wtorek 12 Listopad, 2019
Headline

„Spowodu awarji zamka Sklepowa wydaje od tyłu”

 

Jarosław Kaczyński, po niemałych rodzinnych perturbacjach z austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem i jego ciągotach do nagrywania wujaszka pod stołem, przemówił ludzkim głosem sygnalizując, że Polskę czekają jednak dobre czasy! Prezes Kaczyński przejął taktykę działania od twardogłowych komunistów z lat 50-60. XX w., którzy karmili towarzyszy pustymi pieniędzmi, nagrodami i przywilejami w zamian za posłuszeństwo, walkę z burżuazją oraz wiarę w to, że ów ustrój przyniesie raj na Ziemi. Nie wiem, Drodzy Czytelnicy w kraju, czy macie tego świadomość, ale jesteśmy bezwzględnie uzależnieni od łaski pana Kaczyńskiego. Ów mąż stanu, „słodki pocałunek ojczystej ziemi”, „nowa gwiazda polarna”, „uniwersalny geniusz”, sternik na tonącej szalupie niesie w sobie kaganek misyjny, mogący uratować nasz kraj i nas samych od zguby.

Musimy uwierzyć jego słowom, by te zamieniły się w czyny, albowiem nie mamy już niczego do stracenia a poziom społecznej głupoty zatrzymał się na dyskoncie i kolejnym serialu, których rocznie kręci się dziesiątki na każdym kanale polskojęzycznym. Wódz Jarosław Kaczyński przypomina i uczula, iż Prawo i Sprawiedliwość czeka maraton wyborczy: najpierw wybory do europarlamentu 26. maja, potem – w październiku lub listopadzie – parlamentarne. Jak zaznaczył, „stawką tej kampanii – i pierwszej i drugiej – jest Polska, jest przyszłość Polski, przyszłość Polaków”, a mówiąc prościej (cytując klasyka) „dorżnięcie watahy” (w tym przypadku nas, społeczeństwa) i zabezpieczenie interesów całej kasty partyjnej, jak i realizacja wszelkich roszczeń żydowskich. Dziś słyszymy również głosy z Niemiec, Austrii, Hiszpanii i Portugalii, które wystosowały do szefa sejmowej komisji finansów publicznych, Andrzeja Szlachty wspólne pismo, w jakim ostrzegają, że projektowana tzw. ustawa frankowa może naruszać unijne zasady swobody zawierania umów, niedziałania prawa wstecz czy proporcjonalności.

Miliardowe koszty, jakie poniosą, są nie do przyjęcia, a to może skłonić spółki, będące właścicielami tych banków do wystąpienia z pozwami i wniesienia roszczenia przeciwko Skarbowi Państwa. Mówiąc krótko – ten kto czuje się na siłach trzymać ów biedny cyrk w ryzach nieświadomości i niewiedzy przez czynniki zewnętrzne, będzie zaakceptowany jako namiestnik kraju, istniejącego już teoretycznie. Kolejne rządy po roku 1989 realizowały poddańczy program rozmontowywania gospodarki lecz również zaspokajały całą rzeszę swoich partyjnych stronników, wybrańców pracujących przy państwowym korytku, mafii i biznesmenów, uczepionych pod publiczne kontrakty. Główny Urząd Statystyczny, naciskany przez Komisję Unii Europejskiej, ujawnił w 2018 roku prawdziwe gigantyczne zadłużenie Polski (a podano stan na rok 2015). Realne zadłużenie Polski wyszło na jaw – to 276% PKB! Zadłużenie na dziś może więc wynosić i przekraczać 350% PKB. Przypomnijmy, iż zadłużenie Grecji, która nominalnie zbankrutowała i jest pod kuratelą światowej lichwy oraz rządu Niemiec, na rok 2017 wykazała zadłużenie 178% PKB, Włochy stojące nad krawędzią – mają długu 132% PKB.

GUS ukrywał przed urzędnikami unijnymi zobowiązania z tytułu wypłacania emerytur. Polski ZUS to klasyczna piramida finansowa, która z roku na rok jest reanimowana przed ostateczną śmiercią i upadkiem. Dane, do jakich dotarłem na rok 2012 mówią, że same tylko wydatki emerytalne systemu powszechnego (czyli Funduszu Ubezpieczeń Społecznych) wyniosły 112,6 mld zł – były wyższe o blisko 40 mld zł niż wpływy z tytułu składki emerytalnej. Fundusz Ubezpieczeń Społecznych został w roku 2012 dofinansowany bezpośrednią dotacją z budżetu państwa w wysokości 39,5 mld zł, korzystał też z pożyczki z budżetu (3 mld zł) oraz kredytów bankowych (0,8 mld zł). Ponadto na bieżące wypłaty wykorzystano środki z Funduszu Rezerwy Demograficznej (blisko 2,9 mld zł). Dodatkowo do ZUS została przekazana z budżetu państwa kwota 8,18 mld zł z tytułu refundacji przekazania części składek do OFE. Problem nierozwiązywalny tkwi w całej polskiej strukturze społecznej, podzielonej na kasty. Jest to pookrągłostołowa umowa utrzymywania z budżetu kasty partyjniaków i ich rodzin oraz wszelkiej maści pijawek i ludzi, użytecznych zgniłemu systemowi. W Polsce żyje 36 milionów obywateli, pracuje ledwie 16 mln. (Cdn.)

 

Roman Boryczko,

luty 2019

 

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*