Po co komu taki poseł?

Miron-Sycz-POPodstawowy obowiązek posła: dbałość o interes publiczny. W tym cel wybraniec idzie do Sejmu. Ma tam tworzyć prawo. Za nasze pieniądze, którymi opłacamy jego diety, kilometrówki, hotele, biura itp. Jeśli tego nie robi, to po co karmić darmozjada? On sam nam opowie oczywiście, że działa, że walczy, że załatwia… W ogóle – to swój chłop! Gdy go przyciśnie, jest w stanie obsłużyć nawet równoległe imprezy: od pogrzebu aż po dożynki, od świątyni po stadion. Ostatnie pożegnanie to oczywiście żadna „impreza”, ale umówmy się, iż w „pijarze” nie zmarły jest najważniejszy. Czytelniku – elektoracie: jak w dniu 25. października zainwestujesz swoje ciężko zarobione pieniądze? Komu zafundujesz kadencję na Wiejskiej? Ruszysz głową czy łykniesz jakiś klajster z plakatu?

Na przykład taką okrąglutką kluchę: „Blisko ludzi, dla regionu”. Kto i co kryje się za tym frazesem? Pierwsze pytanie nie nastręcza żadnych kłopotów. Twarz z propagandowego papieru należy do Mirona Sycza. Plakat nie Google – nie dowiesz się zbyt wiele. Bo co to właściwie znaczy: „Blisko ludzi”? Co zrobił Sycz dla Polaków? Co zrobił dla Ukraińców, z których, jak twierdzi, się wywodzi? Pewnie nie znajdziemy tu różnicy. Kliknijmy w wyszukiwarkę. Witryna Port Europa w rankingu posłów. zaangażowanych w sprawy sąsiedztwa polsko–ukraińskiego nie pozostawia suchej nitki na deputowanym z Górowa Iławeckiego: „Rozczarowanie kadencji”. I dalej – „Niestety, okazało się, że Miron Sycz poprzestał na chodzeniu w wyszywankach i wygłaszaniu pięknych okolicznościowych przemówień, z których nic nie wynika. W sprawie granicy czy wiz Miron Sycz nie interweniował, mimo że robili to (i to skutecznie) posłowie nijak nie związani z Ukrainą, nawet nie mieszkający na terenach przygranicznych. Zresztą, mizerna aktywność Mirona Sycza nie dotyczy tylko spraw polsko-ukraińskich, generalnie poseł wyjątkowo słabo angażuje się w pracę na rzecz wyborców, o czym świadczy chociażby mała ilość złożonych interpelacji.” Blisko ludzi – wolne żarty.

Google wyrzucą również nagłówek: „ Miron Sycz: mój ojciec był w UPA, bo nie miał wyjścia…” (Wprost, 12. 07. 2013). Zauważmy racjonalnie, że życie syna nie jest określane przez życie ojca. Patrzmy dalej: „Jak Miron Sycz blokował obchody ku czci ofiar Wołynia” (Niezależna, 13.0 07.2013). W kampanii dotychczasowy poseł zabiega jednocześnie o głosy polskie (zwolennicy PO) i ukraińskie (poparcie Związku Ukraińców w Polsce). Nie mieszajmy jednak spraw poważnych z groteskowymi. Historyczne relacje polsko – ukraińskie to sprawy super poważne. Ale można się postarać i stworzyć karykaturę. Sytuacja miała miejsce w Olsztynie w 2008 r.: „W wyniku nacisków posła Platformy Obywatelskiej, Mirona Sycza, przedstawiciela mniejszości ukraińskiej, wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski (PSL) musiał wycofać swój patronat nad uroczystościami związanymi z 65. rocznicą rzezi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zakazano także pracownikom Urzędu Wojewódzkiego wzięcia udziału (nawet prywatnie) w konferencji, organizowanej przez Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia, odbywającej się w sali Urzędu”.

Ponownie tragizm i komizm – zimny i niezmieszany, niczym drink, zasugeruje nam wyszukiwarka tytułem, który kładzie na łopatki wszystkie wielkie afery partii ostatnio rządzącej Polską. Co tam podsłuchowa czy hazardowa. W lutym 2008 r. „Rzeczpospolita” informowała: „Tygodnik „Wprost”, który pierwszy napisał o sprawie, nazwał ją „Pierwszą aferą w koalicji PO – PSL”. Chodzi o wybudowaną w 2007 roku na działce posła Mirona Sycza w rodzinnym Górowie Iławeckim wiatę na 60 osób. Inwestycja kosztowała 50 tys. zł. 40 tys. zł dał Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Olsztynie. No cóż, jaki poseł, takie afery.

Związki z ekologią są mocną stroną górowskiego posła. Polska Times w sierpniu br. podał następujący news: „Za niewinny żart z Platformy Obywatelskiej wiceminister środowiska chce ukarać finansowo wszystkich pracowników NFOŚiGW w Warszawie. Przed miesiącem, na drzwiach jednego z pokoi warszawskiego biurowca Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, zawieszono kartkę z tekstem: „Zamknij drzwi, bo zrobię z Tobą to samo, co Platforma z Polską”. Żart nie spodobał się zatrudnionej w Funduszu córce posła Platformy Obywatelskiej, Mirona Sycza, która według świadków zrobiła zdjęcie telefonem i wysłała je ojcu. Krótko później interweniowało Ministerstwa Środowiska.” To naprawdę jest „Blisko ludzi”. Gdyby córka posła broniła z podobnym zacięciem wszystkich partii, do których należał tatuś, mielibyśmy najpierw hasło: „Zamknij drzwi, bo zrobię z Tobą to samo, co PZPR z Polską”. Ale, jak już zauważyliśmy, czyny dzieci nie muszą być określane przez czyny rodziców.

A co z drugą częścią plakatowego hasełka? Co kandydat z apetytem na trzecią kadencję – Miron Sycz – rozumie pod pojęciem: dla regionu? Czy tak jak dotychczas: najwyższe bezrobocie, największe ubóstwo, słabe połączenie z resztą kraju? Warmia i Mazury zajmują niechlubne miejsce w rankingach ogólnokrajowych. Okupujemy już na trwale dolną strefę statystycznych stanów niskich. Dzieje się tak nie bez udziału takich posłów, jak ten z Górowa.

Za: http://www.naszlidzbark.pl/polityka/po-co-komu-taki-posel/

(Visited 11 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*