City Security z Polski jedzie na wojnę z Palestyńczykami…

images (1)City Security wyśle do Izraela swoich stu najlepszych ochroniarzy. We współpracy z izraelską policją mają oni chronić mieszkańców przed atakami ekstremistów. Benjamin Krasicki – prezes City Security – twierdzi, że gest jego firmy nie jest wymierzony w Palestyńczyków. Od kilku dni światowe media, w tym wszystkie czołowe izraelskie dzienniki, piszą o polskim biznesmenie, który zadeklarował chęć wysłania do Izraela stu pracowników ochrony. Mają oni współpracować z policją izraelską w zapewnieniu bezpieczeństwa  m.in.  mieszkańcom wielokulturowej Jerozolimy. Jako że akty terroru ze strony machiny wojskowej Izraela jak też buta i bezczelność żydowskich osadników nasiliły się do tego stopnia, iż społeczność palestyńska zmuszona została do aktów desperacji, którymi są samobójcze ataki, dla samych Żydów jest to gest najwyższej wagi. Smutne, że media, mając przed sobą cały obraz tego złożonego konfliktu, jakiego podłożem jest palestyńska walka o ziemię i odzyskanie państwowości, widzą tylko strach obywateli Izraela i „terroryzm arabski”. To optyka czarno-biała. Społeczność palestyńska siedzi na beczce prochu a celowe podpalanie lontu przez stronę izraelską może doprowadzić do kolejnej, III Intifady (społecznego powstania). II Intifada rozpoczęła się również od przypadkowego zdarzenia. Dnia 12. października 2000 r. dwóch nieuzbrojonych rezerwistów izraelskiego wojska w trakcie jazdy samochodem pomyliło drogę. Po minięciu izraelskiego checkpointu nagle znaleźli się na rogatkach Ramallah, gdzie zostali aresztowani przez palestyńską policję. Zamknięto ich w szkole i potraktowano jako szpiegów. Tłum cywili, który otoczył budynek, chciał tylko odwetu. Rezerwistów wcześniej pobito, wydłubano im oczy i wypruto wnętrzności. Zgromadzony tłum wył z radości. Następnie ciało jednego z Żydów wyrzucono przez okno, a tłum zaczął po nim skakać w dzikiej ekstazie. Potem ciała podpalono. Kolejnym czynnikiem, inicjującym powstanie, była wizyta premiera Ariela Szarona na Wzgórzu Świątynnym (najświętszym miejscu  judaizmu), co dla Palestyńczyków stanowiło hańbęą. Dziś świat stoi przed wybuchem III Itifady, której zwiastunem jest palestyńska strona, opublikowana w Internecie. Strona rozpowszechnia materiały, propagujące terroryzm, kult zamachowców-samobójców (szahidów) oraz ekstremizm islamski, wzywając do gotowości do zbrojnego powstania. W ostatnich tygodniach doszło do fali aktów przemocy w Izraelu (w tym zwłaszcza w obrębie Starego Miasta w Jerozolimie), na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy. Od 1. października 10 Izraelczyków zostało zasztyletowanych lub zastrzelonych. Miejscowa policja i wojsko w odwecie zabily co najmniej 68 Palestyńczyków, którzy mieli dopuścić się tych ataków. Nagranie wideo zostało opublikowane przez izraelską policję – przedstawia ono dramatyczny moment ataku terrorystycznego na przystanek autobusowy w Jerozolimie. Widać na nim palestyńskiego terrorystę, który staranował samochodem przechodniów, stojących na chodniku tuż obok przystanku autobusowego. Napastnik wyskoczył z rozbitego samochodu i zaatakował maczetą osoby, obserwujące to zdarzenie. Atak miał miejsce w jerozolimskiej dzielnicy, zamieszkanej przez ortodoksyjnych Żydów – Geula. W wyniku ataku zginęła jedna osoba a dwie zostały ranne. Izraelskie media poinformowały, że ofiarą zamachowca był 60-letni rabin, Jeszajachu Kriszewski. Przedstawiciele izraelskich służb poinformowali, iż zastrzelony sprawca był mieszkańcem Wschodniej Jerozolimy a zatrudniano go w jednej dużych firm telekomunikacyjnych.

