piątek 06 Grudzień, 2019
Headline

SLD – ALBO MAŁY I CODZIENNY FASZYZM, CZYLI MATYJASZCZYKA PANOWANIE W CZĘSTOCHOWIE

Częstochowa 34Jako że wybory na prezydenta kraju nie za bardzo nas pasjonują, bowiem są to wybory między awersem i rewersem tego samego, przyjrzymy się rządom tych, którzy nieuchronnie już odchodzą do historii.

Jako ugrupowanie SLD kończy się nieuchronnie. Jego zanik przypomina zjazd po równi pochyłej, wybory prezydenckie tylko to potwierdziły. Jednym z niewielu miejsc, gdzie SLD ma się stosunkowo dobrze, jest Częstochowa, gdzie rządzi SLD-owski prezydent miasta. Dlaczego tak jest? Z kilku przyczyn, o których pokrótce. Nie jest to bowiem zasługa samej SLD, a jej konkurentów. Obecny Pan na Ratuszu doszedł do władzy po referendum odwoławczym, kiedy to odwołano poprzedniego prezydenta, Tadeusza Wronę. Odwołano go wcale nie dlatego, by szczególnie źle rządził. Rządził pragmatycznie. Odwołano go, bo jednoznacznie był kojarzony z całym okresem Solidarności i okresem po 89 r. Jakkolwiek w Częstochowie nie dochodziło do drastycznych eksmisji na bruk, ba, zbudowano nawet mieszkania socjalne (co na tle miast, które wyrzucały ludzi do baraków było niewątpliwym plusem) władza w swej arogancji nie dostrzegała oczywistego faktu, iż mieszkańcy grodu drastycznie biednieją. Głosowali więc w referendum przeciw samorządowcom w oczywistym dla siebie proteście. W wyborach zaś nie było już dużego wyboru poza ekipą postsolidarnościową PiS-u i PO. Następną kadencję otrzymał niejako z rozpędu. (Złożyło się na to bonus dla sprawującego władzę, dość prymitywna, acz jednak wystarczająca propaganda sukcesu, niechęć dla duetu PO-PiS, którą dało się po raz pierwszy dostrzec już przy obecnych wyborach prezydenckich w wynikach Kukiza). Jednak ostatnie wybory samorządowe wykazały wzrost siły PiS-u. Przyczynił się do tego elektorat socjalny, zniechęcony do prezydenta Matyjaszczyka. Jego rządy grzeszą bowiem taką samą arogancją i pychą, jak panowanie poprzednika i jeśli niczego nie zmieni, jest to jego ostatnia kadencja. Już dziś, gdyby komuś naprawdę zależało na jego odwołaniu, dokonałby tego poprzez referendum. Rządy pana Matyjaszczyka są bowiem pozbawione jakiejkolwiek wizji i odwagi. Nie mają też w sobie choćby krzty lewicowości, jaka wciąż kryje się w nazwie jego partii. Są więc szkodliwe dla uczciwie rozumianej lewicy, bo przyprawiają jej przysłowiową „gębę”. A wykażemy to na konkretnych przykładach. Dziś pora na pierwszy.

