środa 21 Sierpień, 2019
Headline

Trochę prawdy, trochę legendy… W stulecie I Powstania Śląskiego, które zapoczątkowano przejściem przez rzekę Piotrówkę z Piotrowic do Gołkowic i tu się zaczęło… (2)

Zwiedzający nasze strony, zjeżdżając z autostrady A1 na węźle Gorzyczki, kierując się na Godów, może zwiedzić drewniany kościółek w Łaziskach Rybnickich, a jadąc dalej przez Godów dotrze do Gołkowic. Nim skręci w ulicę Celną, prowadzącą do granicy z Czechami (do Piotrovic), by przejechać nad rzeką Piotrówką, po prawej stronie naprzeciw też drewnianego kościółka pod wezwaniem św. Anny znajduje się ulica imienia Powstańców Śląskich. U jej końca, w miejscu nieistniejącego pałacu stoi dom, którego mieszkańcy posiadają replikę obrazu tego  pałacu. Możemy więc oczami wyobraźni go umiejscowić i widzieć noc z 16. na 17. sierpnia 1919  roku z nacierającymi na niego powstańcami, jak i stacjonujących w nim i go broniących, żołnierzy Grenzschutzu.

A może usłyszymy i wybuch odpalonej na polach pobliskiego Skrbeńska miny, która miała dać sygnał do rozpoczęcia powstania w powiecie pszczyńskim, a i rybnickim oraz raciborskim.

Tym, który ów sygnał do rozpoczęcia natarcia dał, był mieszkaniec Turzyczki, dawniej części Turzy Śląskiej (obecna dzielnica Wodzisławia Śląskiego), Maksymilian Iksal. Było też wielu naszych z obecnej gminy Gorzyce, którzy uszli przed represjami, jak i  sąsiednich, w tym pochodzący z Raciborza a zamieszkały w Gorzycach na Kraskowcu, delegat na Polski Sejm Dzielnicowy w 1918 roku w Poznaniu, członek Polskich Komitetów Wyborczych na powiat raciborski, założyciel POW GŚl. w Gorzycach, Karol Kolebacz. A jak podali jego krewni, zarazem skarbnik w I Powstaniu na naszym terenie. Człowiek, zapomniany przez  historię. Brakuje mi paru dat, w tym jednej ważnej, bym mógł opublikować jego z trudem stworzoną biografię. Byli i inni, w tym też w historii powstań zapomniani a  pochodzący z naszej  gminy, co możemy  sprawdzić i wywnioskować, przeglądając wykazy tych, którzy znaleźli po stłumieniu powstania schronienie w Sosnowcu, Oświęcimiu i innych miejscowościach, a których nazwiska potwierdzają archiwa Instytutu im. J. Piłsudskiego w Nowym Jorku, posiadające dokumenty z lat Powstań Śląskich.

Nazwisk z miejscowości obecnej naszej gminy doliczyłem się kilkadziesiąt. Nie wszystkie te nazwiska, a to nie tylko z tego archiwum, znajdują się w spisie Powstańców Śląskich, pomimo że byli aktywnymi uczestnikami walk o przyłączenie Górnego Śląska do Polski. To samo można powiedzieć o innych miejscowościach.

Niestety, wiedząc tak dużo, wiemy tak mało o Powstaniach Śląskich, o drugiej stronie konfliktu…

Lecz idźmy dalej.

Po opanowaniu pałacu w Gołkowicach powstańcy dotarli do dworca w Godowie, gdzie jednak nie doszło do walk. W tym czasie teren potyczek opuścił Maksymilian Iksal, szukając pomocy u władz polskich. Niestety, co teraz wyjaśnia nam historia, bez skutku, rehabilitując postawę Maksymiliana Iksala, który wszczął powstanie, oskarżanego  o samowolę i rokosz.

Walkę o Godów stoczono później, kiedy dowództwo przejęli Jan Wyglenda i Józef Witczak. Doszło do niej na wzgórzu przy budynku nieistniejącej już stacji, dworca kolejowego w Godowie. Jak opowiadali świadkowie, gdy doszło do szturmu, to pagórek jakby się podniósł do góry, gdy z okopów powstali ukryci w nich żołnierze Reichswehry.

Bitwa ta okazała się być dla powstańców zwycięska.

Wściekli za tę porażkę Niemcy pojmali pięciu mieszkańców – powstańców i rozstrzelali ich przy tym dworcu kolejowym. Znajduje się w tym miejscu obelisk to upamiętniający.

