niedziela 23 lutego, 2020
Headline

Szalom alejchem, drodzy Polacy!

Polacy mają dziś mglisty obraz – w jakim miejscu na obecnej mapie geopolitycznej stoimy jako państwo, ale również jako społeczeństwo (choć uważam, że społeczeństwem już nie jesteśmy, bowiem jako naród nie reprezentujemy dziś żadnej siły intelektualnej, militarnej ani społecznej, decydującej o swoim samostanowieniu). Reprezentujemy dziś labilny byt, zamieszkujący dany region, który ostał się nam w spadku po strukturach, jakie jednak reprezentowały wizję glorii, ale i w chwilach narodowej katastrofy były przyczynkiem pracy u podstaw i odbudowy świadomości narodowej, wstając z kolan.

Teraźniejsza chwila daje nam ogromną szansę stania się potęgą – lecz dla stada baranów, prowadzonych przez sprytnych pasterzy, szansa ta umyka bezpowrotnie. Polacy, których interesuje ciut więcej niż portale społecznościowe czy seriale w telewizji, którzy obserwują zmieniające się zdarzenia międzynarodowej polityki, chyba oczy przecierają ze zdumienia, że inteligentną manipulacją wpędzono nas do ciemnego lochu, gdzie już nie dociera światło. O pięknie przyrody, radości życia, barwach i kolorach jesteśmy informowani, nie mając szansy na własne empiryczne poznanie. Samostanowienie to gwarant demokracji, ułuda zapewnienia bezpieczeństwa granic jako gwarant wiecznego pokoju jest tylko ważna jedynie do momentu znudzenia się status quo kogoś z wielkich tego świata. Przy kolejnym śniadaniu i pysznej kawie znikniemy znów bezpowrotnie… Czy ktoś ze smartfonem w ręce, czy inną konsolą w ogóle to zauważy? Pewnie dopiero wtedy, gdy kibitkami wywiozą go za Ural lub równie wygodnym wojskowym samolotem do bazy w Guantanamo.

***

Polacy nie interesują się polityką, chodzą na wybory z tzw. musu – lecz ich sympatie polityczne nie mają i tak większego znaczenia. Pewne prawdy są jednak przedstawiane w prasie i pokazują aktualną sytuację naszego upadającego kraju. Agnieszka Kołakowska w katolicko-prawicowej „Frondzie” otwarcie przedstawia nasz kraj jako właściwie scalony z interesami Izraela. Jest to opinia prawicowego odporu złych sił tego świata, które nasze oba narody atakuje – lecz również sił, które czyhają, by zniszczyć obie „demokracje” islamskim zalewem. Nagonka na „rządy prawicy” zaczęła się w obu przypadkach przed wyborami, nim jeszcze rządy te zdążyły cokolwiek zrobić. Izrael jest według autorki tych słów „jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie”. „Jest też państwem prawa (sic!)”. „Arabowie – to też warto wielokrotnie powtarzać – cieszą się równouprawnieniem (sic!)”. Ogromna większość mediów na świecie ma na temat Polski i Izraela tak zdecydowanie wyrobione negatywne zdanie, że dochodzimy do wspólnego przekonania (co już w polskim kościele katolickim wiemy od dawna), iż i my jesteśmy niejako narodem wybranym. „Prawo i Sprawiedliwość” na sztandarach konserwatyzmu narodowego niesie dziś wizję odnowy moralnej w duchu religijnej ascezy i osobistej partyjnej skromności. Nie łączy się to jednak z wizją gospodarczą dla Polski (każdego dnia dobijane jest polskie rolnictwo a RP stała się pod rządami „Prawa i Sprawiedliwości” wielkim składowiskiem cudzych – nawet afrykańskich – odpadów niebezpiecznych).

Jest rok 2018 i zadłużenie z pewnością przekracza już 300% PKB. Jest to wielki skandal, który wyszedł na jaw tylko dzięki temu, że Komisja Europejska nakazała Polsce prawidłowe policzenie długu publicznego. Wielkim problemem jest to, iż jesteśmy kolonią gospodarczą innych państw. Spoglądając strategicznie na polską gospodarkę można stwierdzić, że prywatnie Polacy nie mają przedsiębiorstw, technologii ani kapitału. Zyski generują w Polsce zagraniczne firmy, transferujące pieniądze do krajów macierzystych lub państwowe, urzędnicze monopole, zasilające budżet. Prywatnie nie mamy aktywów – żyjemy w państwie, w którym już mało co jest nasze, więc i emerytur nie będziemy mieli.  Będąc w takiej sytuacji staliśmy się idealną, bo słabą, zwierzyną do upolowania przez silniejszego drapieżnika lub będziemy (jeśli już nie jesteśmy) znakomitym żywicielem dla sprytnego pasożyta. (Cdn.)

 

Roman Boryczko,

lipiec 2018

Fot. Zbigniew Kot

Leave a Reply

Submit Comment

*