Otóż Częstochowa zajmuje w RP czołowe miejsce w ilości gapowiczów. Oczywiście nie jest to związane z jakimś szczególnym zamiłowaniem częstochowian do wykroczeń, a z biedą mieszkańców, oszczędzających, na czym się da. Za czasów poprzedniego prezydenta procedura wyglądała tak: kara, następnie upomnienie. Potem wysyłano komornika, ten zaś, stwierdziwszy, że nie ma z czego ściągnąć, gdyż osoba nie pracuje i nie posiada żadnego majątku, dawał spokój. Wówczas następowało sprzedanie długu do firmy windykacyjnej, która dalej go odsprzedawała, w nadziei, iż kiedyś go ściągnie. Ilość kar bez realizacji świadczyła więc o ilości mieszkańców bez jakichkolwiek źródeł dochodu. „Lewicowy” prezydent Matyjaszczyk postanowił to zmienić. Czy, jak przystało na lewicowca, pomyślał o jakichkolwiek programach socjalnych dla notorycznych gapowiczów albo innym „marnotrawieniu środków publicznych”. Nie, skądże! Znalazł bowiem rozwiązanie, przed którym zawahałby się niejeden faszysta. Postanowił karać ludzi za to, że są biedni i bez perspektyw. Okazało się bowiem, iż jazda bez biletu trzy razy w roku, to już wykroczenie, karane grzywną lub aresztem. Wykroczenie, zwane szalbierstwem! Ponieważ kara grzywny raczej nie wchodzi w rachubę, trafiają ludzie na kilkanaście dni do częstochowskiego „Hotelu nad Sekwaną”. Oczywiście najpierw muszą być przesłuchani przez policję na okoliczność wykroczenia. Czy jest to rozwiązanie racjonalne? Oczywiście, że nie – jeśli bowiem jakiś gapowicz spłaci dług, dzieje się to za sprawą wyrzeczeń najbliższych członków rodziny lub znalezieniu łatwego zarobku w rodzaju dilerki narkotyków. To przecież jedyna łatwo i szybko dostępna praca w tym mieście, w dodatku uczciwie wynagradzana, jak się to dzieje we wszystkich gettach i slumsach prawie całego świata. Koszty, jakie ponosi społeczeństwo przy takim rozwiązaniu, nie są bagatelne – policja potrafi usilnie polować na takich groźnych „przestępców”, poświęcając na to mnóstwo sił i środków. Następnie angażuje się w dostarczenie gapowicza do aresztu. Pobyt gapowiczów w areszcie też kosztuje! Czy to rozwiązuje problem gapowiczów? Nie! Generuje tylko koszty, jakie koniec końców ponosi społeczeństwo. Kierowcom MPK się wmawia, iż to powodu gapowiczów tak mało zarabiają! Jakby nie było faktem, że już dziś – poza godzinami szczytu – w większości wożą powietrze. A powietrze wożą, gdyż ceny komunikacji są wysokie. Ciekawe, czemu nie szuka się oszczędności w pensjach zarządu lub „ekspertyzach”. Ciekawe, ile kosztował nowy rozkład jazdy? Rozkład absurdalny z punktu widzenia faktycznego obciążenia komunikacji – autobusy kursują cyklicznie i równomiernie przez cały dzień. Oczywiście doczekamy się dnia, kiedy dowiemy się, iż MPK generuje wyłącznie straty i musi być sprywatyzowana, zrestrukturyzowana itd… Skutecznie bowiem zniechęca się ludzi od korzystania z usług miejskiej komunikacji. Co należy zrobić? Należy wprowadzić darmową komunikację publiczną! Przemawia za tym wiele argumentów.

Przede wszystkim rozładuje to korki w mieście. Dziś opłaca się do pracy dojeżdżać własnym samochodem. Często pracownicy składają się po kilku na benzynę. Koszty przejazdu to jednak nie drobnostka w porównaniu do zarobków. Wielu ludzi wybierze więc MPK, by cokolwiek zaoszczędzić. Tym samym miasto stanie się bardziej przejezdne. Będzie można zaoszczędzić na nieustnych przebudowach ulic, które problemu korków i tak nie rozwiążą, same zaś do nich się przykładają. Mniej samochodów to z kolei lepsza jakość życia mieszkańców, lepsze powietrze itd… Tabor MPK przestanie wówczas wozić powietrze, ponieważ stanie się potrzebny! Toteż koszty funkcjonowania komunikacji powinny być pokrywane w całości przez budżet miasta. Mieszkańcy, korzystający dotychczas z usług MPK staną się bogatsi. Będzie to odczuwalne szczególnie przez tych, którzy nie opływają w dostatki. Byłoby to, prezydencie Matyjaszczyk, reprezentancie SLD, posunięcie jak najbardziej lewicowe i prospołeczne. Głównym problemem Częstochowy jest bezrobocie – jak zresztą dzieje się w większości miast i miasteczek w Polsce, zwanej B i C. Od lat cała neoliberalna propaganda mówi o przyciąganiu inwestorów, inwestorów strategicznych – stąd różne strefy ekonomiczne czy ulgi inwestycyjne, w których prześcigają się samorządy. Elementarna wiedza ekonomiczna mówi, iż podstawową zmienną są koszty pracy. Mówiąc brutalnie – kapitalista płaci zawsze tak mało, jak tylko może – płaci tyle, żeby pracownik mógł się zregenerować i być gotowym do następnego cyklu pracy. Płaci mniej, gdy zastępowalność pracowników jest łatwa. Płaci więcej, kiedy praca wymaga zdolności lub wiedzy fachowej itd… (I będzie się tak działo, póty będzie istnieć własność prywatna i kapitalizm). Kapitałowi (tzw. inwestorom) będzie się opłacało zatrudniać ludzi akurat w Częśtochowie, gdyż płacąc tyle samo, co gdzie indziej, zapłacą praktycznie więcej. Koszty życia w mieście będą mniejsze. Proste! W przeciwieństwie do innych ulg i zachęt, będzie to tak samo wspierać lokalnego przedsiębiorcę (nawet bardziej, bo tym, czym konkurują polscy przedsiębiorcy są – niestety – niskie koszty płacy) jak i wielki zachodni kapitał.

