Przeklęci, Wyklęci…? Cześć ich Pamięci! Trudna historia o tych, którzy nigdy nie złożyli broni (2)

Romuald Rajs w czasie kampanii wrześniowej w 1939 wraz z 85. Pułkiem Piechoty walczył w Armii „Prusy”. Jednostka została rozproszona 5–6. września w walkach pod Tomaszowem Mazowieckim, jego oddział został rozbity 15. września pod Lublinem. Niedługo potem grupa żołnierzy, dowodzona przez Rajsa, została zatrzymana w rejonie Kowla przez oddział uzbrojonych Białorusinów i odesłana do Berezy Kartuskiej w celu złożenia broni i zdania koni. Rajs został wkrótce zwolniony i wrócił do Wilna. Zaraz potem rozpoczął konspiracyjną drogę, bo tylko z karabinem w ręku chciał wyzwalać swój kraj. Zaczął od Związku Walki Zbrojnej, potem został żołnierzem Armii Krajowej. Na Wileńszczyźnie stoczył wiele potyczek z regularnym wojskiem niemieckim jak i litewskimi kolaborantami, widzącymi w hitlerowcach (podobnie jak Ukraińcy) ręki ku niepodległości. W lipcu 1944 przyszło mu walczyć już wspólnie z Sowietami – podczas operacji „Ostra Brama”, po której musiał rozwiązać odział. Po ukryciu broni zgłosił się dla niepoznaki do Ludowego Wojska Polskiego  pod nazwiskiem „Jerzy Góral”. Z komunistami dotarł do Białegostoku. Wojna dobiegała końca a władza ludowa powoli umocowywała się w terenie. W styczniu 1945 Rajs objął dowodzenie plutonu w Baonie Ochrony Lasów Państwowych. Wiedząc o podwójnej roli „Burego” zgłasza się do niego słynny leśny – mjr „Łupaszka”, wydając mu rozkaz dołączenia do V Brygady Wileńskiej AK. „Bury” wraz z 29 żołnierzami zameldował się 9.V.1945 u „Łupaszki”, obejmując dowodzenie samodzielnym oddziałem, by potem stać się szefem PAS w Komendzie NZW Białystok. Tereny do działania konspiracyjnego były wyjątkowo nieprzychylne a ludzie pragnęli pracy i spokoju. „Leśne bandy” jak nazywała ich ludność, postanowiły zdyscyplinować sowieckich kolaborantów i z niektórymi się rozprawić. Nocą 25. stycznia 1946 r. oddział „Rekina”, podkomendnego „Burego” przechodził z Hodyszewa przez Kiewłaki i Zanie w kierunku Kiersnowa, gdzie miał na chwilę wypocząć. Na wysokości Zań z wioski w kierunku szpicy posypała się długa seria z rkm-u. Jeden z żołnierzy został ciężko ranny i opatrzony w Olszewku. Zmarł jednak następnego dnia. Te i inne, zagrażające oddziałowi zdarzenia, przeważyły szalę, by zrobić porządek z wioskami, popierającymi nowy ustrój.

Często pomija się fakt, że wioski te były zorganizowane militarnie. Miały oddziały straży wiejskiej, samoobrony. Wymykały się spod kontroli nawet komunistom. Dopiero, kiedy organizowano ORMO, wprowadzono pewne elementy porządku prawnego. Wcześniej zdarzało się bowiem, iż uzbrojone grupki mieszkańców atakowały nawet „ludowe” wojsko. Mamy także wiele przypadków ataków na szwadrony V Wileńskiej w 1945 roku. Klasycznym przykładem jest miejscowość Wiluki, w której ostrzelano patrol z oddziału „Zygmunta”. W Zaniach co najmniej 8 Białorusinów należało już w 1937 r. do KPZB. Podobnie jak w Szpakach, cofający się żołnierze WP we wrześniu 1939 r. atakowani byli w Zaniach – lecz udało im się ujść z życiem.

Kontrowersyjna akcja oddziału „Burego”, przeprowadzona w styczniu, w jego mniemaniu miała zastraszyć nowych „wybawców” Polski i pokazać siłę partyzantów – a w rzeczywistości stała się zwyczajnym, okrutnym morderstwem. W czterech wsiach żołnierze „Burego” rozstrzelali 48 mieszkańców. Oprócz tego rozstrzelano 28 furmanów z grupy 50 osób, przyłapanych na nielegalnym wyrębie lasu w Puszczy Białowieskiej. Dowodzony przez niego oddział został uznany za odpowiedzialny za zbrodnię w Zaleszanach. W tej wsi w jednym z domów – pod pretekstem spotkania z żołnierzami – zgromadzono mężczyzn, a następnie oświadczono im, że zostaną zabici, a ich wieś spalona. Budynek podpalono, ale zamknięci w nim ludzie uciekli przez okna – żołnierze „Burego” strzelali w ich kierunku, ale nad głowami, dzięki czemu wszyscy zgromadzeni w budynku przeżyli. Członkowie oddziału „Burego” podpalili jednak także inne budynki, w których zginęło łącznie szesnaście osób, w tym dzieci (również niemowlęta). Oddział Rajsa dopuścił się również zabójstwa w Puchałach Starych (gdzie zamordowano 30 białoruskich chłopów) oraz atakował miejscowości: Zanie, Szpaki i Końcowizna. Wymienione wsie zostały częściowo spalone, a w Zaniach i Szpakach zamordowano łącznie 31 cywilów. Łączna liczba zamordowanych wynosi 79 osób (w tym kobiety, dzieci, osoby starsze). Uratowali się tylko ci, którzy dostali ostatnia szansę. Później kazano im się przeżegnać. Jeśli ktoś przeżegnał się „po katolicku” – odchodził wolno, jeśli uczynił prawosławny znak krzyża, został rozstrzelany.

