Dobrowolny przymus

Nadchodzi Godzina Zero a opłacone w Polsce hieny dwoją się i troją, by wykonać przypływające rozkazy jak najszybciej i możliwie bez rozgłosu. Propaganda sukcesu, pokaz siły kapitalizmu wydała na świat szczepionkę jako remedium obecnego stanu nieważkości – nie w lat osiem czy dziesięć, lecz w kilka miesięcy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie podejmie się „reklamowania” tego specyfiku o niewiadomym działaniu i bliższych i dalszych bardziej lub mniej negatywnych skutkach dla populacji planety Ziemia! „Rząd okupacyjny”, oczywiście nie jedyny w Europie, działając z ramienia światowego kapitału globalnych korporacji wie, że ma bez mrugnięcia okiem wykonać rozkaz!

By wszystko się powiodło, musi z 38 milionów zaszczepić się 70 proc. osób. Wirus SARS-CoV-2 okazał się mniej mutujący niż np. wirus grypy, ale jeden cykl szczepienia musi przejść owa wyznaczona liczba osób, by transmisja choroby dalej się nie rozwijała. Przy polskich chętnych na poziomie 15, 20% będziemy mieli sytuację i cały czas tlącą się gdzieś epidemię. PiS informuje, że ci, co przyjdą pierwsi do punktów szczepień, dostaną zachęty („bonusy”), które będą powodowały, że osoby zaszczepione nie będą podlegać wybranym obostrzeniom.

Prawnicy twierdzą, iż takie rozwiązanie nie jest sprzeczne z Konstytucją RP, bo rząd ciągle używa rozporządzeń do realizowania prawa w Polsce, a nie najwyższego narzędzia – ustawy! Konstytucja stwierdza bardzo jasno, że ograniczenie praw i wolności musi być zapisane w ustawie. Zatem również zapis o bonusie powinien znaleźć się w regulacji ustawowej. Konstytucja dopuszcza różnicowanie obywateli, oparte na cesze istotnej. I tak prawo podatkowe stanowi, że osoby, które zarabiają mniej, płacą mniejsze podatki niż te, które zarabiają więcej. Jeżeli bonus za zaszczepienie się w postaci zwolnienia z przestrzegania obostrzeń przyjąłby formę ustawową, to będzie legalny i nie będzie stanowić naruszenia niczyich praw ani nierównego traktowania obywateli. Wydaje się, iż rządzące nami marionetki nie posuną się do obowiązkowych szczepień, bowiem to reguluje art. 36 ustawy z dnia 5. grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Szczepienia przymusowe zastosowano w Polsce raz – to było szczepienie przeciw ospie prawdziwej, stosowane w czasie pamiętnej epidemii we Wrocławiu w 1963 roku. Stosuje się ten akt prawny tylko  w stosunku do osoby – albo osób – u której podejrzewa się lub rozpoznaje chorobę szczególnie niebezpieczną i wysoce zakaźną („łatwo rozprzestrzeniająca się, o wysokiej śmiertelności, powodująca szczególne zagrożenie dla zdrowia publicznego i wymagająca specjalnych metod zwalczania, w tym cholera, dżuma, ospa prawdziwa, wirusowe gorączki krwotoczne”), nie dotyczy to więc realizacji szczepień obowiązkowych, o jakich mowa w art. 5 ust. 1 pkt 1b i w art. 17 ustawy z dnia 5. grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. W Polsce aktualnymi aktami doraźnymi są rozporządzenia, a szczepienia ochronne w Polsce wykonywane są w oparciu o ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U.2008 nr. 234 poz. 1570). Zgodnie z nią osoby, przebywające na terytorium Polski, są obowiązane na zasadach określonych w ustawie do poddawania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym. Ale dla Prawa i Sprawiedliwości, łamiącego przepisy i prawo na każdym kroku nie jest to przecież mur nie do przebycia; można go obejść podstępem, pałą i głodem…

Dziennik Rzeczpospolita opublikował wywiad z prof. Stanisławem Gomułką – głównym ekonomistą Business Centre Club, organizacji skrajnych liberałów i forpoczty globalistów. Gomułka zaproponował rozwiązanie, które (gdyby zostało wprowadzone w życie) postawiłoby wszystkich dorosłych Polaków w sytuacji bez wyjścia, bez wyboru a nasz kraj stałby się obozem, zarządzanym przez dyktaturę. Otóż według niego wszyscy pracodawcy krajowi i ci, którzy przybyli zbijać tu w Polsce kapitał – powinni w ramach nowych umów o pracę wymagać zaświadczenia o zaszczepieniu na Covid-19 Zatem każdy, kto odmówi przyjęcia szczepionki może się liczyć z trwałym bezrobociem i basta. Szef jest na samozatrudnieniu i może pozwolić sobie na wolność wyboru, również w kwestii szczepień! Mamy też naciski nie od dziś ze strony świata medycyny. „Słynny” p. prof. Krzysztof Simon nazwał już Polaków nie wierzących w oficjalny dyskurs na temat pandemii koronawirusa „zdemoralizowanymi kretynami”. Potem wpadł na „genialny” pomysł, aby osoby, które się nie zaszczepią, płaciły odszkodowania tym, którzy się zaszczepią, a zachorują na Covid-19. Teraz okazało się, że prof. Simon brał pieniądze na badania od amerykańskiego koncernu – firmy Pfizer. Sprawa wytłuszczona jest na stronie Wiley Online Library, gdzie przy padaniu nad projektem „Rzeczywiste doświadczenie z produktem Grazoprevir/Elbasvir w leczeniu wcześniej „trudnych do wyleczenia” pacjentów, zakażonych wirusem zapalenia wątroby typu C, genotypem 1 i 4” dla doktora Simona grantami sypnęły: PfizerAbbVie, Allergan, Bayer, EISAI, Gilead oraz Intercept.

Simon wobec jawnego konfliktu interesów (dziś występuje w telewizji jako ekspert, naganiacz, tele-ewangelista) powinien wcześniej poinformować, że współpracował z Pfizerem i uprzedzić, by nie łączono go z kwestią promowania szczepionki. Nie zrobił tego, a przy tym bardzo mocno napiera na społeczeństwo, by się szczepiło, wymyślając przy okazji różne groźby, jak ta z przymusem wypłaty odszkodowań. Jedno jest pewne – bardzo ciemne chmury zbierają się nad wolnością i demokracją. Bardzo ciekawi mnie, co zrobią z fantem rozkrzyczanych setek, tysięcy wojowniczych polskich niewiast. Czy będą protestować (mają moje poparcie, również osobiste), czy będą podawać… gwoździe? (Cdn.)

Roman Boryczko,

31. grudnia 2020 roku

 

(Visited 100 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*