czwartek 14 Grudzień, 2017
Headline

„Syte kocury” i „tłuste kotki” chcą Polski mlekiem dla nich płynącej

kit2Jako szeregowy obywatel tego zdegenerowanego do szpiku kości kraju, patrzę co dzień na telewizyjno-polityczny cyrk i coraz mniej rozumiem. Opozycja parlamentarna i pozaparlamentarna swą determinacją i histerią usilnie chce rękami ludowego zrywu (części ludzi jako beneficjentów sukcesu) i części opłaconego i autentycznie uduchowionego aktywu zmienić… wszystko. Opozycja „totalna” jako mniejszość już nie punktuje, zaczęła za to stosować taktykę ataków samobójczych. Po kontrowersyjnym nakazie Marszałka Kuchcińskiego, dotyczącego uregulowania pracy mediów w Sejmie (który to skrytykowały chyba wszelkie redakcje w Polsce od TOK FM do „Gościa Niedzielnego”) opozycja totalna złapała się tego tematu, jak ostatniej deski ratunku. Robiąc happening z blokadą głosowania nad budżetem, połączono te dwie sprawy, dając kolejny zapalnik swojemu elektoratowi i wszelkim oburzonym resortowym „Stokrotkom”. Okupacja Sejmu się rozpoczęła i chyba nawet protestujący nie wiedzą w tym momencie, po co tam siedzą? Tego kuriozum nie mogą przerwać, bo się ośmieszą, więc trwają na posterunku jako oddolny ruch obywatelski ludzi o radykalnych poglądach. Dziś w swych dłoniach dzierżą kartki, na których jest napisane „Dekalog wolności”, czyli 10 punktów, których władza „nie może ograniczać”. Wielu obecnych działaczy alternatywnych puszcza oko do KOD-u i zarazem do Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej.pl, popadając w dziwną amnezję i sytuację tragikomiczną. Jeszcze kilka lat temu ci sami towarzysze, okupujący podczas Wigilii budynek Sejmu (sprawiający idące w świat wrażenie, że w Polsce zaczął się stan wojenny a oni są ostatnią redutą wolności) odgradzali się murem od niewygodnych dziennikarzy a wręcz siłowo doprowadzali do porządku resztę niezadowolonego społeczeństwa, zwanego przez nich pieszczotliwie „motłochem”. Nie mieli oporów przed brutalnym rozbijaniem blokad eksmisji na bruk i ochrony mafii kamieniczników, wyłudzających budynki. Nie mieli oporów przed brutalnym aresztowaniem działaczy wolnościowych (Łukasz Bukowski siedział skazany za blokadę eksmisji na bezwzględne pozbawienie wolności w wymiarze trzech miesięcy) jako straszakiem dla innych, broniących praw lokatorskich. Nie mieli oporów, by na 10 miesięcy skazać Zygmunta Miernika za to, że rzucił tortem w sędzię, prowadzącą sprawę zbrodniarza – Czesława Kiszczaka. Nie mógł doprosić się właściwej reakcji prawno-karnej wobec komunistycznego kacyka, więc… poszedł siedzieć. Działanie oskarżonego zostało uznane zaznieważenie sądu. Nie mieli oporów przed robieniem prowokacji na Marszach Niepodległości („Widzisz, ale facet (Sienkiewicz) nauczył ich, że on dzwoni i on im rozkazuje. I tak samo poszli, spalili budkę pod ambasadą, bo minister osobiście wymyślił taką… wiesz z takiego…” – cytuje fragment wypowiedzi przypisanej Wojtunikowi przez „Do Rzeczy”),czy skazaniem na horrendalne wyroki dwóch mężczyzn za spalenie wozów TVN, który to czyn też nosi znamiona prowokacji (dwaj 21-latkowie, którzy 11. listopada 2011 r. spalili wóz telewizji TVN, spędzą w więzieniu ponad dwa lata). Będą musieli pokryć też straty, które wynoszą 1,5 mln zł. Łagodniejsze wyroki zapadają nawet w sprawach o śmiertelne pobicie. Wolność słowa? Czyli najście na redakcję „Wprost”. Wolność mediów i Internetu? Czyli inwigilacja antyrządowych dziennikarzy & ACTA oraz  inwigilacja przez ABW obywateli, organizujących się w legalnych stowarzyszeniach. Nie mieli oporów, by Polską kupczyć i wulgarnie z niej drwić, pijąc drogie trunki na prywatnych rautach. Za znieważenie własnej Ojczyzny w każdym kraju UE (poza Polską) Sienkiewicz otrzymałby wyrok. Bez zawieszenia…

kit1

Dziś gdy pierwszy rząd od 27 lat „wolności” próbuje, będąc i tak na pasku Washingtonu, popuścić cugle – cała kasta pasibrzuchów zadrżała w posadach.