O walkach świadczą też groby Niemców na cmentarzu ewangelickim na Maruszach (obecnie część Wodzisławia Śląskiego).

Składając kwiaty, modląc się i myśląc u stóp tego obelisku jak i grobów na Maruszach, czytając kto, widzimy: rozstrzelany – lat siedemnaście, żołnierz – lat osiemnaście… Obydwaj życie przed sobą… Może jeszcze parę dni wcześniej na wiejskiej zabawie ze sobą rozmawiali, umawiali się z dziewczynami, tańczyli i marzyli…

 Ale dalej. Też z zemsty za tę klęskę, Niemcy przeszli granicę i napadli na szkołę, gdzie kwaterowali uchodźcy, w Piotrowicach, uprowadzając czterdziestu jeńców.

Inne źródło mówi o kilku zabitych uchodźcach i piętnastu wziętych do niewoli.

W odwecie powstańcy, w liczbie – jak podaje źródło – ośmiuset ludzi, uderzyło na folwark w Gorzyczkach w gminie Gorzyce (trzeba zjeżdżając z autostrady, pojechać w przeciwległą stronę, w stronę pałacu, gdzie mieści się Dom Dziecka, a gdzie krótko, gdy pałac kwitł, przebywał śląski magnat cynkowy, „Król Cynku”, Karol Godula a folwarkiem zarządzał jego ojciec, Józef Godula), gdzie stacjonował silny oddział Grenzschutzu. Pomimo liczebnej przewagi, przy braku broni, powstańcy odstąpili.

Jednak druga wersja tych wydarzeń mówi, że 30. sierpnia 1919 roku powstańcy roznieśli tę niemiecką placówkę w pył.

I w tym przypadku rozwścieczeni sytuacją Niemcy zaczęli strzelać z dział w kierunku Piotrowic, nie wyrządzając szkód we wsi lecz za to w budynkach fabrycznych hrabiego Larischa, tego samego, który użyczył im gościny w swoim folwarku w Gorzyczkach.

Z różnych innych opowiadań, wspomnień, wyłowić można prawdziwe lub obrosłe w legendę opowiadania. A to o powstańczych skrytkach na broń w frydrychowskim lesie, jakichś bunkrach na byłej kopalni „Fryderyk”, gdzie ponoć magazynowano broń. A co i mnie dotyka, o tym jak ponoć mój starzyk, Jan Kniszka po tym, jak ktoś miał donieść Niemcom, że w domu Kolebaczów ukryta jest broń, w przeciągu godziny miał ją przewieźć do siebie. Znaczy się, przewiózł sto ileś karabinów, trzy maszynowe i setki kilogramów amunicji, mając do pomocy krowy, zwykły wóz z kołami, wbijającymi się w piaszczystą drogę i lichą stodółkę, gdzie ledwo słomę i siano pomieścił? Słyszałem jak opowiadano o walkach powstańców z Grenzschutzem w zabudowaniach byłej kopalni „Fryderyk”, a i o innych potyczkach pierwszego powstania na terenie naszej obecnej gminy… Ale legendy żyją i mają prawo żyć własnym życiem. Świadczą o zainteresowaniu tematem, stanowiąc pamięć przeszłych wydarzeń.

I Powstanie Śląskie zakończyło się niepowodzeniem. Ale nie zniechęciło ludzi, wywołując drugie i trzecie.

To ostatnie – dla części Górnego Śląska i Polski – zwycięskie.

                                                                                                                          Bogusław Kniszka

PS:

Na zdjęciu pałac w Gołkowicach dziś.

W artykule skorzystałem z książki Józefa Grzegorzka „Pierwsze powstanie śląskie 1919 roku w zarysie”, z miesięcznika Polskiego Związku Kulturalno-Oświatowego w Republice Czeskiej „Zwrot”,  artykułu „Piotrowicki epizod I Powstania  Śląskiego”,  zamieszczonego w nim w dniu 18. sierpnia 2014 roku, materiałów Archiwum Powstań Śląskich im. J. Piłsudskiego w Nowym Jorku,  z książki „Pieśni ludu polskiego w Górnym Szląsku” Juliusza Rogera, jak i zasłyszanych w rodzinie i u mieszkańców Kraskowca, Gorzyc, Turzy Śląskiej wspomnień, związanych z okresem Powstań Śląskich, międzywojennych jak i zaraz po II wojnie.

 

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*