale wiąże się to i z Pańskim przekonaniem, iż „tamte czasy minęły już dość dawno i historycy mieli czas na opisanie istotnych faktów z tamtego okresu czasu. Jeśli postać jest ważna, to na pewno pojawia się w tych opracowaniach, trzeba je tylko odnaleźć i na ich podstawie napisać artykuł”. Niestety bardzo głęboko Pan się myli, i wnoszę z Pańskich słów, że niestety nie zna Pan sytuacji. Odeślę Pana do wywiadu ze mną na stronie ePrawda (wywiad totalny) i do umieszczonego tamże tekstu funeralnego o Antonim hr. Kozłowskim. Żyjemy w kontynuacji sowieckiej antykultury. Właśnie pracuję nad kolejnym artykułem na ten temat, gdy skończę i opublikuję chętnie podlinkuję. (hej!)
      Ponieważ pogrzeb mojego Przyjaciela za dwie doby – mam w związku z tym i oprócz tego wiele do zrobienia, zatem przepraszam, że odsyłam, a nie rozmawiam w pełnym wymiarze. Pozdrawiam Pana.

Leave a Reply

Submit Comment

*