Akcja prowokacja…

55b3d810c5060_o,size,933x0,q,70,h,c31b80Każda akcja zazwyczaj rodzi za sobą kontrakcję, zaś każde zdarzenie niesie za sobą określone skutki. Jak wiemy, okoliczności zdarzeń, do których doszło w Europie (Paryż i zamachy fanatyków religijnych, niedoszłe akcje w Niemczech i Turcji) – echem odbijają się w Polsce. Do RP nie dotarła jeszcze fala uchodźców, a już staliśmy się redutą, odgradzającą się przed wszystkim, co  obce. Nowa, konserwatywna władza, może – posiadając większość w Sejmie –  mieć pokusy   do formowania “pod siebie” narodowych umysłów. Stare ulotniło się ze wstydem i smrodem miliardowych afer,  nowe – również klęczące przed klerem – zapowiada oczyszczenie…

Spektakl Śmierć i dziewczyna, według tekstów Elfriede Jelinek i w reżyserii Eweliny Marciniak, wywołał podobne emocje, jak przed rokiem Golgota Picnic. Teatr Polski szuka w Czechach aktorów porno, by wystąpili na scenie, sztuka opatrzona jest ostrzeżeniem „Tylko dla widzów dorosłych!”, plakat też może rozbudzić wyobraźnię u osób nadpobudliwych. Nikt go jeszcze nie widział, nikt nie wiedział, czego można się po nim spodziewać, ale awansem popłynęła wartko szalona krytyka, również środowisk katolickich. Najpierw erotyczny afisz, ocenzurowany przez Facebook; potem radni z PO z sejmiku wojewódzkiego, protestujący przeciwko tej sztuce, w końcu środowiska katolickie i osobiście imć Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wzywający do odwołania premiery. Zaczyna się więc jazda, której punktem kulminacyjnym stało się w piątek przed południem wystąpienie radiowe prof. Piotra Glińskiego, przywoływanego już wicepremiera i ministra. Oświadczył on, że pornografii za publiczne pieniądze w publicznych instytucjach kultury nie będzie. Kulura będzie teraz tylko taka, jaką zaakceptuje “środowisko toruńskie” – wszelkie odchylenia trafiać będą na stos inkwizytora, prof. Piotra Glińskiego. Śmieszno i straszno…

smierc-i-dziewczyna

W końcu jednak godzina premiery nadeszła, dyrektor Teatru Polskiego – Krzysztof Mieszkowski – nie ugiął się, pozostało jedynie pokonać blokady przeciwników spektaklu, którzy próbowali zatrzymać widzów siłą i… modlitwą. Czy ktoś widział film Ksiądz (w oryginale Priest) z 1994 roku? Ależ były protesty! Ludność z różańcami zaklinała rzeczywistość przed kinami. Nie wiem, czy w ogóle dało się obejrzeć ten film w kinie. Ja widziałem go na video

55f6beb7cb68c_o,size,1068x623,q,71,h,e80dfd

I powiem tak: nigdy nie widziałem innego filmu, który ukazuje powołanie do bycia duchownym w dosyć przystępny sposób. Ale ludzie widzieli tylko (a właściwie słyszeli o tym, bo przecież nie oglądali), powtarzam:  sceny erotyczne pomiędzy głównym bohaterem – tytułowym księdzem Gregiem, a jego kochankiem, których było zaledwie kilka zaś sam obraz nie był dziełem wysokich lotów. Nie był, ale dzięki “różańcowym babom” kina były oblepione ludźmi, chcącymi kupić bilet na “prawdziwe porno”. Nie inaczej było w tym przypadku – wielki pornograficzny skandal okazał się lekką erotyką, ale rozgłos  wyniósł sztukę do miana “pułkownika”. Policja drzwi odblokowała, podobno aresztowano dwanaście najbardziej zaangażowanych w protest osób, były pałki, histeria i zadyma. Spektakl się zaczął. I co? I nic. Tzn. tak, jest na scenie nagość, są na scenie legendarni już czescy aktorzy porno. Nie ma jednak pornografii. Jest teatr, teatr najwyższej próby. Całe zamieszanie było skutkiem prowokacji artystycznej. Bo jeden z kluczowych aspektów przedstawienia odnosi się do roli sztuki i kultury, jednocześnie przestrzeni piękna i ścieku na najgorsze brudy.