Wydarzenia na Podlasiu trafiły również do kultury popularnej. Znana pisarka Katarzyna Bonda w książce Okularnik z roku 2015 poświęca rozdział historii jej rodziny. Pamięci mojej babci Katarzyny, która została zamordowana w 1946 r. w pogromie wsi prawosławnych na Podlasiu – pisze.

Również politycy ze skrajnej prawicy próbują ugrać coś na tych tragicznych wydarzeniach, do dziś jątrzących ranę wśród mieszkającej tam społeczności. Tegoroczny marsz (2017) zorganizował m.in. Obóz Narodowo Radykalny. Wzięło w nim udział ok. 150-200 osób. Poza utarczkami słownymi z przeciwnikami marszu na trasie, incydentów nie było. Działacze ONR w przemówieniach kończących manifestację mówili, że w ramach obchodów państwowego święta żołnierzy wyklętych będą czcić wszystkich bohaterów podziemia, w tym także Romualda Rajsa. Pod prawosławnym soborem św. Trójcy odbyła się kontrmanifestacja, w której wzięli udział działacze ruchu Obywatele RP, Antify i Komitetu Obrony Demokracji. Uczestnicy marszu ONR szli pod hasłem Cześć i chwała bohaterom, widać było też transparent z napisem Hajnówka, flagi narodowe i symbole ONR czy Młodzieży Wszechpolskiej. Armio wyklęta – Hajnówka o was pamięta, Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę, Nie czerwona, nie tęczowa lecz Hajnówka narodowa, Wielka Polska chrześcijańska, Cześć waszej pamięci – żołnierze wyklęci, Bury, Bury – nasz bohater – to niektóre ze wznoszonych haseł. Kontrmanifestacje do marszu narodowców zorganizowali w Hajnówce, jak już wspomniałem, działacze Antify i ruchu Obywatele RP. Brało w niej udział kilkadziesiąt osób, było widać transparenty Obywateli…: Bury nie jest bohaterem i Moją ojczyzną jest człowieczeństwo oraz flagi Antify. Właśnie takie hasła faszystowskie doprowadziły do zagłady naszych sąsiadów, naszych rodaków. Byliśmy kiedyś państwem wielokulturowym, byliśmy państwem barwnym, wspaniałym. W tej chwili te same hasła służą młodym ludziom (….) w okazywaniu kultu mordercom, którzy mordowali niewinnych ludzi. Mord niewinnych ludzi nie jest bohaterstwem.

Na trupach niewinnych dziś tańczą swój chocholi taniec, przekrzykując się o słuszności swoich racji, jedni czy drudzy. Skrajna prawica dostała przyzwolenie na stawianie na piedestale postaci takich jak „Bury”, a ich przeciwnicy okazję do opluwania wszystkiego, co związane z patriotyzmem i samobójczą walką z Sowietami po zakończeniu II wojny światowej.

***

„Bury” został aresztowany przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego 17. listopada 1948 roku.  Rok później został skazany przez sąd na karę śmierci za zbrodnie, popełnione na ludności cywilnej i stracony 30. grudnia 1950 r. w Białymstoku. Dla jednych bohater, dla innych zbrodniarz – poniósł karę za swe czyny! W 1995 roku wyrok został unieważniony przez Sąd Warszawskiego Okręgu Wojskowego na podstawie przepisów Ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób, represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Sprawa „Burego” trafiła do IPN po zaklasyfikowaniu jej do kategorii „ludobójstwa”, ale powód tego był proceduralny. Bez takiej klasyfikacji Instytut nie mógłby badać wydarzeń z 1946 roku. W śledztwie, prowadzonym przez IPN, nie byłoby żelaznych dowodów, które mogłyby posłużyć za akt oskarżenia o zbrodnię ludobójstwa, dlatego Instytut nie skierował sprawy do sądu. Postępowanie umorzono, natomiast do umorzenia wydano uzasadnienie, tak zwane wnioski końcowe, w których stwierdzono, że działania 3. Brygady NZW z tego okresu noszą znamiona ludobójstwa (nie są ludobójstwem).

