ODEZWA DO AMERYKANÓW

Historia najnowsza – dokument

 

Najwyżsi rangą amerykańscy generałowie: John Allen, Jim Mattis i John Kelly skrytykowali prezydenturę Donalda Trumpa jako niebezpieczną dla tego kraju i wezwali Amerykanów do zajęcia podobnej postawy.

Poniżej zamieszczamy, jako dokument, wielkiej wagi tekst generała Johna Allena. Generał Allen jest prezydentem prestiżowego instytutu opiniodawczego w USA, Brookings Institution, emerytowanym czterogwiazdkowym generałem Korpusu Piechoty Morskiej USA i byłym dowódcą Sił Wsparcia Bezpieczeństwa Międzynarodowego NATO i sił USA w Afganistanie.

Andrzej Filus

 

 Chwila narodowego wstydu i niebezpieczeństwa lub nadziei

Być może jesteśmy świadkami początku końca amerykańskiej demokracji, ale wciąż istnieje sposób na powstrzymanie upadku.

Staczanie się Stanów Zjednoczonych w illiberalizm mogło rozpocząć się w dniu 1. czerwca 2020 r. Zapamiętaj datę. Może to oznaczać początek końca amerykańskiego eksperymentu.

Prezydent Stanów Zjednoczonych stał w poniedziałek w Ogrodzie Różanym Białego Domu, szykując się przeciwko słabym gubernatorom i burmistrzom, którzy jego zdaniem nie robili wystarczająco dużo, aby kontrolować zamieszki i zamieszki w swoich miastach i zagroził wysłaniem wojsk USA przeciwko obywatelom amerykańskim. To był oszałamiający moment. Ale w szczególności było to godne uwagi z trzech ważnych powodów.

Po pierwsze: Donald Trump wyraził jedynie najgłębsze kondolencje z powodu zabójstwa George’a Floyda, ale nie powiedział też nic o podstawowych przyczynach niepokoju: systemowym rasizmie i nierównościach, historycznym braku szacunku i zaprzeczeniu sprawiedliwości. Wszystkie te czynniki są wielowiekowe i głęboko zakorzenione w społeczeństwie amerykańskim, które systematycznie zapewnia przywileje białym, kosztem ludzi kolorowych.

Faktem jest, że prezydent Trump wspominał George’a Floyda, ale w ogóle nie wspomniał o wiekowych problemach społecznych. Obecny kryzys traktuje jako problem Murzynów, a nie jako problem w skali państwowej, który należy rozwiązać, tworząc podstawę i pobudzając impuls do działania na rzecz sprawiedliwości społecznej, natomiast zaistniały wybuch niezadowolenia społecznego traktuje jako okazję do użycia siły, aby przedstawić się jako prezydent „prawa i porządku”.

Przyczyny były nieistotne dla tej okazji. Pamiętacie Państwo przypuszczalną inwazję na południową granicę i rozmieszczenie wojsk federalnych przed wyborami w połowie 2018 roku? Brak zrozumienia przez prezydenta rzeczywistości problemu był w pełni widoczny, gdy w sobotę próbował wyjaśnić, że jego zwolennicy, tak zwany ruch Make America Great Again (MAGA), „kochają Afroamerykanów. Kochają czarnych ludzi. MAGA kocha czarnych ludzi.” Najwyraźniej jego ruch, MAGA, jest ideologicznie spoisty oraz biały i przez ideologiczny pryzmat tego ruchu postrzega obecne niezadowolenie społeczne, formułując na tej podstawie kolejny punkt swej wypowiedzi.

Po drugie: Trump miał pełną świadomość, określając osoby niezadowolone z rzeczywistości i biorące udział w protestach – jako terrorystów, wrogów Wypowiedział te słowa, jako rzekome uzasadnienie rozmieszczenia armii USA w celu zastosowania siły federalnej – jego „osobistej” siły przeciwko zamieszkom. Rzeczywiście, sekretarz obrony użył wojskowego terminu „pole bitwy”, opisując sytuację w amerykańskich miastach.

Chociaż po obu stronach zamieszek mogą znajdować się bardzo sprawni kryminaliści, prawda jest taka, że ich liczba jest znikoma. Ogromna większość ludzi, protestujących na ulicach, jest słusznie wściekła na morderstwo George’a Floyda, ale są jeszcze bardziej rozgniewani z powodu wszechobecnej niesprawiedliwości, masowych aresztowań, często fałszywych oraz zinstytucjonalizowanej pogardy dla życia i mienia Afroamerykanów.

I tak, gdy gniew się rozlał, nastąpiła przemoc i przestępczość. Ale choć prezydent Trump bardzo chce ich uczestników przedstawić jako terrorystów, bo tego potrzebuje – w rzeczywistości ci ludzie nie są takimi. Prezydent i członkowie jego administracji wydają się dążyć do tego, aby tak zwany ruch antyfaszystowski był w pełni widoczny jako główny powód przemocy. Aby poradzić sobie z Antifą, prezydent nawet napisał na Twitterze, że zamierza powołać do życia zorganizowaną grupę do ich zwalczania – nie wspominając słowem o tym, iż nie ma on uprawnień do tworzenia jakiegokolwiek ruchu krajowego.

