Nieznośne

Od dłuższego czasu doskwiera mi to, ale już gdy ostatnio w specjalnym wydaniu serwisu w TVP Info dwóch zaproszonych specjalistów w dziedzinie ekonomii wyraziło, wespół z panią prowadzącą program, wielokrotnie powtarzając w różnych ujęciach, w formie laudacji i – przepraszam – tromtadracji, pean zachwytu nad zmniejszeniem się w Polsce bezrobocia, gdy tak wprost unoszeni potokami chwalby, jak to prześcignęliśmy w tej materii wiele krajów Europy, czy choćby dorównaliśmy wielu, gdy więc tak dopiekli tym chlustem zaiste nieomal gierkowskiej mocarstwowej wizji, już nie mogąc tego strzymać i wręcz krzycząc do telewizora, postanowiłem napisać o tym parę zdań.

   Najpierw – oczywiście bardzo cieszę się poprawą gospodarki, ukrócaniem grabieży i wszelkim polepszeniem. Ale, z całym szacunkiem, kwestia bezrobocia jest dużo bardziej złożona. Przede wszystkim – po 1989 roku Polacy zostali sformatowani do roli taniej (tańszej) siły roboczej, tudzież rynku zbytu dla towarów nieraz po prostu pośledniej jakości, za to ceny, owszem – nawet i większej. Na co zresztą Polacy zdumiewająco się godzili a i nadal godzą. Czyż bowiem liczne ogłoszenia o sprzedaży „chemii z Niemiec” nie są owej łajdacko-szyderczej praktyki jawnym unaocznieniem?

   A zauważmy – już sama formuła: „chemia z Niemiec” brzmi w Polsce wyjątkowo ponuro.

   Czy już nie pamiętają owi fachowcy w dziedzinie ekonomii, tak uniesieni frenezją erupcji zachwytu i pochwały, że z naszej ojczyzny wyemigrowały miliony ludzi – aktywnych, przedsiębiorczych, twórczych – i jeśli zatem chcieć podliczać bezrobocie w Polsce – to jedynie uwzględniając także w rachunkach tę liczbę? Bo jeśli się tego nie uwzględni w rachunkach – to są one nic warte, co najwyżej mogą służyć jako materiały propagandowe na użytek konferencji prasowej już nie powiem kogo. Naprawdę – nie róbmy tego! Sytuacja jest zbyt poważna, by nie rozmawiać o niej rzetelnie, z największą powagą i odpowiedzialnością!

Znalazłem w Sieci wypowiedź pewnego ekonomisty – oto adres:

http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/srednie-zarobki-w-polsce-i-europie-strefa,19,0,2345491.html

gdzie podaje ówże pan wyliczenie, iż średnie zarobki europejskie osiągniemy w Polsce około roku 2030. Taka prognoza, choć oczywiście – co to będzie w roku 2030? Czy będzie istniała Unia Europejska? Europa? Jak będzie wyglądało to, co powstanie – czy może raczej: będzie tworzone na gruzach tej cywilizacji?

   Ja rozumiem, że są sezony polityczne i jakieś właściwe im potrzeby, że trzeba podnieść trochę nastrój, odeprzeć ataki opozycji – zwykła kuchnia polityczna, ja to rozumiem… Ale jeśli zaprasza się do studia publicznej telewizji dwóch fachowców, to niech chociaż ogólnie w tle tych pochwał zarysują realny obraz sytuacji, bo inaczej jest źle. A przecież nie o to nam chodzi, żeby ciągle być zdanym na niedorzeczności i watę cukrową? Chyba – tak sądzę – nie taki cel ma telewizja publiczna? Czasy są zbyt poważne – choć poważne są zawsze – sytuacja jest bardzo poważna i media powinny służyć poważnej, merytorycznej rozmowie, powinny być – na ile tylko można – miejscem sygnalizowania, przedstawiania problemów, szukania rozwiązań. To nie są żarty.

   Mamy potężny problem emigracji [mówi się, nie w RP, bo strach się przyznać, a w RFN – tam zawsze liczą skrupulatnie – o 8 już milionach polskich emigrantów – przyp. red.] utalentowanych rodaków rozproszonych w świecie, którzy rodzą dzieci innym narodom. Utalentowanych ludzi, jakich talenty zapisujemy w rubryce strat. Bolesnych strat. Bo gdy panowie eksperci nieomal zachłystują się, jak to ścigamy państwa Europy, to pytam skromnie: a gdzie to są nasze Bentley’e, gdzie choćby nasze: Škody? Co my tworzymy, co wytwarzamy? Zaledwie zaczęliśmy się jakoś ogarniać, podnosić elementarnie – więc nie miejsce na upajanie się swoimi osiągnięciami i na propagandę, a ostatni czas na rzetelność analiz i merytorycznych wniosków.