Nadeszły święta, tak ważne dla wszystkich umęczonych Polaków. Nawet w święta nie może być chwili spokoju od tej szalonej kakofonii KOD-u. Część protestujących posłów z „opozycji totalnej” spędziła Święta Bożego Narodzenia w Sejmie. Aby okazać swoją solidarność, pod budynkiem zebrało się kilkaset osób. Pomimo fatalnej pogody stali na dworze i śpiewali kolędy. Panowała pokojowa atmosfera. Ludzie przynosili świąteczne potrawy. Politycy wychodzili co jakiś czas, aby porozmawiać z demonstrującymi. Posłowie okupują pustą salę plenarną w momencie, gdy nie powinno ich tam już być. Ta sytuacja powoduje, że mamy miejsce z podwójnym złamaniem prawa. Straż Marszałkowska powołuje się na zarządzenie z 2008 roku, wprowadzone w czasie, gdy marszałkiem Sejmu był Bronisław Komorowski. Czytamy w nim, iż poza posiedzeniem Sejmu sala posiedzeń pozostaje zamknięta. Zgodnie z art. 17 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, strajkujący nie mogą tego robić, gdy w wyniku ich zaniechania pracy sytuacja zagraża bezpieczeństwu państwa.

Posłowie podczas okupacji Sejmu, mimo przerwy w obradach, powinni być pozbawieni wynagrodzenia za okres strajku a jako, że jest on nielegalną okupacją, powinni być – jak wszyscy pracownicy w Polsce –  dyscyplinarnie zwolnieni.

Przed rozpoczęciem sprawowania mandatu posłowie składają przed Sejmem następujące ślubowanie:

„Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej.”

kit3

Niestety faktycznie nie występuje w Polsce Instytucja Odwołania Posła. My, Polacy, zmuszeni jesteśmy do oglądania obscenicznych scen, wiecznych absencji czy nawet sytuacji, gdy w Sejmie przebywali posłowie po spożyciu alkoholu. Nareszcie politycy o tym zaczynają mówić otwarcie w mediach, na razie społecznościowych, ale to już i tak wielki krok. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej, Grzegorz Schetyna, zapowiedział, iż jeśli głosowanie nad budżetem nie zostanie ponownie przeprowadzone to, posłowie nie opuszczą sali plenarnej. Posłowie PO będą trwać do 11. stycznia, a i wtedy mogą sparaliżować pracę pozostałych posłów, nadal blokując mównicę. Rząd już pokazał, że boi się zaognienia konfliktu z Berlinem i Brukselą.

Komitet Obrony Demokracji rozszerza swój aktyw z pracowników budżetówki na brać studencką. Łącząc się ze środowiskami, organizującymi „czarne protesty kobiet” – 25. stycznia 2017 roku chcą wyprowadzić studentów na ulicę wielu miast w Polsce. Ma na celu wyrażenie sprzeciwu wobec zmian, które zaszły w 2016 – m.in. 500+ czy obniżenie wieku emerytalnego. Polska to stan umysłu – chciwi politycy pierwszy raz od 27 lat spełnili obietnicę wyborczą i… wybuchają protesty niezadowolonych!

Roman Boryczko,

grudzień 2016

What Next?

Related Articles

6 komentarzy to "„Syte kocury” i „tłuste kotki” chcą Polski mlekiem dla nich płynącej"

  1. Jacek napisał(a):

    Wszystko ładnie, pieknie… Zgadzam sie w 99% z Twoimi przemyśleniami, gdyby nie jedno ALE…

    Gdy „ta” władza wchodziła do Parlamentu, to niestety NIC nie mówiła o zmianie USTROJU!

    Tak – USTROJU !

    Myśl dalej i skonfrontuj z tym:
    http://ciekawostkihistoryczne.pl/2016/12/25/katolickie-panstwo-narodu-polskiego-co-szykowali-dla-nas-przedwojenni-narodowcy/

  2. Roman B napisał(a):

    Drogi Jacku ani obecna klika partyjna ,ta która władzę oddała ,czy kliki rządzące przez lata naszym grajdołem nie ujawniają swoich intencji. Jeśli odczuwasz nadchodzące widmo NAZIZMU to nie jestem w stanie CI POMÓC każdy ma prawo do swoich odchyleń i strachów!!!
    „W zeszłym tygodniu wrzucili nam do ogródka zużytą prezerwatywę i stos papierów” – powiedział Maciej Stuhr(zwolennik KODu)”
    „Teraz wypowiadam się częściej, bo choć miałam wiele zastrzeżeń do poprzedniej władzy, dzisiejsza ogranicza naszą wolność w niemal wszystkich sferach życia. „Maja Ostaszewska (zwolenniczka KODu)
    Magdalena Cielecka opowiadała o sytuacji kiedy jechała tramwajem i ludzie na nią patrzyli nienawistnym wzrokiem, bo miała wpięty w klapę znaczek antydemokratycznego KOD-u. Poczuła się „jak żydowskie dziecko podczas okupacji. Dziecko, które jest wystraszone i wie, że nie powinno w tym tramwaju być”.
    Uspokoję wszystkich przerażonych -właśnie wróciłem z dyskontu .Nie widziałem wojskowych transporterów SKOT ,koksowników ,żołnierzy na ulicach. Okupacji nie stwierdziłem ,Stanu wojennego też nie ,nie widac też obcych wojsk ,ani oznak puczu ,czy faszystowskiego przewrotu
    Szczęśliwego spokojnego 2017 roku!

