środa 21 Sierpień, 2019
Headline

Zaczipowana cywilizacja (2)

Śledząc dziś zachowania wielu polityków, dziennikarzy, ludzi sztuki i kultury, można sądzić, że słowa poety są wręcz wydarte z otaczającej nas przerażającej rzeczywistości i – co więcej – należy sądzić, że słowa ubrane w poezję są proroctwem, które niestety się spełni.

Smaczku – z domieszką goryczki – dodaje całej sprawie chęć wyeksmitowania za wszelką cenę religii ze szkół, za to reklamuje się nieprzerwanie pomysł seksualnej edukacji nastolatków. Nie trzeba być zwolennikiem PiS-u, by na samą myśl o takim ustawieniu hierarchii wartości odczuć problemy trawienne. Wydaje się, iż autorom tego pomysłu zupełnie się „odjechało”, bowiem z doświadczenia – także życiowego – ogólnie wiadomo, że Bóg dał nam rozum i możliwość skorzystania z tego daru.

– No tak, ale przecież Boga prawdopodobnie nie ma… – Sorry, zapomniałem!

 Załóżmy, iż jednak prawdopodobnie jest, więc należałoby wrócić do czasów, kiedy tak właśnie uważano, a wtedy zanim dorastające dziecko rozpoczęło fizyczne igraszki ze swoim partnerem z ławy szkolnej, przekazywano nastolatkom wiedzę nieco inaczej, stawiając na planie pierwszym słuchanie głosu serca. Rozum i umiejętność korzystania z niego wystarczały wtedy do tego, by pewne sprawy nie wymknęły się spod kontroli. Czyżbyśmy dziś starali się wmówić dorastającej młodzieży, że sprawą pierwszoplanową w kontaktach międzyludzkich jest tylko i wyłącznie kontakt fizyczny? I to taki, dzięki któremu nie poniesiemy żadnych konsekwencji?

Trudno uwierzyć w komentarze, iż rodzice czują się bezradni w obliczu zadawania trudnych pytań ich dorastających latorośli, bowiem samo doświadczenie życiowe już wystarczy, by uświadomić dziecku całość tego tematu w odpowiedni sposób. Zapomina się dziś o tym, że z chwilą dorastania, dojrzewania w ludzkim organizmie trwa nieprzerwana burza, człowiek się zmienia w całej swojej ludzkiej okazałości. Bywa często, iż młody człowiek nie potrafi sobie z tym poradzić, łatwo w tym czasie o tak zwane zagubienie i to właśnie wtedy powinniśmy rozpocząć trudne rozmowy z naszym dzieckiem, na zasadach otwartej przyjacielskiej rozmowy, nie zaś lekcji na podstawie źródeł najróżniejszych publikacji, które wiele problemów ukazują w różnym świetle, rzadko w tym właściwym. Zaskarbić sobie w swoim dziecku poczucie zaufania na samym początku, od tak zwanej pieluchy, oto bodaj najważniejsze nasze zadanie jako rodzica, bowiem to właśnie zapewni nam nieskrępowany kontakt z latoroślą z chwilą jej dorastania. Powinniśmy pamiętać, że najlepszy nawet podręcznik nie ustrzeże nas przed złośliwością losu i – jak to mówią – przecież wszystko zdarzyć się może, a skoro już nastąpi, otoczmy wtedy dzieciaka opieką, nie stawiajmy grubej krechy na jego życiu, bo to wtedy właśnie najbardziej potrzebuje naszego wsparcia.

 

Bo to wszystko ci „katole”… 

Wydawać by się mogło, że oto mamy wreszcie to, o czym marzyli nasi dziadowie i ojcowie, przelewając krew na frontach całego świata, a nieco później walczyć im przyszło – i nam także przez wiele dziesięcioleci – z wrogim człowiekowi systemem we własnym kraju. Obalono w końcu system, który obrał sobie za wroga Boga i wszystko, co z wiarą jest związane. Odetchnęliśmy z ulgą, niestety, tylko na chwilę… Nikt bowiem nie przypuszczał, że niebawem nadejdzie czas, kiedy to ludzkie swobody myślenia przestaną istnieć i to w myśl litery jakiegoś, co najmniej dziwnego, prawa a sprawy duchowe w tym samym czasie zostaną zepchnięte przez neoliberałów do życiowego rynsztoka.

Gołym okiem widać, że od jakiegoś czasu trwa otwarta wojna z Kościołem. Robi się to na wiele sposobów. Od zdyskredytowania stanu kapłaństwa, poprzez nikomu niepotrzebne, a już z pewnością dzieciom i młodzieży wizytowanie szkół przez osoby głoszące dziwną „ewangelię” i „przykazania”, których sami nie rozumieją. Dziwi fakt milczenia Kościoła, podczas gdy następuje w jego sąsiedztwie rabowanie spuścizny naszych dziadów. Cóż – Kościołem nie rządzi przemoc a rozsądek, którego przecież już nie ma, więc zabrakło w walce o „życie pacjenta”, podstawowego narzędzia, co mogłoby usunąć nowotwór, który został zasiany, a w dodatku okazał się złośliwy – bo z przerzutami od mózgu począwszy, poprzez serce, dociera do naszych sumień. (Cdn.)

Fot. i tekst:

Tadeusz Puchałka

What Next?

Related Articles

Leave a Reply

Submit Comment

*