„Rewolucja białych róż” zdmuchnęła Prezydenta?

Rząd Prawa i Sprawiedliwości, mając sejmową większość, w swej bucie zupełnie zapomniał, że nie rządzi dziś ten, kto siedzi wygodnie w fotelu a ten, kto sprawnie działa w regionie. Sprawnie na różnych polach (świat przestępczy, kasty uprzywilejowane, propaganda, dezinformacja, opłaceni klakierzy i sztaby do prowadzenia „pokojowych protestów”). To wszystko dzisiejsza opozycja – dotychczas głaskana – posiada. W sprawie jednej z setek wielkich afer III RP społeczeństwo widzi farsę wymiaru sprawiedliwości, nie umiejącą rozliczyć siebie i prominentnych polityków Platformy Obywatelskiej a w sprawie reprywatyzacji w stolicy – jej prezydent, Hanna Gronkiewicz-Waltz, gra wszystkim na nosie.

PiS jest delikatny, stosując stary patent na przeczekanie i zmęczenie krwawiącego, jak by się mogło wydawać, przeciwnika. Czy jednak? Tłuste koty na sowitych wakatach, wypoczęte na zagranicznych turnusach i zimowych urlopach, ani myślą pozbawiać siebie i swoich rodzin tej specyficznie pojmowanej demokracji – tylko dla wybranych. Dziś tłuste koty po decyzji Prezydenta RP Andrzeja Dudy o zawetowaniu ustawy o Sądzie Najwyższym, do której można się jedynie doczepić co do prędkości jej procedowania i KRS – triumfują, a po obrażających inwektywach, iż Prezydent RP jest „długopisem Prezesa” nie ma już śladu. Teraz to Andrzej Duda zdecydował się sam przygotować ustawy, reformujące sądowniczą stajnię Augiasza. Po dniach protestów opozycji – przez nikogo nie niepokojonych – szykowanych od dawna, skrupulatnie zgłoszonych jako protesty cykliczne, gdzie zapewniono logistykę i całą infrastrukturę wraz z personelem medycznym – pierwszy skapitulował inteligent, wywodzący się z Unii Wolności, Andrzej Duda. Trochę rozczarował tą woltą innego inteligenta – starszego pana z Żoliborza. Może to jednak było wpisane w całe obecne chamstwo w Sejmie, podzielenie społeczeństwa jak okiem sięgnąć i zasypywanie tonami szlamu afer, po których smród się unosi a winnych nikt nawet nie ma zamiaru ścigać. Ręka rękę myje.

Prawo i Sprawiedliwość, zamknięte w sejmowej sali wydawało z siebie tylko złośliwy skowyt i przedszkolną narrację. Dla swoich wyborców członkowie ugrupowania są bohaterami lecz dla pozostałej części elektoratu, również obywateli niegłosujących, formacja Jarosława Kaczyńskiego usadowiła się na pozycji Partii Władzy – nic nowego nie przyszło, trwa uszminkowane stare.

PiS rzuca obelgi: szKODnicy, komuchy, gorszy sort, SB-ckie wdowy… Najpierw sam skrót KOD… Dorobił się on przynajmniej kilku rozwinięć ze strony przeciwników. Ich zdaniem Komitet bardziej niż demokracji broni: kasy, stołków, dekoracji, depozytów, koryta, status quo, Petru, III RP, przywilejów, alimenciarzy i darmozjadów. Ramię w ramię z gestapo, SS i SA stanęli wspomniani komuniści. Za nimi kroczyli targowiczanie i inni zdrajcy narodu. Dalej establishment III RP w futrach z szynszyli (Joachim Brudziński) i wnuki ubeków w norkach. „Komuniści w żydowskich futrach, na kradzionych rowerach, jadą na kawę do „starbunia” zdradzić z gestapo Polskę, żeby bronić pedalskich stołków i koryta z sałatą”. Już w trakcie bieżących protestów Obywateli RP, partii Razem, PO i Nowoczesnej.pl – narracja PiS-owska nie miała chyba również jednego ośrodka decyzyjnego. KOD nazwany został pogardliwie rosyjskimi pomagierami – „ttuszkami”. Ukraińskie media publikowały materiały, dokumentujące wypłacanie „tituszkom” wynagrodzenia za udział w zamieszkach. Samo zaś określenie pochodzi od nazwiska Wadima Tituszki, który podczas Dni Europy w Kijowie pobił relacjonujących je dziennikarzy. Co ciekawe, Tituszko publicznie ogłosił, że popiera majdanowców. Podobno „tituszkom” płaciła Rosja i Janukowycz, a w tragicznych wydarzeniach w Odessie mieli oni być stroną atakującą, by potem podczas oblegania Domu Związków Zawodowych (według narracji strony ukraińskiej) doprowadzić do zapalenia budynku.

KOD-owcy byli też „zielonymi ludzikami”, jak nazywa obrońców Donieckiej Republiki Ludowej władza w Kijowie. Separatyści są „Moskalami”. (Cdn.)

Roman Boryczko

(Visited 13 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*