Pole minowe narodowego wstydu…

 

Reżyser Martin Zandvliet, rocznik 1971, jest samoukiem, zarówno jeśli chodzi o reżyserię, jak i pisanie scenariuszy. Ma za sobą zaledwie osiem filmów, a tematyka wojenna – zważywszy na wiek – jest mu raczej obca. Za obraz uniwersalny o tragedii i grozie wojny wzięli się w kooperacji i Niemcy i Duńczycy, bo historia, którą Zandvliet ma do zaoferowania, tyczy się właśnie tych dwóch krajów. Duńczycy liczyli po wybuchu II wojny światowej, że jej neutralność będzie respektowana przez III Rzeszę – tym bardziej, iż część Duńczyków potajemnie sympatyzowała z ruchem narodowo-socjalistycznym (Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza Danii). 9. kwietnia 1940 roku wojska niemieckie w operacji Weserübung-Süd zajęły całą Danię, prawie bez żadnego oporu zbrojnego. Po nadzwyczajnym posiedzeniu, trwającym od 5:30 do 6:00 rząd i król Chrystian X podjęli decyzję o bezwarunkowej kapitulacji.

Już wkrótce wprowadzono politykę miękkiej kolaboracji (duń. samarbejdspolitikken) z okupantem oraz iluzję utrzymania duńskiej neutralności i suwerenności, gwarantując ciągłość urzędowania duńskiego rządu, utrzymującego władzę w kraju. Istniała też armia i Gwardia Królewska. Oczywiście wszelcy przeciwnicy pod niemieckim protektoratem wpychani byli do więzień oraz do obozu koncentracyjnego Horserød (komuniści, mniejszości religijne). Duńscy politycy postanowili możliwie bezboleśnie przeprowadzić kraj przez okres wojny. W tym celu, gdy Niemcy byli w pierwszych latach wojny na fali wznoszącej, nie protestowali a nawet przyłączyli się do paktu antykominternowskiego, co dało polityce wewnętrznej nowy kierunek.

Pakt został podpisany w Berlinie 24. listopada 1941 roku przez ministra spraw zagranicznych Danii. Rząd duński traktował ten traktat jako symbol obowiązkowego poparcia nazistowskiej polityki zagranicznej. Skutkowało to wielodniowymi i pełnymi przemocy demonstracjami w Kopenhadze i niechęcią duńskiego społeczeństwa do zdradzieckiej polityki rządu. Duża grupa szanowanych Duńczyków została zatrzymana jako zakładnicy w celu utrzymania ludności w ryzach. Niemiecki okupant rozwiązał też Gwardię Królewską. Została ona zastąpiona przez uzbrojone oddziały warty policyjnej. 16. września 1943 roku członkowie ruchu oporu utworzyli Duńską Radę Wolności, czym dali Aliantom sygnał, że kraj nie jest jeszcze stracony. Podziemie zbrojne składało się z komunistów, mających doświadczenie w hiszpańskiej wojnie domowej 1936 oraz burżuazji.

Oczywiście dużym problemem w Danii byli autentyczni kolaboranci – „dźgacze”, członkowie korpusu Schalburga oraz HIPO. Było ich blisko sto tysięcy, również w przemyśle i administracji, którą w rzeczywistości rząd zachęcał do współpracy z nazistami. Byli też ochotnicy do SS. Byli to głównie duńscy faszyści, byli wojskowi oraz weterani walk „wojny zimowej”. Oprócz rodowitych Duńczyków chęć służby w Waffen SS zgłaszali także członkowie niemieckiej mniejszości. Duńczycy zostali wcieleni w szeregi 5. Dywizji Zmotoryzowanej SS Viking i służyli w jednym z jej pułków – Nordland. Freikorps Denmark miała walczyć w ramach Waffen SS wyłącznie przeciwko bolszewikom, na co nalegał rząd duński. Tak też się stało i jednostka ta walczyła na Froncie Wschodnim, gdzie pod Narwą uczestniczyła i została rozgromiona przez Sowietów w słynnej „bitwie europejskiego SS”. Żyjący w Danii Żydzi, patrząc na hekatombę wojny i zagłady, cieszyli się względnym spokojem aż do roku 1943, kiedy to po przejęciu władzy przez Gestapo i Wehrmacht rozprawiono się też z nimi. Niemcy skonfiskowali karty członków gmin żydowskich, zawierające m.in. nazwisko i adres danej osoby, skutecznie też ograniczyli możliwości poruszania się i prowadzenia biznesów. Władze okupacyjne miały już plan.  8. września 1943 roku został nadany telegram numer 1032, którego nadawcą był Best, odbiorcą zaś von Ribbentrop: W konsekwencji wdrożenia w Danii nowego kursu uważam, iż musimy także dążyć do rozwiązania kwestii żydowskiej.

