Papandreu prawie jak Beck – bo „prawie” czasami czyni wielką różnicę

                                                                                                 „Hitler Hachę wziął pod pachę

 a Hacha z uciechy oddał mu Czechy”

To, co się dziś dzieje wokół Grecji, nie ma analogii od czasów zajęcia Czechosłowacji przez hitlerowskie Niemcy. Teoretycznie niezależne i suwerenne państwo jest przymuszane do określonej polityki społecznej i gospodarczej w interesie potęg całkowicie wobec niego zewnętrznych.

 Nie da się ukryć – okres XX-lecia międzywojennego nie jest moim ulubionym w historii. I to nie tylko dlatego, że np. anarchizm był ściganym przestępstwem. Nie bądźmy bowiem szczegółowi i patrzmy szerzej niż tylko z własnego podwórka. Choć i tak tamto XX-lecie wypada zdecydowanie lepiej od obecnego. Wystarczy wspomnieć COP, magistralę kolejową, Gdynię – i to wszystko w trakcie światowego kryzysu. Obecni zaś syndycy masy upadłościowej po PRL-u potrafili stworzyć tylko trochę montowni z gotowych prefabrykatów. Poza tym jednak – o czym można było się przekonać na podstawie książki i filmu Kariera Nikodema Dyzmy – w „tamtej” Polsce było całkiem jak dziś – afery, afery, afery… Brak skutecznej reformy rolnej – przeludniona i nędzna wieś, fatalna polityka względem mniejszości, getta ławkowe, brutalne i krwawe „rozwiązywanie” problemów społecznych (w wolnej Polsce równie chętnie strzelano do robotników i chłopów, co za PRL-u), zamach majowy, Bereza Kartuska, po śmierci Piłsudskiego w narastającej pustce ideologicznej obozu sanacyjnego rosnąca fascynacja włoskim faszyzmem. Błędna, zła i w konsekwencji katastrofalna polityka międzynarodowa, za którą odpowiedzialny był przede wszystkim min. Beck.

Poczynając od początku istnienia Rzeczypospolitej – upadek koncepcji Rzeczpospolitej Wielu Narodów, a to z oczywistej niechęci owych narodów i do owych narodów, nierealizowalna koncepcja Międzymorza, kabaretowa polityka mocarstwowości względem Litwy, „Wodzu prowadź na Kowno”, „Żydzi na Madagaskar” – to nie puste gagi z „Zezowatego szczęścia”, to realia ówczesnej polityki (!),  głoszonej i realizowanej przez  Józefa Becka. W końcu zajęcie Zaolzia – udział w rozbiorze Czechosłowacji.  Polityka równoważenia wpływów wrogich sobie sąsiadów nie tylko nie okazała się realna – nie powstrzymała bowiem paktu Ribbentrop–Mołotow,  ale zdecydowanie przez cały okres międzywojenny była bardziej proniemiecka. Józef Beck sprawił jedno – zawarł porozumienie z Francją i Anglią, przez co zrządził, że Francuzi i Anglicy umierali za Gdańsk tak, jak nie chcieli umierać za Sudety. Min. Beck w przemówieniu sejmowym z 5. maja ‘39 odrzucił niemieckie ultimatum z żądaniem Gdańska, eksterytorialnej autostrady i propozycją udziału w pakcie antykominternowskim. Józef Beck rozpętał II wojnę światową, stanął na drodze Hitlera, wolał klęskę niż miejsce u boku faszystów. Uchronił nas od losu, jaki wybrały m.in. Węgry i Rumunia. Armia polska uległa rozbiciu we wrześniu 1939 r. To, że w następnym roku to samo stało się z Francją, nie tłumaczy zupełnie braku koordynacji, głównego dowództwa, strategii obrony… Dziwi to tym bardziej, że kraj przez większość czasu był rządzony przez wojskowych. Sanacja wraz z klęską wrześniową przestała istnieć – ani w kraju ani na emigracji nie powstało żadne ugrupowanie, do niej nawiązujące.

Dlatego w dniu, kiedy się obudziłem i usłyszałem, że giełdy pikują na wieść o tym, iż w Grecji ma odbyć się referendum – pomyślałem, że czasem nawet najbardziej zafajdany polityk zachowa się jak człowiek. Dziś na naszych oczach trwa bezprzykładny szacher macher z cyferkami. Tam się coś dodaje, mnoży, tu odejmuje. Ot, 100 miliardów euro, w żywe oczy twierdząc, iż Grecy nie mają już niczego i wszystko należy się francuskim i niemieckim bankom. W dodatku niczyja – lecz ich własna w tym wina, gdyż Grecy powinni: krócej żyć, mniej pić czy jeść a więcej i dłużej pracować. Żyli ponoć o 130% „ponad normę”, taki bowiem jest stosunek długu do PKB (my zaś na razie żyjemy tylko o 50% „ponad normę”, bo taki jest na razie nasz stosunek długu do PKB). Niestety – jak się okazuje Papandreu nie wytrwał w swoim referendalnym postanowieniu  – nie uchroni go to jednak od upadku – wszak nadwyrężył zaufanie wielkich tego świata. Grecja jest pierwsza – z pewnością nie będzie ostatnia. Tak jak anszlus Austrii a później Czech nie zaspokoił, a wręcz rozbudził żądze Hitlera.

                                           Artur Kielasiak

(Visited 1 times, 1 visits today)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*