719107158--379897143_parodysta-hitler

Dojrzałe społeczeństwa potrzebują jednego i drugiego wymiaru sztuki, by lepiej poznawać siebie, ujawniać dręczące demony, by ze spokojem spojrzeć w lustro. Prowokacja artystyczna udała się – do dyskusji o roli sztuki została wciągnięta opinia publiczna – może niezbyt dojrzała, dobudowując kontekst, bez którego niektóre teksty rzucane ze sceny wydawałyby się ,sztuczne lub banalne. Najsmutniejszy jest fak, że niedoszłym frontmanem protestu stał się wicepremier i Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który jak Rejtan zdzierał w proteście szaty…

Wracając do tematu emigrantów, trzeba nadmienić, że Polacy toczeni są pokoleniowym strachem. Boimy się własnego cienia a na geopolityczne zmiany reagujemy histerycznie. (W niedzielę odbył się marsz w Gdańsku, podczas manifestacji policja użyła siły. Około 1,5 tysiąca osób wzięło udział w niedzielnym marszu przeciwko przyjmowaniu imigrantów, który odbył się w Gdańsku. Protestujący przeszli ulicami historycznego centrum Gdańska spod pomnika Jana III Sobieskiego pod pomnik „Tym, co za polskość Gdańska”. Manifestację zorganizowały partia KORWiN, ruch Kukiz’15, Kongres Nowej Prawicy, Młodzież Wszechpolska, Obóz Narodowo-Radykalny, Stowarzyszenie Koliber, Stowarzyszenie Republikanie oraz Ruch Narodowy). Po dojściu pod pomnik, gdzie miała zakończyć się manifestacja, około 300 uczestniczących w niej osób poszło dalej, brzegiem Motławy na Długi Targ, pod fontannę Neptuna, gdzie odpalili petardy i wznosili obraźliwe hasła pod adresem wyznawców islamu. Policja wezwała uczestników tego – nielegalnego zdaniem funkcjonariuszy, zgromadzenia – do rozejścia się. Zatrzymano cztery osoby. Manifestacje odbyły się między innymi we Wrocławiu, Łodzi czy Radomiu – wszędzie w tym samym tonie “Zabić Żyda, zabić Araba”. Nie wszyscy w świecie na retoryce antyimigranckiej napuchli jak balony. Parodysta wmieszał się w tłum skrajnie prawicowych demonstrantów w australijskim Brisbane. Pod hasłami “odzyskania Australii” miejscowi narodowcy wyrażali niezadowolenie z faktu obecności muzułmanów w ich kraju. Antyislamski protest ściągnął 200, krzepko wyglądających młodych ludzi i jednego mężczyznę z charakterystycznym ułożeniem włosów. Jako, że klimat był “narodowosocjalistyczny”, nikt nie dostrzegł pouczającego happeningu. Gdzie znalazłby się Adolf Hitler, gdyby żył w naszych czasach?

884376153--1256131150_demonstracja-islam

Kogoś dziwi, że facet wyglądający jak Adolf Hitler, trafił na demonstrację “odzyskajmy Australię”? Antyimigrancki protest przebiegał równocześnie z antyrasistowskim. Obie grupy oddzielał kordon policji. Gdy protestującej skrajnej prawicy zepsół się mikrofon, antyrasiści zaczęli puszczać piosenki, m.in. AC/DC, jednego z najpopularniejszych australijskich zespołów rockowych.

Więcej luzu i spokoju – kluczem do pozytywnych zmian…

 

Roman Boryczko,

 listopad 2015

 

(Visited 11 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*