Ci z nas, którzy na własne oczy przyjrzeli się uważnie brutalnemu ekstremizmowi, w rzeczywistości zgadzają się, że powinna istnieć krajowa ustawa o terroryzmie. I gdyby powstała taka ustawa, oczywiście obejmowałaby ona  terrorystów krajowych, występują oni przede wszystkim w postaci brutalnych białych grup supremacji i osób, które zapewniają im pomoc materialną.

I nawet jeśli okaże się, że Antifa również pasuje do statutu, pozwólcie, że wyrażę się jasno: biali supremaci mordowali, linczowali, torturowali, terroryzowali, uciskali i dyskryminowali czarnych Amerykanów od początku idei Ameryki. Tysiące zabili czarnych Amerykanów, często w najbardziej przerażający sposób, jaki można sobie wyobrazić. Terroryści w postaci faszystów, członków klanów i neonazistów, którzy dziś czują się na nowo upoważnieni do pokazania białej supremacji – znacznie więcej wyrządzili Stanom Zjednoczonym szkód niż ci, którzy się im sprzeciwiają.

Wreszcie, gubernatorzy mają wystarczającą zdolność egzekwowania prawa – i, jeśli to konieczne, siłę bojową w postaci Gwardii Narodowej – aby poradzić sobie z kryzysami. Jeśli nie, mogą poprosić o pomoc federalną. We współczesnej historii Stanów Zjednoczonych nie ma precedensu, aby prezydent wysyłał wojska federalne do jakiegoś stanu lub hrabstwa wbrew woli danego gubernatora.

W tej chwili ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje kraj – i, szczerze mówiąc, potrzeby militarne USA – jest pojawienie się amerykańskich żołnierzy realizujących rozkazy prezydenta, uderzając na amerykańskich obywateli. Może to zniszczyć szacunek Amerykanów do swego wojska i jeszcze więcej.

Po trzecie: prezydent Trump starając się stworzyć propagandowy wizerunek, który nakazuje współczuć z tymi, którzy pokojowo demonstrują na ulicach, prezydent ogłosił się „sprzymierzeńcem pokojowych protestujących”. Ale w tej samej chwili, zaledwie kilkaset stóp dalej od Parku Lafayette’a, po zęby uzbrojona policja i oddziały prewencyjne brutalnie i bez prowokacji uderzyły na pokojowych demonstrantów, okładając ich pałami, strzelając, używając sprayu pieprzowego, stosując błyskawiczne uderzenia i aresztując wielu.

Demonstranci niczego nie popełnili, aby uzasadnić tak brutalny atak. Media, które obserwowały scenę, poczęły robić filmy i zdjęcia, aby usprawiedliwić tę przemoc, dopóki wszyscy nie zrozumieli, że była to przemoc władzy. Oddziały prewencyjne wtargnęły do tych pokojowo demonstrujących obywateli amerykańskich – którzy protestowali przeciwko masowej niesprawiedliwości społecznej – wyłącznie w celu oczyszczenia terenu wokół kościoła episkopalnego św. Jana po drugiej stronie parku, aby samozwańczy „sojusznik pokojowo protestujących ”, Donald Trump, mógł tam pozować do zdjęcia.

Najwyraźniej w ścisłym kręgu prezydenta toczyły się rozmowy na temat skuteczności oddziaływania wygłoszonego przez Trumpa orędzia narodowego, które wygłosił w tym kościele w celu stworzenia poczucia jedności narodowej w tym momencie kryzysu. Oczywiście argument na korzyść takiego oświadczenia spalił w tym dniu na panewce. Prezydentowi nie udało się okazać współczucia, empatii, współczucia ani zrozumienia – niektórych cech, których naród potrzebuje od najwyższego stanowiska.

Być może wyczuwając ten moment jako okazję do łatwego zwycięstwa po jego przerażającym niepowodzeniu jako przywódcy państwa w radzeniu sobie z pandemią koronawirusa, prezydent chciał wypaść jako twardy facet: surowo zgromił tych gubernatorów i burmistrzów, których nazwał słabymi, tych samych, których porzucił w walce z pandemią, a teraz ciężko walczących z Amerykanami na ulicach, przeciwko którym przygotowuje do wysłania „tysiące po zęby uzbrojonych żołnierzy, personel wojskowy oraz organy ścigania”.

Pod koniec swojego przemówienia, odręcznie mówiąc coś o oddaniu hołdu narodowej świątyni, prezydent wrócił do Białego Domu. (Dok. nast.)

John Allen

Tłum.

Andrzej Filus

(Visited 28 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*