czwartek 12 Grudzień, 2019
Headline

Święta – wesołe, ale nie dla kurierów… (2)

Kilka lat temu znana i ceniona przez klientów polska firma InPost, która weszła na rynek pocztowy ze swoimi paczkomatami, jakie Polacy pokochali za pomysł, bliskość i łatwość obsługi, postąpiła bardzo nieetycznie. Przekazując za 10 tysięcy złotych spółkę Bezpieczny List, która zajmowała się dostarczaniem przesyłek listowych (m.in. tzw. sądówek) firmie Tenes One spowodowała, że pracownicy zostali na tzw. lodzie” Do transakcji doszło bowiem na chwilę przed wypłatą pensji 1200 pracownikom. Właściciel InPostu, Rafał Brzoska tłumaczył, że choć poprosi kupującego o wyjaśnienia, to on ze swoimi byłymi pracownikami nie ma już niczego wspólnego. W Łodzi pracę straciło wtedy ponad sto osób, wiele z nich – zatrudnionych na umowach śmieciowych.

DHL – kurierski gigant. W Polsce niemiecka firma pocztowo-logistyczna DHL zatrudnia ponad 5 tys. pracowników, głównie magazynierów i kurierów. Jednak część z nich jest samozatrudnionych lub za psie pieniądze wykonuje pracę na rzecz DHL poprzez firmy zewnętrzne. Do tego pracownicy z umową, by ciąć koszty, zatrudniani są na ¾ etatu. Pracownicy magazynu są przeciążeni nadgodzinami, pracują również w nietypowych porach – zaczynając lub kończąc nawet w środku nocy. Większość pracy magazyniera to dźwiganie (bez użycia narzędzi pomocniczych) lub praca przy taśmie sortownika. Pracownicy sygnalizują także nadużywanie stosowania wobec nich kar finansowych. Kurierzy kierowcy zatrudnieni są najczęściej jako „jednoosobowe firmy” lub poprzez prywatne agencje zatrudnienia. Wyzysk, mobbing… Na kierowcy wyżywają się wszyscy – od kierownika magazynu przez kierowniczki, koordynujące kurierów po klientów. Liczą się układy, gdy komuś kierowca nie pasuje, to ucinają mu trasy tak, by dojść do momentu, kiedy przy samozatrudnieniu nie zarobi się nawet na ZUS. Nie ma żadnych praw, trudno o urlop, o chorobowym z góry zapominamy! Kurierzy jeżdżą od 6:00 do 18:00, dniówki mają około 350 zł, ale jeśli odejmiemy to, co ma zarobić pracownik, paliwo, eksploatację auta i ewentualną ratę za leasing samochodu (złomy nie dadzą rady z tak długimi trasami) – nie wygląda to radośnie. Poza tym gdy auto się psuje, według umowy naliczane są kary i kary za niedostarczenie lub zniszczenie paczki. Realny zarobek oscyluje na granicy opłacalności!

W łódzkim Fedexie pracownicy są najmowani przez znaną platformę OLX. Oczywiście, by chronić koszty, jest to praca na umowę zlecenie – głównie w nocy. W hali nie przestrzega się przepisów BHP a większość załogi stanowią zdesperowani Ukraińcy (których, jak dawniej Polaków, określa się per „złodzieje”). Pracownicy z Ukrainy traktowani są jeszcze gorzej, jeśli chodzi o zmianowość, niektórzy śpią po 2-3 godziny w ramach luki pomiędzy nocną i dzienną zmianą. Fedex w Polsce nie niczego wspólnego z tą firmą (poza nazwą), ale nie oszukujmy się – amerykański zarząd musi wiedzieć, co się wyprawia w delegaturze na Bardzo Dalekim Wschodzie. Musi wiedzieć, bo widzi zyski! A kosztem czego? Średniowieczny system etykietowania (przesyłki krajowe), w magazynie pospolity śmietnik, biurokracja rozrośnięta do monstrualnych rozmiarów, klient tylko przeszkadza w pracy. Ale tak jest w prawie każdej polskiej korporacji, będącej pod globalnym szyldem. Polska wyrabia zyski a koszt (współczesne niewolnictwo) jest tylko papierkiem lakmusowym do pęczniejących kont.

Kurierzy DHL ogłosili, że nie wyjadą z bazy w Warszawie i że żadna paczka wysłana na święta nie dotrze do klienta.. Zapowiadali, iż strajk będzie trwał także w przedświąteczną sobotę. Mieli wszelkie powody, by sięgnąć po tak stanowcze kroki. Na żadne dodatkowe wynagrodzenie za natłok pracy nie mogli liczyć. Przed tysiącami klientów, którzy ciągle czekali na świąteczne paczki, zamówione wcześniej online, stanęło widmo odebrania ich już po ustaniu bożonarodzeniowej gorączki. Szybko okazało się, że nawet odbiór osobisty przesyłek z bazy nie będzie możliwy, bo nie wiadomo, gdzie dokładnie są – w magazynie czy już w trasie? Firma podjęła się negocjacji z niezadowolonymi pracownikami (samozatrudnionymi) wiedząc, iż sama nie dotrzymuje zawartych w umowie porozumień. A jakie są internetowe komentarze Polaków, obywateli wszak tak nowoczesnego i rozwijającego się kraju, czekających na „prezenty od Mikołaja”? „(…) jak im kasy zabraknie to wrócą z podkulonymi ogonem”, (…) Zaakceptowali takie warunki, to albo niech wywiązują się z umowy, albo wypad”, „(…) Jak firma ma zaufać pracownikowi, który robi taki numer w najbardziej krytycznym momencie? Z takim podejściem przez całe życie będziesz roszczeniowym nieudacznikiem bez grosza przy tyłku”…

Głupi naród, co to od kaszanki i salcesonu ledwie wczoraj wyszedł, dziś cieszy się z niedoli drugiego. Unia ma na nas bat – ustawę 1066 o „bratniej pomocy”. Myślę, że wielu dziś by takiej opcji kibicowało. Wszak poszkodowaną jest ! Z jednej strony do protestujących strzelała by niemiecka Bundeswehra a maruderów dobijać by mogła nasza „Obrona Terytorialna”, zwarta i gotowa na każdy rozkaz dany z Brukseli czy Washingtonu…

Budujemy przecież Nowy Światowy Ład!

Wesołych Świąt i ciągłej walki o lepsze jutro!

Roman Boryczko,

24. grudnia 2017 r.

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*