Boże Ciało (3)

Reżyserowi wolno wiele, bowiem korzysta ze scenariusza, który musi pasować do obrazów, dźwięków, tła, musi być odpowiednio skrojony i uszyty. Jednak zabierając się za filmową robotę, każdy powinien brać odpowiedzialność za produkt – w tym przypadku film – który potem będzie oglądany i komentowany. Trzeba mieć świadomość, że inaczej świat ogląda przedstawiciel klasy średniej z warszawskiego, zamkniętego i strzeżonego osiedla, a inaczej ogląda ten sam świat ktoś, mieszkający w zapadłej wsi, o której zapomniał już nawet sam Pan Bóg.

Tam czas płynie wolniej a punktem odniesienia nie jest wizyta u stylisty fryzur, do którego trzeba zaprowadzić ulubionego perskiego kota, wizyty na pokazie u modnego artysty, czy zakupach w popularnej galerii”. W małomiasteczkowym świecie życie jest jak małym zamkniętym pudełku, gdzie każdy o każdym wie wszystko, gdzie wszystkie problemy są właściwie podawane na tacy całej społeczności. Tam Pan Bóg mieszka na rozstaju dróg w małej, drewnianej kapliczce a ksiądz jest ostatecznością i głosem prawdziwym, w który się wierzy. Ksiądz przynosi radość urodzin i często ten sam ksiądz siedzi na krześle obok umierającego. Nie można z pozycji kolorowych gazet fleszy i ścianek, przy których ustawiają się celebryci, zmieniać rzeczywistości, jakiej pan Jan Komasa pewnie nawet nie zna, a wchodzi tylko na chwilę w buty wiejskich zabobonów i problemów.

Do tego jeszcze zabiera się za modernistyczne reformowanie liturgii według swojego własnego scenariusza. Jak podaje Kanon 916 Kodeksu Prawa Kanonicznego: „Kto ma świadomość grzechu ciężkiego, nie powinien bez sakramentalnej spowiedzi odprawiać mszy świętej ani przyjmować Komunii świętej, chyba że istnieje poważna racja i nie ma sposobności wyspowiadania się. W takim jednak wypadku ma pamiętać o tym, że jest obowiązany wzbudzić akt żalu doskonałego, który zawiera w sobie zamiar wyspowiadania się jak najszybciej”. Kto odprawia mszę, nie będąc księdzem, popełnia świętokradztwo. Mówimy tutaj o grzechu śmiertelnym i owszem sakrament jest ważny, bowiem przez niego przemawia sam Jezus Chrystus – lecz nikt postronny nie może udawać ani być zamiast księdza aktorem, bo to profanacja. Prawo kanoniczne określa z surowością zasadę celebracji Eucharystii. Mszę świętą można odprawiać w miejscu świętym, przeznaczonym do sprawowania kultu Bożego, jakim jest kościół a przestrzenią celebracji bliższą jest ołtarz. Zmarłych grzebiemy w miejscu poświęconym specjalnie do tego celu, czyli na cmentarzu a do tego wszystkiego są odpowiednie paragrafy Kodeksu Prawa Kanonicznego. Dziś celebryci i również ludzie kina bronią Konstytucji a poprzez film Boże Ciało depczą inne prawo, mówiąc, że im wolno!

Cóż zatem chcieli osiągnąć scenarzysta i reżyser tego wątpliwego dzieła.  W Polsce doczekało się ono znakomitych recenzji i publicznego aplauzu wśród wyrobionych kinomanów. Jednak jego intencją, jak widzimy po pierwowzorze, nie jest podanie prawdy, że owo celebrowanie mszy spowodowane było załamaniem i chorobą.

W sytuacji scenariusza filmowego reżyser igra z uczuciami wiernych, bowiem próbuje dezawuować ogólny sens przychodzenia do kościoła jako miejsca kultu, ale też i miejsca, gdzie możemy oczekiwać ukojenia zadumy i refleksji.  Jan Komasa naucza nas z pozycji lepszego i mądrzejszego inteligenta z Warszawki i tylko przez ten pryzmat powinniśmy oceniać ten film. Każdy może wyrobić sobie na ten temat własne zdanie – lecz film ten wpisuje się w gamę prowokacji, po prostu odgórnie potrzebnych do rozbijania już i tak wątłej wspólnoty. Robi się to na każdym polu i na każdej płaszczyźnie a, jak widzimy ostatnio, szczególnie na płaszczyźnie dezawuowania sensu wiary.

Roman Boryczko,

luty 2020 

(Visited 38 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*