Duńscy Żydzi obierali kurs na Szwecję lub, niestety, padali ofiarą wywózek do obozów koncentracyjnych. Z Żydów, wywiezionych z Danii do Terezina, wojny nie przeżyło 60 osób. Pozostali – głównie dzięki staraniom władz duńskich – zostali zwolnieni z obozu 15. kwietnia 1945 roku i przez Niemcy, Danię przewiezieni do Szwecji. W transporcie tym było 293 duńskich Żydów i 130 Żydów bez duńskiego obywatelstwa.

Dla Duńczyków wojna skończyła się 4. maja 1945 roku o godzinie 20:35. Jednocześnie rozpoczęto rozprawę z kolaborantami. Członkowie duńskiego ruchu oporu z czerwono-biało-niebieskimi opaskami na ramionach poszukiwali znanych im zdrajców. W niektórych miejscach używano specjalnie wcześniej do tego przygotowanych list kolaborantów. 40 000 ludzi zostało aresztowanych pod zarzutem kolaboracji, zdrady stanu, morderstw lub tortur. Najpierw zajęto się przypadkami „małych ryb” (duń. små fiske), np. „dźgaczy”, członków aparatu zastraszania. Gdy gniew społeczeństwa zdążył ustąpić, rozpoczęły się rozprawy „grubych ryb” (duń. store fiske): liderów biznesu, przemysłowców, polityków i urzędników. Zakończyły się one niewielkimi wyrokami (większość z nich otrzymała wyroki 4 lat więzienia).

W ostatnich latach niemieckiej okupacji w Danii rozlokowano prawie 1 500 000 min przeciwczołgowych i przeciwpiechotnych, w większości wzdłuż wybrzeży i wokół niemieckich umocnień w głębi lądu. Niemcy spodziewali się inwazji na Danię, stąd taka ilość min. Kiedy skończyła się wojna, do rozminowywania pól minowych powołano grupę Minenkommando Dänmark.

Działała ona pod niemieckim dowództwem i duńską kontrolą. Niemcy nosili różne modele mundurów z lat 1940 – 1945, pozbawione jednak swastyki oraz białe opaski na lewej ręce z czarnym napisem Minenkommando Dänemark pomiędzy dwoma czarnymi paskami. Duńscy oficerowie, nadzorujący prace, nosili brytyjskie mundury z czerwonymi opaskami z żółtym napisem Dansk minekontrol (Duńska Kontrola Minowa). Cała grupa, przebywająca w Oksbøl, składała się z 2 600 niemieckich saperów. Grupa straciła 149 zabitych, 165 osób było ciężko rannych, 167 lekko rannych. Rannych zostało także 3 z 52 duńskich oficerów nadzorujących. Prawie wszyscy z niemieckich saperów byli ochotnikami, w innym wypadku prace musieliby wykonać niedoświadczeni żołnierze duńscy i brytyjscy. To tytułem wstępu, by właściwej fabule nadać nieco rysu historycznego. (Cdn.) 

Roman Boryczko,

luty 2018

(Visited 108 times, 1 visits today)

Jedna myśl na temat “Pole minowe narodowego wstydu…

  • 18/04/21 o 06:45
    Permalink

    Dziękuję Panu za ten materiał o tych mało znanych wydarzeniach II Wojny Światowej. Tak się składa, że więcej wiemy o wojnie w Norwegii, niż w Danii.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*