   Naprawdę znam wielu ludzi myślących szlachetnie, którzy choć pracują – ledwie mogą przeżyć. Odbija się to na ich rodzinach, na nich samych. A gdzie tu mówić o rozwinięciu możliwości, jakie mamy, zrobienie użytku z talentów, jakie mają ci ludzie! Jesteśmy zaledwie na początku – świetnie, że coś ruszyło w górę, ale: ruszyło, znaczy w naszej teraz sytuacji: zaledwie ruszyło, więc pilnie i uczciwie patrzmy co dalej, jak wyjść z tego dramatycznego położenia? Co robić?

Zbigniew Sajnóg

 

(Visited 14 times, 1 visits today)

3 myśli na temat “Nieznośne

  • 25/07/17 o 17:26
    Permalink

    Polakom, ku pamięci

    Polacy, tak długo będą biedować,
    Jak długo nie nauczą się ze sobą współpracować.
    Po głębszym zastanowieniu
    Doszedłem do wniosku, że niewiele potrzeba
    Aby starczyło każdemu na kromkę chleba
    – Determinantą spełnienia powyższego
    Jest spełnienie warunku poniższego:
    Wystarczy traktować bliźniego swego,
    Tak jakbyśmy traktowali siebie samego.

    Do Polaków
    Popróbujcie! – Zanim wybierzecie się za morze
    Tu w Polsce wymościć samemu, sobie łoże.
    Ja wiem, że urzędnik Wam w tym nie dopomoże.
    Cóż począć? Jedynie westchnąć – „Smutno mi Boże”.
    W Polsce, Polak pozostawiony został samemu sobie.
    A na urzędach – no cóż? Każdy sobie rzepkę skrobie.
    Dziś, jako dawniej. Polak pozostał tułaczem.
    Dla urzędasów – podobnie jak dla zaborcy – nic nie zaczem.

    Czemu Polacy wolą, obcych kątów wycieranie
    A nie, własnego mieszkania restaurowanie?

    Prawda to?
    Czy to przypadkiem nie my – Polacy
    O czterech literach Maryni, chętnie dyskutujemy.
    Natomiast bytowe problemy ludzkości – banujemy?

    Czy to prawda?
    Że Polak, Polaka ani nie wesprze, ani nie uszanuje.
    – Chodzą słuchy, że chętnie jeden drugiego dołuje.

    Polskie źródła
    W Polsce, prędzej wyczerpią się węgla pokłady
    Niż wyschną źródła tryskające – chęcią zwady.
    Jak już, o co kłócić się nie mamy
    To se, wzajem krzywe spojrzenia wypominamy.
    Ja tymczasem zauważyć sobie pozwolę
    Że kłótnią, nie zmieni złej, na dobrą dolę.
    Jedynie, ręka w rękę, ze sobą chodzenie
    Umożliwi statusu Polski podwyższenie.

    Młodzi Polacy wolą na zmywakach u sąsiadów pracować,
    Zamiast w Polsce warunki do godnego życia kształtować.

    Oczekiwania ludu
    Lud z niecierpliwością tego oczekuje
    Co natychmiast poprawą bytu skutkuje.
    I żeby, bez ruszania palcem w bucie
    Co dnia, miał dobre samopoczucie.
    A od tych co będą państwem zarządzali
    Żeby wszystkim i każdemu z osobna dogadzali.

    Panie autorze, nikt za nas nie ukształtuje środowiska, ani nie – na zawołanie – zbuduje wytwórczych zakładów pracy. Nie wystarczy wytykać błędy, sprawującym aktualnie władzę. Polacy muszą się uaktywnić – innego wyjścia nie widzę. Nie wystarczy stanowić, statystyczną jednostkę osobową. Ta jednostka musi uczestniczyć, czynnie w życiu – zło piętnować, dobro promować. Nie wystarczy jednak piętnowanie i promowanie. Istnieje konieczność pokazywania – przysłowiowym – palcem miejsce powstawania błędów i podawać sposoby ich naprawienia.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*