Do nacjonalizmu trzeba dorosnąć… (3)

Korporacje inwestują w Ukraińców ku uciesze Jarosława Kaczyńskiego i według pisma Poradnik Handlowca z kwietnia 2017 otrzymują też pozapłacowe świadczenia. Bezpłatne mieszkania, wyżywienie i dojazdy do pracy!!! Szokujące? Drodzy lewicowi (?) liberałowie, gdzie wy tu widzicie w tej antypolskiej, zgniłej polityce obecnego rządu, schlebiającej korporacjom – nacjonalizm? To nie nacjonalizm, a bezkrytyczny serwilizm, który toczy ten kraj jak nowotwór.

Życie z pozycji klęczącego na kolanach, pseudokatolickie kołtuństwo ludzi, życzących sobie po cichu najgorszego złego, niechęć, niemoc, wiara w cuda, których nie było, nie ma i nie będzie…

Nie musicie powtarzać wszem i wobec, że My, Naród jesteśmy źli i nieczuli na krzywdę zbłąkanych przez wojnę duszyczek. Tak, jesteśmy tacy! Jesteśmy i zawsze tacy byliśmy, bo w 70% pochodzimy od chłopstwa. Ten pęd do posiadania jest u nas jedną z cech mentalności wiejskiej, ale nie chodzi tu o jedną z postaw konsumpcjonizmu – a o wyrwanie drugiemu, przepychanie się łokciami w drabinie społecznej czy w kolejce po mięso – zachowania, wynikłe z biedy.

Przywiązanie do „mieć” zostało wzmocnione przez „mieć” systemu kapitalistycznego. Dzisiaj wszyscy chcą „mieć” – i nie mieszajmy do tego Polski, barwy której „twórczy wybrańcy” bez konsekwencji kontrastują z psią kupą. Nie – My, Naród, mlekiem płynąca ziemia, kraj mądrości i wiedzy… A kołtun i chamstwo… A synekury, zapewniane swoim krewnym i znajomym, bez mądrości i polotu. Ta prostolinijność zawsze oczekuje złego, nawet wtedy, gdy wszystko idzie dobrze. Nieufność, zamknięcie na nowości, przywiązanie do wiary, że to właśnie nas On umiłował…

Gdzie wy tu widzicie nacjonalizm, skoro do niego trzeba by mieć jakiś nadrzędny interes, wizję, podporządkowującą wszystkich? A do tego trzeba… dorosnąć..! Nawet do szowinizmu nie jesteśmy zdolni, bo jesteśmy za głupi, by z kijem ganiać gremialnie obcych (obcych nas wyzyskujących!) bijąc swojego, bo to najprostsze. O. Tadeusz Rydzyk poprowadził tę niezdolną do niczego tłuszczę ku wartościom zabiedzonej wsi. Teatralna religijność z brutalną hierarchią stada. Poczucie podporządkowania, którego się nie kwestionowało w rodzinie (ojciec-gospodarz – pozostali członkowie rodziny), w stosunkach społecznych (pan – chłop) i w Kościele (ksiądz-pasterz – owieczki, wymagające opieki).

A czy to prawda, że ten potomek brudnego i biednego chłopa jest zdolny do rasizmu? Oczywiście! Ten nasz rasizm jednak nie jest książkowy, nie ma nadbudowy ideologicznej. On jest ludyczny. Wytatuowany neandertalczyk w koszulce z orłem w koronie czy innym „wilczym hakiem”, wyzywa od małpy studenta, choć sam potrafi tylko odbierać sms-y na smartfonie. Pewien „pisarz” z Wrocławia napisał pean ku czci wodza III Rzeszy – Jak pokochałem Adolfa Hitlera, bo podobno Adolf był antykomunistą. Jajogłowy skin bazgrze po murach swastyki i wsłuchuje się w werble byłego politycznego kapelana małp w husarskiej zbroi, obywatela Międlara, nie wiedząc, iż Hitler miał nas na liście do unicestwienia.

Dzisiejsi pątnicy historycznej chwały polskiego oręża z Obozu Narodowo-Radykalnego chcą w kuźni wykuć rycerza Niepokalanej, a to co z tego wyszło, to tylko coroczny marsz kiboli bez możliwości dalszej współpracy czy społecznego poparcia. Ci wiejscy obywatele miast i wsi, słoiki i „nakrętki”, raz do roku porzucają swą monotonię, by wśród narodowych flag poczuć się lepszymi. Lecz do tego, by móc mówić o wielkości, trzeba być wielkim. Do tego, by być nacjonalistą, trzeba mieć odwagę, by mówić – Chcę być władcą własnego życia i tej ziemi, którą posiadam! Dziś ci pryszczaci chłopcy „wyklęci”, żłopiący piwo i patrzący na wywijające na wiejskiej dyskotece dziewczyny, marzą tylko o przygodnym seksie i tanich „dopalaczach”.

Na wiejskiej dyskotece nie ma już disco polo, muzyki biesiadnej, jak to było jeszcze niedawno. Teraz to techno…, które skutecznie wybija serce z rytmu. DJ coraz to krzyczy jAAAzda!, a tłum szaleje. Spocone dziewczyny pryskają się najtańszymi perfumami, kręcą tyłkami, odprawiając taniec godowy. Kończą tak samo każdej soboty – od tańca godowego do samej kopulacji: w samochodzie, czy w pobliskich krzakach. Do nacjonalizmu trzeba dorosnąć „Januszu” i ty, przyszła „Matko Polko” z kloaki.

Roman Boryczko,

kwiecień 2017

(Visited 25 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*