***

1. marca 2017 r. obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. 1. marca 1951 r. warszawskim więzieniu na Mokotowie polskojęzyczni komuniści zamordowali siedmiu żołnierzy IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, w tym jego prezesa – podpułkownika Łukasza Cieplińskiego „Pługa”. Przypomnijmy, że Armia Krajowa po rozwiązaniu przez Leopolda Okulickiego walczyła właśnie w strukturach Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Bratobójcza walka (bo po obu stronach walczyli m.in. Polacy o komunistycznych poglądach) inspirowana przez Moskwę, przyniosła niebywałe ofiary. Badania IPN wskazują, że w latach 1944-56 życie straciło ponad wszelką wątpliwość ponad 20 tysięcy młodych dziewcząt i chłopców, uczestników antykomunistycznego podziemia: w walkach, obławach lub zabitych potajemnie. Aż 20 tysięcy osób zostało zamęczonych w więzieniach komunistycznych. Według wielu – straty te były znacznie wyższe! Święto jest hołdem dla żołnierzy polskiego zbrojnego podziemia antykomunistycznego, m.in. WiN, NSZ, AKO i innych organizacji, walczących przeciwko władzy, narzuconej Polsce przez ZSRR. Utrwalona na bagnetach władza ludowa chciała o nich zapomnieć. Nawet dziś media głównego nurtu (szczególnie te o kapitale zachodnim, m.in. TVN) są niechętne upamiętnieniu owej smutnej polskiej karty, która wciąż czeka na pełne jej wyjaśnienie.

Rotmistrz Pilecki został w końcu odnaleziony w bezimiennej mogile na powązkowskiej Łączce w Warszawie. Ilu jeszcze czeka na to, by ich odszukać? Jednak jad i siła resortowych dzieci jeszcze są istotne i dzielą Polskę jak długa i szeroka. Nawet dziś dochodzi do tak ohydnych czynów, jak zbezczeszczenie pomnika młodej sanitariuszki, „Inki” – Danuty Siedzikówny, której pomnik w parku Jordana w Krakowie został zniszczony. Młodzi niezłomni przegrali swoją walkę na własne życzenie, decydując się na bój z czerwoną, komunistyczną zarazą, którego nie mogli wygrać. Perfidia ich katów zakładała, iż ta daremna śmierć miała być przestrogą dla innych, pragnących odmiennych wartości niż te, które dostaliśmy ze Wschodu – wódka, prymityw oraz rzeczywistość strachu i terroru.

Nie wiadomo, jaka by była Polska ludzi, którzy o nią walczyli… Polska komunistów została sprzedana i zadłużona przez nich samych, przez co kolejne pokolenia Polaków są naznaczone długiem nie do spłacenia i wizją rychłego upadku. Wcześniej jednak zlikwidowano analfabetyzm i bezrobocie, ludności wsi przywrócono godność, odbudowano ruiny… Wszystko to znów zmarnowano, podobno w naszym imieniu. Tak jak po wojnie, tak teraz wygrali zdrajcy! Dziś jednak młodzi Polacy mogą poznać inną historię swoich rówieśników, o których pamięć wraca. W Białymstoku będzie to konferencja, poświęcona Żołnierzom Wyklętym. W Gdańsku zaplanowano apel pamięci na Cmentarzu Garnizonowym. W Lublinie odbędą się uroczystości przy Pomniku Zamordowanych na Zamku Lubelskim w latach 1944-1954 i przy pomniku Zaporczyków przy pl. Zamkowym oraz msza święta w intencji poległych, zamordowanych i zmarłych Żołnierzy Wyklętych w kościele pw. Michała Archanioła. W 2017 ukażą się aż cztery serie srebrnych monet, upamiętniających podziemie antykomunistyczne o nominale 10 złotych. W każdej serii ma się znaleźć 15 tysięcy sztuk numizmatów. Oprócz Żołnierzy Niezłomnych, którym poświęcono osobną monetę inauguracyjną, swoje monety będą mieli także rotmistrz Witold Pilecki, Feliks Selmanowicz „Zagończyk”, Henryk Glapiński „Klinga” i Danuta Siedzikówna „Inka”.

Dziś o godz. 16:00 odbędą się uroczystości na terenie byłego Aresztu Śledczego Warszawa Mokotów przy ul. Rakowieckiej 37. Weźmie w nich udział prezydent Andrzej Duda. Na 18:00 zaplanowany jest uroczysty Apel Pamięci z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, który odbędzie się na pl. Marszałka Józefa Piłsudskiego przed Grobem Nieznanego Żołnierza.

Czy warto upamiętniać przegranych, stawiając im pomniki i uczyć kolejne pokolenia, jak pięknie jest umierać? Pozostawmy to pytanie każdemu z nas…

 

Roman Boryczko,

1. marca 2017

(Visited 27 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*