  3. Maxxym napisał(a):

    Ładnie panie Boryczko, piękna wazelinka dla obecnej władzy, pewnie sowicie opłacona przez obecny establishment. Ale niech się pan nie martwi, panie szanowny redaktorze Boryczko, takich „pożytecznych idiotów” jak pan w świecie jest cała masa, należy pan do naprawdę elitarnego grona i obecna władza powinna za ten wkład w walkę z imperializmem zachodnim oraz zaplutymi karłami reakcji uhonorować pana orderem, bo co jak co ale nasi obecni rządzący swoje wierne sługi hojnie nagradzają, jak np. szanownego pana Misiewicza, którego czyny i zasługi dla budowania nowej, odrodzonej ludowej ojczyzny są niemierzalne.

  4. Roman B napisał(a):

    Panie Maxxym dziękuję za kilka ciepłych słów. Przez jednych jestem nazywany „komuchem” ,przez drugich „pisowcem” sam już się w tym gubię ,ale powinienem pukać do drzwi każdej z tych opcji po kilka judaszowych srebrników. Myśli Pan że nominują ci od Jarosława do jakiegoś odznaczenia? Może jakiś order ,pomnik z brązu ?
    Uspokoję Pana -tak jestem sowicie opłacany pisząc teraz do Pana z rajskiej plaży Maspalomas na Wyspach Kanaryjskich ,popijając koniak z rezerwy paryskiego Ritza, rocznik 1865 za bagatela 515 dolarów. Tu wypada zacytować naszego wspólnego wieszcza ,historyka z wykształcenia a z zawodu polityka Donada Tuska .”Polskość to nienormalność”:)

  5. Zbigniew napisał(a):

    Pan Maxxym wielce przykro wypowiedział się, i muszę powiedzieć nie wiem. co znalazł w powyższym artykule takiego, co wskazywałoby na opłacone podstępne działanie. Na wyborach byłem w życiu raz, pod koniec lat 70, bo ktoś mnie nastraszył, że jeśli nie pójdę to nie dostanę się na studia. Szczerze się przyznaję – poszedłem. Co prawda zachowałem się w lokalu nieco wyzywająco, lepiej byłoby nie iść, no ale – kajam się, byłem i wrzuciłem głosa. Ale od tamtego razu (jeden jedyny!) nie byłem ni razu. Dlaczego? Piszę żartem, ale rzecz jest poważna – a proszę mi powiedzieć, co to za wybór był między panami: Tymińskim i Wałęsą, na przykład? Politykę naszą, bolandyjską, widzę jako zakleszczony spór między cinkciarzami a ministrantami. Mimo nieraz szczerych chęci, nie widzę opcji na którą mógłbym głos swój oddać. Rzecz niebagatelna – oddać głos. Waga słowa jest wielka. Należę zatem do owej milczącej połowy, która jak sądzę nie jest tak nieodpowiedzialna i w siebie zapatrzona jak to się sugeruje. Z tej połowy, jak myślę, wiele jest osób, które rzeczywiście nie są zainteresowane czymkolwiek, ale myślę, że 25%, może w porywie i ze 30 – choć w to wątpię, ale może, jakby kto sensowny był i umiał to wyłożyć – to by w wyborach jeszcze wzięło udział. Nie wdając się w analizy i wykłady, boć i nie miejsce po temu, za skąpe, to jestem szczęśliwy, że PiS ukróca esbeckie emerytury i z atencją stwierdzam, że wreszcie ktoś naprawdę coś robi dla ludzi i doceniam, że robi to w tak naprawdę trudnej sytuacji w jakiej jest. No ale, nie oddam głosu, choć wiele spraw aż korci, by głos dać. Kto nie dostrzega jednakoż tych przedsięwzięć na rzecz ludzi, tych starań o wyprostowanie sądownictwa – choć jestem człek łagodny, gdy widzę tych państwa z kasty chorych na amnezję, z wysiłkiem powstrzymuję słowa straszne, a ostatnio nawet myśl o koniecznym przywróceniu kary zasadniczej. Kajam się – przepraszam, ale myśl miałem – przyznaję, widząc występ jednej pani ostatnio. Więc jeśli się kto nie strzymuje, lepiej uspokoić się odejść na stronę, nie angażować się – a jeśli, to w spokoju rozważać i modlić się o prowadzenie.

Leave a Reply

Submit Comment

*