Warto zwrócić uwagę, że główny częstochowski biorca niewolniczej pracy – TRW – posiada własne autobusy dla pracowników. Oczywiście nie robi tego z miłości do najemników, a z chęci wywołania podobnego efektu w ich kieszeniach. Im się bardziej opłaci wozić darmo niźli podwyższyć pensje o koszty komunikacji publicznej. W XIX w. kapitaliści oszczędzali także przez budowę domów zakładowych, zakładanie sklepów fabrycznych dla pracowników, gdzie kupowano za bony zakładowe (kupony rabatowe do realizacji w wybranych marketach, to ten sam patent) itd… Jak widać, w realiach polskiej gospodarki – tonącego statku, gdzie dziób już zatonął – trwa wyścig o miejsce na rufie, które najbardziej wystaje ponad poziom wody. Darmowa komunikacja to sposób, by znacznie się do niej przybliżyć. Jeśli powyższy schemat zadziała, wzrośnie w mieście ilość podmiotów gospodarczych, płacących lokalne podatki. Da się odczuć zmniejszenie lokalnego bezrobocia, wzmocni się pozycja przetargowa pracowników, zarabiających lepiej niż minimum. W dodatku jest to posunięcie jak najbardziej lewicowe. Problem w tym, że Matyjaszczyk nie zachowuje się jak człowiek, który byłby wstanie podjąć jakąkolwiek decyzję, wymagającą odwagi naruszenia dotychczasowych schematów neoliberalnego myślenia.

Nie, żebyśmy coś osobiście mieli przeciwko niemu! Skądże! Matyjaszczyk to miły, robiący wrażenie grzecznego i kulturalnego człowiek. Taki, co to z każdym się przywita i zamieni kilka uprzejmych słów. Jednak w dzisiejszych czasach to już nie wystarczy.

PS: O innych perełkach SLD-owskich rządów w mieście u podnóża Jasnej Góry – już wkrótce! Dowiemy się, jak „lewica” umie obejść Kodeks Pracy i płacę minimalną.

Marek Garztecki

Fot.: Andrzej Wróbel

What Next?

Related Articles

One Response to "SLD – ALBO MAŁY I CODZIENNY FASZYZM, CZYLI MATYJASZCZYKA PANOWANIE W CZĘSTOCHOWIE"

  1. Roman Boryczko napisał(a):

    SLD owcy ,czy to co zostało po postkomunistach już dawno zapomnieli o czasach minionych ,gdzie pochodzenie chłopskie czy robotnicze nie wiązało się z ostracyzmem a ręce wykonywały swój trud w fabrykach państwowych pracując w interesie Polaków (powiedzmy okres Gierka). Potem za czasów junty ,chyba beton zdał sobie sprawę że czas szykowac szalupę ratunkową i uformowac dogodną dla siebie opozycję jak również rozpocząc pakt z diabłem(czyt z zachodem i klerem).
    Po 89 roku miękkie lądowanie w spółkach Skarbu Państwa ,prywatnych biznesach i taki Kwaśniewski od ministra sportu dziś jest milionerem a jedynaczka nazywana …księżniczką
    Wałęsa tak się dziś pogubił że rękę bożej opaczności widzi tylko w …Platformie Obywatelskiej:) ,partii złodziei i cwaniaków
    Ciekawe co zrobi SLD gdy nie wejdzie do SEJMU a w terenie zacznie się w końcu czystka urzędniczego betonu ,który jak pluskwy oblepił każdy wolny etat?
    Bez pieniędzy rychło śmierc…
    Idei tam wszak nie było nigdy -lewicowej tym bardziej.

Leave a Reply

Submit Comment

*