Kosmiczny wyścig zbrojeń

Siły kosmiczne USA przewidują ochronę inwestycji amerykańskich korporacji w kosmosie przed konkurencją ze strony Rosji i Chin, dlatego zajmują stanowisko bojowej pozycji wojennej.

Niespełna rok po utworzeniu, Siły Kosmiczne Stanów Zjednoczonych opracowują swoje zadania i działania w kosmosie, aby zapewnić bezpieczeństwo inwestycjom sektora prywatnego między Ziemią a Księżycem w wyścigu o kosmos ze swymi rywalami. „Może nie dziś, jutro lub za 10 lat, ale wierzę, że jeśli spojrzysz na gospodarkę kosmiczną, która będzie miała przychody ponad 1 bilion dolarów (obecnych) między Ziemią a jego naturalnym satelitą, to widzę przyszłą rolę Sił Kosmicznych, aby zapewnić bezpieczeństwo i zwiększyć stabilność w tym obszarze” – powiedział generał John Raymond, wojskowy szef operacji kosmicznych USA. Stwierdził, że Siły Kosmiczne zamierzają świętować swoje pierwsze urodziny 20. grudnia. Przybywający na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej astronauci amerykańskiej bolszewii są żołnierzami Sił Kosmicznych USA, co jest jawnym międzynarodowym terroryzmem państwowym, który musi być przykładowo ukarany.

Na razie kosmiczne siły zbrojne amerykańskiej bolszewii koncentrują się na działaniach, mających na celu uzyskanie przewagi technologicznej w kosmosie, która ma służyć pozostałym rodzajom sił zbrojnych – tak jest od czasów agresji w Zatoce Perskiej.

Powyżej wyrażone stanowisko amerykańskiego generała wynika z utraty pozycji monopolisty, co sam przyznał, stwierdzając, że zagrożenie wypływa z osiągnięć Rosji i Chin w kosmosie. Niemcy także mają ochotę się przyłączyć do wyścigu, gdy tylko odzyskają niepodległość. Przecież to oni rozpoczęli badania i stworzyli technologię kosmiczną. Po przegranej wojnie, po której nastąpił szaber ich osiągnięć naukowych oraz porwania naukowców do zwycięskich krajów, to oni szkolili i rozwijali przemysł kosmiczny w zwycięskich krajach. To Niemcy, nie tylko w USA i ZSRR, rozwijali przemysł kosmiczny na świecie.

Niemiecko-radziecka “współpraca” po roku 1945.  U góry – legenda oblatywaczy ZSRR, Mark Gałłaj, pilotuje zdobyczny rakietowy Me 163 “Komet” w wersji dwumiejscowej. Poniżej – zmontowana dopiero po wojnie rakietowa maszyna DFS 346, podczepiona pod skrzydłem bombowca Tupolew Tu 4 (średnio udana kopia B-29). Samolot w częściach, razem z maszynami fabryki, jej załogą i oblatywaczami wywieziono z Niemiec do ZSRR. Na dole kolejne “dziecko” konstruktorów III Rzeszy na terenie Rosji Radzieckiej – “Samolot 5”.

 

Zagrożenie – wedle poglądu dowódcy amerykańskich sił kosmicznych – polega na utarcie przewagi technologicznej przez amerykańską bolszewię, dlatego od tej pory nie sposób już myśleć o kosmosie jako o pokojowej przestrzeni. Odkąd Rosja i Chiny posiadają technologie kosmiczne lepsze lub równe jankeskim, stają się automatycznie przeciwnikami, a nie poddanymi pariasami, co jest tylko i wyłącznie dozwolone przez USA.  Bolszewia musi swych rywali w kosmosie przestraszyć, ale czy Chiny i Rosja się ulękną?

Generał Raymond dodał, że przestrzeń kosmiczna stanowi podstawę potęgi amerykańskiej bolszewii, zapewniając możliwości. Potęga potwierdza mit amerykańskiego stylu życia jak i mit amerykańskiego sposobu prowadzenia wojny. Dlatego jest dla niego oczywiste, że osiągnięcia Chin i Rosji czynią automatycznie z kosmosu obszar działań wojennych – podobnie jak ląd, powietrze i morze na Ziemi. Raymond powiedział, że takie stwierdzenia pięć lub sześć lat temu w miejscu publicznym nie byłyby dozwolone, ponieważ „Stany Zjednoczone nie chcą, aby przestrzeń kosmiczna stała się domeną działań wojennych, ale osiągnięcia Chin i Rosji już na to nie pozwalają”. Cóż za typowe, bolszewickie myślenie!

