Potwór USA – Lucifer Gnozis

Zamordowanie z zimną krwią przez amerykańskiego potwora irańskiego generała porucznika Qassema Soleimaniego i Abu Mahdiego al-Muhandisa, dowódcy Ludowych Jednostek Mobilizacyjnych w Iraku (PMU) nie powinno nikogo dziwić. Potwór bowiem z natchnienia Lucyfera, gdzie spojrzy – tam zniszczy, gdzie się znajdzie – tam zrujnuje. Irak, Syria, Libia, Afganistan – to obecne odsłony ludobójczej tragedii. Planowane są następne.

Potwór odrzucił ludzkość jak znoszony płaszcz. Przywłaszczając sobie cudze bogactwa, nie tylko tył, ale nie cofnął się przed żadną potwornością – łupiestwem, złodziejstwem, bandytyzmem, łgarstwem, podstępem, mordem, aby panować nad światem. Potwór mamił, podjudzał, wszczynał wojny, w tym dwie ostatnie globalne. Lubuje się w tych środkach panowania, wręcz rozkoszuje.

Potwór trzyma swoich rabów, podobnie jak narody i ludy przez krew i ogień, władając strachem, siła, przemocą, podstępem. Jest pełen chciwości i pychy, ślepo wpatrzony w swoją urojoną wielkość. Uwielbia tylko siebie i każe innym uwielbiać swoją potworność. Lecz zniszczy go mroczny cień przeszłości, kiedy mordem i podstępem wypełzł na powierzchnię ziemi. Dlatego jest wciąż nienasycony, rozgorączkowany i groźny, bowiem jego czas jest policzony. To nekromanta na trupach wyhodowany, bowiem rozlew krwi sprzyja jego wielkiej magii. Hybrydowy to potwór o stalowych kłach, miedzianych pazurach i plastikowym korpusie, misternie pozłacanym tombakiem. Widoczny jest złoty róg między oczami. Co dzień składa występek w postaci wolności rabów, przejawiającej się w ciągu nienasyconej konsumpcji i dzikich orgii. Prawdę potwór zdeptał, w kłamstwie żyje, inaczej nie może. Wydawałoby się, że działa skutecznie, albowiem wciąż brnie od problemu do problemu. Stwarza problemy, które jak wir wciągają go w otchłań.

Dla swych rabów potwór tworzy legendy o wolności i demokracji. Są one przekazywane masom przez marzycieli, artystów, wizjonerów, ideologów, a skutecznie wykorzystywane przez bandziorów. Pod mitem wolności i demokracji kryje się odrażająca rzeczywistość: plugawe występki, bezwzględne rabunki, budowanie potęgi na ludobójstwie i grabieży. Potwór stał symbolem snu o ludzkiej potędze, o wspaniałym dobrobycie, ukazując w całej pełni fałszywość wszystkich materialnych ludzkich marzeń i społecznych modeli. Patrzą bowiem mieszkańcy USA na swego potwora w osłupieniu, odrętwieli, widząc, że są tylko tłustymi rabami, a nie mogą się do tego przyznać i muszą grać swoje role z uśmiechem na ustach. Zgłębiają szaleństwo, ukryte w jego przewrotnych oczach. Dlatego rzesze rabów z przyklejonym na ustach uśmiechem, ogarnięte niezdrową fascynacją, gapią  się na swego potwora z mieszaniną zabobonnego lęku i podziwu. Jego wzrok z otchłannych przepaści niewielu rabów może wytrzymać, może jednoprocentowa nazistowska elita. Ich bowiem stalowa wola chciwości wytrzymała próbę. Co miększych rabów próba przywiodła tylko do szaleństwa. Tam nie ma miejsca dla słabeuszy, tylko dla takiej chciwości, która nie liczy się z nikim i niczym, pobudzając burzycielskie ambicje i zdolność czynienia zła. Roztrwonili wolność, stając się rabami w łapach rzeźników prawa.

Raby podziwiają dziwkę babilońską, co stoi na cokole u wejścia do Babilonu, jak zwano Nowy Jork w okresie międzywojennym. Podziwiano Babilon, wystarczy znać tylko historię:  zachwyty różnych niby wielkich ludzi tego świata, wpatrzonych w wielkie wieże drapaczy chmur, mknące po miejskich arteriach samochody. Dla nich to była świątynia współczesności, wytyczająca trendy na przyszłość. Natomiast dziwka babilońska, stojąca na cokole u bram portu, symbolizowała rabom i przybywającym do Babilonu kandydatom na rabów materialny raj, wolność w obozie koncentracyjnym. Wolność w postaci własnych występków, z duszą zżeraną przez gorycz materialnej pustki.

Gorycz jak widzimy, przekształciła się w rodzaj szaleństwa, by przywieść do upadku wszystkich konkurentów w ramach ideologii wolnego rynku. Potwór chce całkowitego zniszczenia świata, cywilizacji północnoatlantyckiej, którą wyhodował, dlatego w napadach krwiożerczego szału najeżdża, łupi, gwałci, obraca w ruinę. Pogardza swoimi rabami, tak samo jak nienawidzi obcych z innych krajów. Chce ujrzeć świat, leżący w ruinie jak obecnie Syria czy Irak. Wtedy się potwór nasyci. Uważa, że raby są jego. Lecz potwór już został osądzony: mene, tekel, peres…

Andrzej Filus

 

(Visited 21 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*