Platforma wylała – smoleńskie szambo

smolensk_katastrofa_2Od katastrofy smoleńskiej polskiego samolotu rządowego, lecącego na obchody katyńskie 10. kwietnia 2010 roku, minęło już 5 lat. Sam pamiętam, jaki to był szok, gdy  po nocy   rano wróciłem z pracy i zostałem 0budzony. Pierwsze dni po tym bezprecedensowym wydarzeniu przebiegły w atmosferze ludzkiej solidarności. To warto zapamiętać! Warszawa i Krakowskie Przedmieście rozświetlone setkami tysięcy zniczy, kwiatów i zadumy za stratą Polaków, którzy zginęli, lecąc oddać hołd zdradziecko pomordowanym przez NKWD w Katyniu. Zginęli na służbie – ci z lewicy i ci z prawicy, znani i mniej znani – wszyscy za polską sprawę.

Do dziś jednak wokół samego zdarzenia nie wyjaśniło się nic. Nasi militarni sojusznicy rownież “nabrali wody w usta”, a przecież, gdy trzeba – zdalnie sterowanymi dronami potrafią zastrzelicć człowieka setki tysięcy kilometrów od stanowiska dowodzenia lub z satelitów szpiegowskich zrobić zdjęcie wężowi,  pełzającemu  po pustyni. Wielki i ciężki prezydencki samolot stał się 10. kwietnia niewidoczny! Do Rosjan nie ma co wysuwać pretensji. Byliśmy ich militarnym satelitą a dzięki polskiej generalicji o sowieckim rodowodzie, agenturze czy setkom tysięcy uśpionych SB-ków – nadal jesteśmy sterowani ze Wschodu. Gardzą nami, bo dziś jesteśmy jak bezpański kundel, szukający po śmietnikach kości. Śledztwo zostało przekazane stronie rosyjskiej, która nie ma interesu, by je kończyć, dodatkowo upokarzając polską stronę tym, że do tej pory do RP nie wróciły szczątki samolotu.

Ci, którzy mienią się polską władzą, prokuraturą, śledczymi – powinni zamilknąć, pochylić głowy i tak stać – okryci hańbą i wstydem. Oni jednak od samego początku mieli inne plany. Dla swych odbiorców (w większości jest to elektorat SLD, PO i konsumenci Gazety Wyborczej czy NIE – Jerzego Urbana) przygotowano danie dnia. Kłamstwa, opluwanie zmarłych i poniżanie ich oraz tysiące godzin medialnej dezinformacji. Przedstawienie trwa! Dziś,  w przededniu wyborów prezydenckich, ostatnim idiotom, pastwiącym się z pasją nad smoleńskim trupim polem, dano kolejną zabawkę. Każde wdepnięcie w taką trującą substancję grozi wyłącznie wywołaniem awantury przed wyborami – a dokładnie o to właśnie chodzi władzom! Stąd też dzisiejsza, kolejna wrzutka, opluwająca ofiary tragedii smoleńskiej. Znów dziennikarze w mediach o kapitale niemieckim zdali egzamin na piątkę. Joseph Goebbels byłby z was dumny – perfekcyjnie podane kłamstwo! Nie wiadomo, skąd się wzięły jakieś nowe stenogramy i kto je sporządził, nie wiadomo, kto jechał po nie do Moskwy. Nie wiadomo też, na jakiej podstawie je sporządzono i co w nich w ogóle jest. Nie wiadomo, gdzie one są i skąd one są. Nie wiadomo, czy w ogóle zajmowały się tym jakiekolwiek władze, instytucje, prokuratura, czy zostały po prostu przywiezione dla wywołania sensacji. Nie wiadomo, jakie jest stanowisko jakichkolwiek władz, prokuratury, instytucji i po co ujrzały światło dzienne, skoro i tak już “wszystko” zostało Polakom wyłożone! Nie wiadomo, kto, co i z czego odczytywał i w ogóle – do czego ten ktoś (co odczytywał albo i nie odczytywał) miał dostęp. Nie wiadomo, czy stenogramy sporządzono z nagrań dłuższych, krótszych, zaszumionych i jak to sie stało, że dopiero “nowatorskie” sposoby sa w stanie odczytać kolejnych 30 procent słów!

Te wrzutki, to kolejne przykrywanie upadku państwa. Zadłużenie dawno przekroczyło poziom Grecji, nie działają państwowe instytucje, rośnie korupcja a w narodzie apatia i zobojętnienie. Kto żyw, ucieka na tułaczą emigrację a i nawet na święta kościelne Polacy już nie wracają do kraju, czym oburzają rodzimy kler. Nie dajmy się w żadnym razie tym draniom – może naćpanym, może zaalkoholizowanym (a może tylko spełniającym posłusznie polecenia przełożonych) wciągnąć w ich brudną rozgrywkę przedwyborczą. Niech dalej wysyłają w eter swoje urojenia, z których nic nie wynika a spełniają tylko funkcję wylewania szamba i zatruwania fekaliami naszych myśli. Niestety, żyjemy w czasach, kiedy nie istnieją żadne świętości, gdy każdy pajac może publicznie i medialnie kpić z każdego i każdego obrażać – zarówno żyjącego jak i nieżyjącego. To nieprzyjemny skutek uboczny demokracji a w przypadku Polski – dyktatury dezinformacji – która trzyma biedną, tubylczą tłuszczę na krótkiej smyczy.

imagesOd pięciu lat żyjemy w politycznym matriksie, kręcącym się wokół kokpitu samolotu, którego wrak nie wraca do Polski. Nie ma kampanii wyborczej, nie ma debaty politycznej z udziałem dwóch dominujących w mainstreamie  partii, by sprawa katastrofy prezydenckiego samolotu nie przewinęła się choćby w tle. Wszyscy bez wyjątku nie mogą już o tym słuchać. Można powiedzieć – nie wszystko wiemy! Ja dopowiem – i nie będziemy wiedzieli nigdy. Są powody, dla których nie spodziewam się zamknięcia sprawy. To sztuczne skakanie sobie do gardeł liberalnych “polityków” z PO i PiS-u. Mamy więc sytuację, w której rządzący i opozycja pełnym wyjaśnieniem sprawy nie są zainteresowani a medialny show służy im tylko do szokowania lub mobilizowania swych wyborców. Właśnie od Smoleńska zaczęła się “wojna polsko-ruska”. Ciągłe ujadanie w mediach, w prasie i w społecznych komentarzach, jak i rządowe strojenie się w pióra husarii, doprowadziły do sprowadzenia kontaktów między naszymi krajami do minimum. PiS-owskie media znają dobrze wykonawców “zamachu”, zaś PO-wscy liberałowie ujadają, ośmieszając te wersję zdarzeń. Kiedyś może wyjaśni się, co stało sie tego dnia z prezydenckim Tu-154 i oby nie okazało się, że śmiertelne uderzenie przyszło z zupełnie innego kierunku niż wszystkim zainteresowanym się wydaje. Wygaszanie Polski i Polaków dobiega końca. Jeszcze kilkadziesiąt lat i nadwiślańskie tereny zamieszkiwać będzie 1/5 tubylców, wykonujących tylko proste prace u zupełnie obcego pana. Tak kończą wszyscy naiwni!

Roman Boryczko,

kwiecień 2015

(Visited 5 times, 1 visits today)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*