Coraz mniej czasu

100_9434

 To już trzeci głos, próbujący podsumować na łamach SM wybory parlamentarne w RP…

Nadeszły piękne, słoneczne mgły poranne i od chwili wyborów po dziś dzień z tych mgieł po niedługim czasie wyłania się świetlisty dzień z wysyconymi kolorami, a nie jakiś tęczowy bełkot… Nie wiadomo tylko, czy słowo stanie się ciałem, bo po dotychczasowych wyborach – zazwyczaj się nie stawało!

Najbardziej cieszy mnie w układzie sił, że nie będzie koalicyjnego współrządzenia. Za swoje słowa i czyny PiS będzie musiał odpowiadać przed elektoratem, tak jak każdy człowiek na świecie odpowiada przecież w znacznym stopniu za swoje słowa i postępowanie. Nie będzie już mowy o zrzucaniu win na koalicjanta – „Oni winni, nie my!”, „To żona przesoliła tę zupę, ja tylko mieszałem!”… Szanse na odbicie od dna są spore, wszystko zależy od konsekwencji polityków i od obywatelskiej kontroli władzy, której Polacy muszą się nauczyć. Koalicja PO/PSL przez dwie kadencje swoich rządów zrobiła wszystko, by obywatele byli potulni jak baranki lub emigrowali. Od komunistów liberałowie wzięli podstawową zasadę: „Z rządzonymi się nie dyskutuje, bo ich rolą jest posłuszne wypełnianie poleceń”. Trzeba przyznać, że zwłaszcza Obywatel (Europy) Tusk kierował partią i krajem bez specjalnych skrupułów; znacznie bardziej pasowała mu rola bezwzględnego szeryfa z Nottingham, niż Robin Hooda.

Klęska „ludowców”? Mieszkańcy wsi mieli czas przyjrzeć się pracy koalicjantów PO przez 8 lat. Aktywiści PSL mówili przecież o sobie, że reprezentują rolników – robotników ziemi! Skutek ich „reprezentowania” był taki, że rodziny działaczy obrastały w piórka a młodzi mieszkańcy wsi zaczęli emigrować, wzorem mieszkańców miast. Dopiero po kilku latach wieś zrozumiała, czym jest Unia Europejska – jak można cieszyć się, że susza i nie będzie nadprodukcji albo karać rolnika za to, iż jego krowy dają za dużo mleka? Z kolei ci producenci rolni, którzy bezpłatnie wspomagali swymi płodami domy dziecka czy domy opieki społecznej, zostali opodatkowani – tak, jakby produkty sprzedawali po średniej cenie w danym czasie i regionie. Skoro „ludowcy” uważają się za chłopów czy ich potomków, dlaczego w ten sposób potraktowali tych, którzy produkują, nie politykują?

SLD? Chyba to ugrupowanie odchodzi w niebyt definitywnie. Miller mówił, powtarzał od lat, że lewica ma się „opiekować człowiekiem”! Ale za tym nic nie szło, żadne czyny… Już Cimoszewicz jako SLD-owski premier kpił z powodzian w Polsce Zachodniej, miast myśleć, jak im dopomóc. Co zrobił Leszek Miller? Najpierw, też jako premier, wprowadził RP do Unii Europejskiej, dobrze wiedząc, że skazuje Polskę na rolę kolonii Berlina i Brukseli. Potem, jako szef partii milczał, gdy likwidowano i rozkradano zakłady pracy.

Powiem tak – gdyby w Polsce była prawdziwa lewica, tyle zakładów pracy by nie upadło! Partie i związki zawodowe, identyfikujące się z lewą stroną sceny politycznej, umiałyby się skrzyknąć i powstrzymać likwidowanie rodzimej gospodarki. Tymczasem ich liderzy sami, jako neoliberałowie, zainteresowani byli przejmowaniem firm za bezcen. Lewica w RP wymarła! Czy to się komuś podoba, czy nie – na jej odbudowę (od podstaw) trzeba poczekać. Ci, którzy chcą, by wciąż identyfikowano ich z lewicą, zajęli się biznesem i na nic innego czasu nie mają. Nie tylko pani Blida wiedziała, jak się robi pieniądze!