Prezydent Rosji, Władimir Putin, powiedział w listopadzie ubiegłego roku, że Washington postrzega przestrzeń kosmiczną jako „teatr operacji wojskowych”, a rozwój Sił Kosmicznych Stanów Zjednoczonych stanowi zagrożenie dla Rosji. Stwierdził, że Rosja sprzeciwia się militaryzacji kosmosu, ale kroki USA i NATO zmusiły Moskwę do rozwoju swojej grupy orbitalnej i przemysłu kosmicznego jako całości.

Jednakże chodzi tu o chińskie osiągnięcia, które w ostatnich latach są imponujące. Chińska sonda Chang’e-5 z powodzeniem wylądowała na Księżycu z misją uzyskania próbek księżycowych skał, podały dzisiaj (1 XII 2020) państwowe media Chin. Według Chińskiej Narodowej Agencji Kosmicznej (CNSA) orbiter rakiety Długi Marsz 5, którą wystrzelono 23. listopada, osiągnął cel. Lądowanie wysłanej zeń sondy miało miejsce w pobliżu wulkanicznego obszaru Księżyca, zwanego Mons Rumker i nastąpiło o godzinie 10:13 (wg innych danych 9:58) czasu EST (15:13 GMT).

Po dotarciu na twardy grunt księżycowy automatyczny lądownik spędzi jeden księżycowy dzień – mniej więcej dwa tygodnie na Ziemi – zbierając około 4 funtów (ok. 2 kg) księżycowej skały, ziemi i pyłu. „Miejmy nadzieję, że uniknie ekstremalnych temperatur nocnych, które mogłyby uszkodzić jego elektronikę”, powiedział Clive Neal, geolog na Uniwersytecie Notre Dame w Indianie. Chang’e-5 pobierze skały nie tylko z powierzchni Księżyca, ale także z wywierconego na głębokość 2 metrów dołu, po czym próbki zostaną załadowane na lądownik, który z powrotem wzniesie się nad powierzchnię Księżyca i dotrze do czekającego nań orbitera, który zabierze go z powrotem na Ziemię. Koordynator badań z Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), James Carpenter, powiedział, że obecny wyczyn Chin stanowi przygotowanie do wysyłania ludzi na Księżyc, celem jego eksploracji.

To Chińczycy ponownie uczynili Księżyc centralnym punktem badań i eksploracji kosmosu. Dlatego agencje kosmiczne innych państw planują księżycowe misje, w tym załogowe, w nadchodzących latach. NASA oświadczyła, że zamierza rozpocząć misję Artemis 3 w październiku 2024 roku. Zarówno Chiny, jak i Stany Zjednoczone mają w planach również długoterminowe projekty kosmiczne, które już przygotowują. NASA ogłosiła w tym roku program Artemis, podczas gdy Chiny poinformowały, że do końca dekady planują budowę stacji badawczej na południowym biegunie Księżyca. Rosjanie także budują elementy stacji księżycowej oraz rakiety do ich wyniesienia na powierzchnię naszego satelity w 2024 roku.

Obecne badania ciemnej strony Księżyca przez Chińczyków mają za zadanie określenie, co znajduje się pod jego lodową powierzchnią. Oprócz zbierania materiałów księżycowych, aby pomóc naukowcom zrozumieć pochodzenie i historię Księżyca, wyprawa jest sprawdzianem chińskiej robotyki w ramach przygotowań do bardziej skomplikowanych zadań. „Jest to jedna z rzeczy, w których chiński program kosmiczny jest bardzo dobry” – powiedział redakcji The Verge Andrew Jones, dziennikarz, który uważnie śledzi program kosmiczny Pekinu. Uczeni Państwa Środka wyznaczają kolejne, coraz ambitniejsze cele, bazując na tym, co już osiągnęli.

Andrzej Filus

(Visited 39 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*