W Łodzi znów mało tolerancyjnie

artmosaic_nienawisc_duzeŁódź przez lata dorobiła się miana kuźni talentów, do której zjeżdżają studenci z całego świata, dodający kolorytu temu upadającemu miastu. Studiują głównie na Politechnice Łódzkiej, wielu z nich kształci się też na Uniwersytecie Medycznym. Mieszkają w akademikach, pojawiają się również na głównej ulicy Łodzi – Piotrkowskiej, pełnej klubów i pubów, zastawiając tu przywiezione ze sobą pieniądze. Studenci ci za swoje studia płacą, więc nie wiem, czemu spotyka ich ze strony Polaków coraz częściej niechęć i agresja? Przemocy w Łodzi jest coraz więcej, ilość ataków na studentów z zagranicy w ostatnich miesiącach zwiększyła się. Nie możemy się na to godzić, a tymczasem wokół siebie widzimy coraz więcej objawów znieczulicy, gdy jednak coś się dzieje – odwracamy głowę. Każdy taki przypadek, kiedy używa się siły i agresji wobec drugiej osoby – czy to Polaka czy obcokrajowca, powinien być starannie zbadany i ukarany, a często tak nie jest.

Studentka Politechniki Łódzkiej, pochodząca z Algierii dwukrotnie została zaatakowana w centrum miasta.  Mężczyzna najpierw ją zwymyślał, dwa tygodnie później została brutalnie skopana. Postępowanie prowadzi policja pod nadzorem prokuratury. Dotyczy ono przestępstwa, związanego z nienawiścią na tle rasowym, za co grozić może do trzech lat więzienia. Dziewczyna nie będzie miło wspominała tamtych chwil.

“Za pierwszym razem, w połowie maja, razem z przyjaciółmi jechaliśmy tramwajem do centrum miasta na obiad. Musieliśmy się przesiąść. Kiedy próbowałam wsiąść do drugiego tramwaju, usłyszałam, że ktoś krzyczy, ale nie wiedziałam, że to do mnie. Próbowałam wsiadać, ale nagle jakiś obcy mężczyzna zaczął mnie wypychać z tramwaju. Cały czas krzyczał. Nie rozumiałam dokładnie co, ale pamiętam słowa: Islamuch do domu” – powiedziała pobita studentka. Jak podkreśliła, choć w tramwaju było mnóstwo osób, nikt nie zareagował i nie pomógł ani jej, ani jej przyjaciołom.

Dwa tygodnie później atak się powtórzył. Studentka z Algierii robiła zakupy w jednym z supermarketów w centrum miasta. W sklepie natknęła się na tego samego mężczyznę, który wcześniej był wobec niej agresywny. Także teraz zachowywał się nerwowo, więc dziewczyna uciekła do innej części sklepu. Później wyszła na zewnątrz, na przystanek tramwajowy. “Było tłoczno i nie zauważyłam, że ten sam mężczyzna  stoi na przejściu dla pieszych. Poszłam na przystanek. Mężczyzna wsiadł do tramwaju i cały czas coś do mnie krzyczał.  Zrozumiałam tylko: Nie wchodź do tramwaju! “– opowiada w rozmowie z Radiem Łódź. Jak relacjonuje, gdy wyjęła telefon, aby zadzwonić na policję, napastnik wyskoczył z wagonu, podbiegł do niej  i dwa razy ją kopnął. Na pomoc studentce ruszyła inna, także czekająca na tramwaj kobieta. Gdy próbowała sfotografować napastnika, ten wskoczył do tramwaju i uciekł. Na miejsce wezwano policję, studentka z Algierii zgłosiła sprawę i została skierowana na obdukcję do lekarza sądowego.

0001V2SHORSP6P39-C116-F4Nie doszło do tragedii, ale to nie znaczy, iż takie sprawy należy przemilczać. Bierność jest idealną glebą do kiełkowania zła – a w połączeniu ze znieczulicą to już tylko krok od zbrodni.

 

Roman Boryczko,

czerwiec 2016

(Visited 2 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*