Najbardziej atrakcyjnym politykiem tej kampanii był Paweł Kukiz. Tak go ocenił elektorat, bo też ludzie kierują się emocjami, nie rozsądkiem. A Kukiz mówił im tylko, że jest po to, by tworzyć idee. Jeden Bolek z Gdańska też kiedyś mówił, że tworzy idee. A ludzie? Ludzie mieli zrobić z tymi ideami, co tylko zechcą. „Róbta, co chceta!” – to już pupil neoliberalnej władzy, Owsiak. Ale przestało wychodzić. Ludzie wreszcie zechcieli zobaczyć, co się pod hasłami wyborczymi kryje! I okazało się, że u wszystkich – jedno wielkie NIC! W tej sytuacji wygrywał ten, który nie wmawiał bzdur, czyli Kukiz!

Żadnego pomysłu na siebie i partię nie miał tym razem poseł Palikot. Koalicja Ruchu Palikota z SLD podniosła próg wyborczy i załatwiła „odmownie” oba ugrupowania (oraz „drobnicę” tego, oficjalnie lewicowego, bloku). Protestujący w końcu lat 60. XX w. studenci Europy i Ameryki Pn. także tworzyli idee. Ale stanowili siłę – tak ze względu na masę liczbową, jak na jakość wielu studenckich mózgów. To, że dziś to oni kierują poczynaniami banków i korporacji, albo dzierżą za pyski oficjalne media (czyli 99%) – o czymś świadczy! Owszem, dali się kupić komunistom czy kapitalistom, ale byle kogo nie kupowano

Zastanawiam się, na czym PiS może się wyłożyć. I myślę sobie, iż tak jak poprzednio – na służbach! Choć proces Sumlińskiego świadczy o tym, że niektórzy funkcjonariusze zmieniają front. Coraz ciemniejsze chmury zbierają się nad byłym prezydentem – Komorowskim. Świadkowie są, za mało upłynęło czasu, nie wszystkich dało się wysłać za granicę na placówki dyplomatyczne czy z „misjami pokojowymi”, co usprawiedliwiłoby ich nieobecność przed sądem. Wielu przebywa w Polsce i widząc klęskę PO zastanawia się, czy warto wciąż milczeć…

Ale tak, jak liderzy PiS, przekopane ma również prezydent Duda. Ma pecha, bo stanął na drodze porozumienia (którego to już w najnowszej historii?) pomiędzy Niemcami a Rosją. Duda nie jest człowiekiem Anielicy Merkel, jak Tusk. Ona by go chętnie zdeptała, ale widzi poparcie narodu dla nowego prezydenta. A Polacy – wiadomo – nieobliczalni! Rosjanie też nieobliczalni – mogą Andrzeja Dudę wesprzeć w żądaniach wobec Brukseli, ale mogą go i zniszczyć. Na razie czekają i chcą się przekonać, na ile polski prezydent jest osobą samodzielną – tak wobec prezesa Kaczyńskiego, jak wobec biurokratów UE i prezydenta Baracka Obamy.

Jeśli prezydent Duda pójdzie drogą premiera Węgier, Orbana (prezydent Madziarów – János Áder – jest postacią mniej politycznie wyrazistą), ma szansę odegrania w Europie roli kogoś, kogo można nie lubić, ale nie wolno lekceważyć.

Nadzieja matką głupich, ale bez niej Polska naprawdę jest (jak chciał minister Sienkiewicz) „bytem teoretycznym”. Wobec eskalacji napięć międzynarodowych czasu mamy coraz mniej, ale dajmy szansę nowemu rządowi. I… sobie!

100_9247

Mariusz Kiryła

Fot.: Lech L. Przychodzki

 

 

 

 

 

 

 

(Visited 2 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*