imagesW takich właśnie okolicznościach ze swą biznesową propozycją – bez konsultacji z organami państwa polskiego (miał rozmowy z BBN, innych oficjalnych spotkań nie było) – wkracza Benjamin Krasicki, prezes firmy City Security, który złożył konkretną ofertę współpracy ministrowi ds. bezpieczeństwa Izraela. Pracownicy City Security mieliby by być wysłani do Jerozolimy po uprzednim odpowiednio dedykowanym szkoleniu w Polsce. Osoby te pomagałby funkcjonariuszom w obserwacji i informowaniu o ewentualnym zagrożeniu w miejscach użyteczności publicznej – a będąc w patrolu mieszanym winny być umundurowane w stroje agencji ochrony, czym mają się odróżniać od policji czy wojska. Ochroniarze mają posiadać tylko środki przymusu bezpośredniego. Sam koszt takiej misji jest też bardzo duży, bo ma wynieść około 700 tys. dolarów, a pokryty ma być wyłącznie ze środków firmy.

Jaki może być bilans zysków i strat dla firmy jak i wizerunku Polski w samym Izraelu i na świecie?:

– Firma City Security, działająca w Europie Wschodniej, z siedzibą w Polsce, działa tylko z pobudek marketingowych i potencjalnego przyszłego zarobku. Jedną z korzyści będzie wejście na rynek izraelski, mając odpowiednio przeszkolonych pracowników jak i pozytywny PR.

– Dzięki tej inicjatywie zmienia się obraz samej Polski w Izraelu. Sprawę komentują żydowskie i światowe media – a komentarze są… entuzjastyczne.

Jest też druga strona medalu, o której nie pomyślał pan prezes City Security. Polska nie jest światowym graczem, rozmiaru Stanów Zjednoczonych (Black Water) czy Francji (Legia Cudzoziemska), by móc pozwolić sobie na posiadanie prywatnych jednostek czy armii, operujących pod szyldem – “polskich ochroniarzy”.

Czym innym jest wysłanie leków czy innej pomocy humanitarnej w rejon konfliktu, a czym innym wspieranie jednej ze stron byłymi wojskowymi, którzy będą tam operować (misja ma klauzulę tajności). Oferując ochronę zwykłych mieszkańców Jerozolimy w zamyśle można dodać, że chodzi tylko o jej żydowską część. Strona palestyńska już zaznacza, iż “zwiększanie środków bezpieczeństwa nie służy pokojowi. Tak naprawdę to Palestyńczycy powinni być chronieni przed armią Izraela i osadnikami”.
Jeden z polskich ekspertów ds. bezpieczeństwa ostrzega, że udział Polaków w konflikcie izraelsko-palestyńskim ściągnie na RP odwet dżihadystów. Jeśli w wyniku działań czy pomocy polskiego ochroniarza zginie Palestyńczyk, winę za to w opinii innych Palestyńczyków będą ponosić wszyscy obywatele naszego kraju – turyści, dyplomaci i polska infrastruktura.

DSC_0275Spośród 193 państw członkowskich ONZ – Palestynę uznało 126 państw, a ponad 100 państw utrzymuje z nią stosunki dyplomatyczne. Co znamienne, Polska utrzymuje stosunki dyplomatyczne z obiema stronami konfliktu – również z Autonomią Palestyńską.

Czy w tak delikatnej sprawie, poczynania biznesu, działającego w branży ochroniarskiej, nie powinny być regulowane przez resort obrony i Ministerstwo Spraw Zagranicznych? Szczególnie, gdy dotyczy to firmy, określającej swoją tożsamość narodową a nie będącej międzynarodowym konsorcjum czy korporacją. Zresztą – czy w tak delikatnej sprawie o zdanie nie powinno zapytać się samych Polaków?

Roman Boryczko,

 listopad 2015

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*